$ 44.52 € 51.02 zł 11.78
+14° Kijów +14° Warszawa +24° Waszyngton

Sprawa Werbyckiego: posłowie przekazali pismo UA.NEWS do Biura Prokuratora Generalnego w celu zbadania działań NABU i SAP

Ломенко Кристина 12 czerwca 2026 13:38
Sprawa Werbyckiego: posłowie przekazali pismo UA.NEWS do Biura Prokuratora Generalnego w celu zbadania działań NABU i SAP

Komisja Rady Najwyższej Ukrainy ds. działalności organów ścigania oficjalnie odniosła się do apelu mediów internetowych UA.NEWS dotyczącego ewentualnego opóźniania śledztwa w sprawie byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytroja Werbyckiego.

Przewodniczący tej komisji, poseł Siergiej Ionušas, skierował oficjalne pismo do Biura Prokuratora Generalnego w celu zweryfikowania faktów przedstawionych przez dziennikarzy oraz podjęcia odpowiednich działań w ramach swoich kompetencji, o czym świadczy dokument znajdujący się w posiadaniu serwisu UA.NEWS.

image

W dokumencie zaznaczono, że do komisji wpłynęło pismo od serwisu internetowegoserwisu UA.NEWS dotyczące, zdaniem autora, nieprawidłowego prowadzenia postępowania przygotowawczego w sprawie karnej nr 52024000000000231 z dnia 13.05.2024 r.

„Jak wynika ze zgłoszenia, autor zwraca uwagę na nieefektywne prowadzenie wspomnianego postępowania karnego i zwraca się z prośbą o wsparcie, w ramach posiadanych uprawnień, w zapewnieniu pełnego, wszechstronnego i bezstronnego śledztwa”, — czytamy w piśmie przewodniczącego Komisji Siergieja Ionusasa skierowanym do Biura Prokuratora Generalnego.

image

Zgodnie z przepisami ustawy „O pismach obywateli” Komisja przekazała materiały dziennikarskiego śledztwa kierownictwu Prokuratury Generalnej. Przewodniczący Komisji zwrócił się również do prokuratorów z żądaniem poinformowania zarówno samej Komisji, jak i autora petycji z serwisu UA.NEWS o wynikach rozpatrzenia sprawy oraz podjętych działaniach w terminie określonym przez prawo. 

Przypomnijmy, że postępowanie karne w sprawie nielegalnego wzbogacenia się (art. 368-5 Kodeksu Karnego Ukrainy) wobec byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytroja Werbyckiego i jego otoczenia zostało wszczęte przez NABU już w maju 2024 roku po głośnym śledztwie programu „Schemy” (Radio Swoboda). Dziennikarze odkryli, że urzędnik posiadał ekskluzywną posiadłość w osiedlu „Konik”, nabyta za cenę sześciokrotnie niższą od wartości rynkowej, a jego partnerka – majątek wart milion dolarów, który w żaden sposób nie odpowiadał jej oficjalnym dochodom. Później u rodziny znaleziono również aktywa zagraniczne, w szczególności nieruchomości w Turcji.

Pomimo tego, że od momentu wszczęcia postępowania minęły już dwa lata, NABU i SAP nadal nie postawili zarzutów żadnej z osób objętych śledztwem, a sprawy nie skierowano do sądu. Ze względu na oczywiste przeciąganie postępowania i naruszenie rozsądnych terminów redakcja UA.NEWS zwróciła się do Rady Najwyższej z prośbą o skorzystanie z uprawnień kontroli parlamentarnej.

Warto dodać, że zasadność zarzutów wobec byłego prokuratora została wcześniej potwierdzona przez sąd. 25 lutego 2026 roku Kijowski Okręgowy Sąd Administracyjny w pełni stanął po stronie Narodowej Agencji ds. Zapobiegania Korupcji (NAZK), odrzucając odwołanie Werbyckiego od wyników monitoringu jego stylu życia, w wyniku którego oficjalnie stwierdzono oznaki przestępstwa korupcyjnego.

Ponadto redakcja serwisu internetowego UA.NEWS zwróciła się do zastępczyni przewodniczącej Tymczasowej Komisji Śledczej (TSK) Rady Najwyższej Ukrainy Anastazji Radinowej z prośbą o podjęcie działań w ramach uprawnień poselskich w związku z możliwym opóźnianiem śledztwa w sprawie nielegalnego wzbogacenia się byłego zastępcy prokuratora generalnego Dmytroja Werbyckiego.

W swoim oficjalnym piśmie dziennikarze proszą posłankę o skierowanie zapytań do NABU i SAP w celu wyjaśnienia przyczyn braku zarzutów w postępowaniu karnym, które trwa już ponad dwa lata.

Rozprawa przeciwko korupcji i wynajem od przyjaciela: kontrowersyjny Dmytro Werbycki opowiedział, jak ukrywa się przed mobilizacją i sądami 

Zamiast stawiać się w sądzie, kontrowersyjny były urzędnik spokojnie pije dziś kawę i buduje karierę polityczną, użalając się przed kamerami dziennikarzy śledczych: „Nie prowadzę luksusowego życia, ale też nie żyję źle”. Co więcej, okazuje się, że luksusowe mieszkanie w stolicy to po prostu akt niesamowitej przyjacielskiej hojności. Komentując śmiesznie niską cenę wynajmu domu w elitarnej osadzie domków letniskowych, Werbycki z błyskiem w oku przekonuje dziennikarzy: „Wynajmuję go od mojego przyjaciela. Cóż, to nie jest ulga, to są średnie rynkowe ceny wynajmu domów, hm, w tym regionie. I zostało to ustalone, hm, przez pracowników NAKZ”.

Podczas gdy NABU i NAZK, jak się wydaje, już trzeci rok z rzędu szukają drogi do sądu, były prawnik znalazł niezawodny sposób na uniknięcie mobilizacji – został doktorantem i przygotowuje pracę doktorską. Temat pracy naukowej osoby posiadającej milionowe, nieuzasadnione aktywa jest po prostu szyderczo piękny: „ustawodawstwo antykorupcyjne”. Zapewniając, że „całe życie się uczę”, były prokurator, za pięć minut wykładowca, nakreślił już plany na przyszłość: „Chcę dalej pracować na jakimś uniwersytecie i przekazywać dalej swoją wiedzę”. A rzeczywiście jest tam co przekazać — na przykład unikalny schemat tego, jak oficjalnie zarabiać w prokuraturze około 2 000 dolarów, a jednocześnie otrzymywać dodatki od krewnych.

„Cóż, pomagali mi, dawali prezenty na urodziny i to były moje oszczędności… No cóż, mama mogła mi podarować 5 000 dolarów” – oświadcza bez cienia zakłopotania przyszła gwiazda nauki.

Kiedy jednak mowa pada o pochodzeniu rodzinnego kapitału, do akcji wkracza klasyczna, żelazna legenda ukraińskiej biurokracji o zamożnych krewnych. 

„Mój ojciec był kapitanem statku dalekomorskiego. Myślę, że rozumiecie, ile zarabia kapitan statku dalekomorskiego. Cóż, od 10 000 dolarów miesięcznie” – chwali się Werbycki. Jednak z jakiegoś powodu odmówił pochwalenia się przed kamerą swoim nowym Audi SQ8 za 100 tysięcy zielonych, natychmiast przechodząc do agresywnej obrony: 

„Proszę posłuchać, ten samochód jest zarejestrowany na mnie. Możecie to sprawdzić w Internecie. Jeśli chcecie, przyjadę do waszego studia, udzielę wam wywiadu, pokażę wam dokumenty. Pokażcie mi pytania, które chcecie zadać. Odpowiem na nie. Pokażę wam dokument. Przeprowadźcie to obiektywnie. Nie lubię takich prowokacji, jak ta, którą teraz stosujecie”. Cały ten „antykorupcyjny” sukces Werbycki planuje teraz wykorzystać w wielkiej polityce – stanął na czele okręgowego oddziału partii Julii Tymoszenko. Co prawda, i tutaj logika gdzieś się zgubiła, bo jak sam powiedział ten świeżo upieczony członek partii: „Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o to, czy iść do polityki, czy nie, to nie jestem jeszcze, powiedzmy tak, w pełni gotowy, by to zrobić. Obecnie jestem członkiem partii i pełnię funkcję szefa oddziału w rejonie Chadżibejowskim. Nie, nie sponsoruję partii”.

Na jakich dokładnie warunkach partia „Batkivszczyna” przyjęła pod swoje skrzydła tak kontrowersyjną postać – to pytanie pozostaje otwarte. Na razie Dmytro Anatolijowicz czuje się na tyle pewnie i bezkarnie, że zamiast zasiadać na ławie oskarżonych, sam atakuje organy ścigania: „Obecnie właśnie toczę spór sądowy z NAZK, ponieważ NAZK wyraźnie zaznaczyła w publikacji, że wykryła u mnie nielegalne wzbogacenie się, że stwierdziła składnik przestępstwa oraz że wszystko to zostało nabyte na moje zlecenie”. 

Były prokurator aktywnie chwali się swoimi sporami sądowymi na Facebooku, osobiście generując setki udostępnień pod własnymi wpisami, aby stworzyć iluzję poparcia. Jednak społeczeństwu wcale nie jest do śmiechu, ponieważ za fasadą tych absurdalnych usprawiedliwień i partyjnych manipulacji wyraźnie widać smutny fakt: sprawa Werbyckiego może być po prostu banalnie i sztucznie hamowana w kuluarach organów antykorupcyjnych.

Zobacz też: Historia Dmytroja Werbyckiego: pełna chronologia skandali byłego zastępcy prokuratora generalnego z Odessy

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację