Rolnik z RPA o nierentowności winnic i cenie ekologicznego wina — Daily Maverick
Były rolnik Johan Simons, który uprawiał winogrona w rejonie Paardeberg niedaleko Malmesbury w RPA, uważa, że naprawdę rentownych jest około 10% gospodarstw winiarskich w kraju. Jak twierdzi, winnice wymagają wieloletnich inwestycji, a coraz więcej posiadłości utrzymuje się dzięki pieniądzom zarabianym przez właścicieli w innych branżach.
Jak informuje Daily Maverick, pod koniec lat 90. Simons kupił farmę wraz z żoną Dianą i przyjaciółmi. Zaznaczył, że winorośl zaczyna dawać użyteczne plony po około czterech latach, a winogrona na wino o pożądanej jakości można uzyskać po mniej więcej siedmiu latach. Jednocześnie producent musi opłacać sadzenie, przycinanie, pracę, sprzęt, butelki, beczki, paliwo, środki ochrony roślin i marketing.
Wysokie koszty na hektar
Simons szacuje obecne koszty utrzymania winnicy na około 70 tys. randów na hektar. Według branżowego przewodnika Vinpro z 2024 roku winnice w Stellenbosch potrzebują dochodu na poziomie około 80 tys. randów z hektara, aby osiągnąć próg rentowności, podczas gdy średni dochód z winogron w tym rejonie był znacznie niższy.
Według rolnika właściciele często próbują rekompensować koszty, otwierając domki, restauracje, sale degustacyjne, miejsca na wesela lub trasy rowerów górskich. Inne możliwości to sprzedaż ziemi pod zabudowę mieszkaniową albo zakup gospodarstwa przez zamożnych inwestorów. Farmę Simonsa później kupili inwestorzy ze Szwajcarii.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Z 318 hektarów gospodarstwa Simons i jego partnerzy włączyli około 270 hektarów do rezerwatu przyrody o stałym statusie ochronnym. Nazwał to swoim głównym osiągnięciem, choć decyzja ta obniżyła wartość komercyjną farmy.
Gleba, chwasty i ochrona winorośli
Aby sadzić winorośl na kwaśnych granitowych glebach Krajów Winnych Przylądka, ziemię trzeba głęboko zaorać i wapnować. Na farmie Simonsa zastosowano około 50 ton wapna na hektar, aby podnieść poziom pH gleby z około 4,7 do ponad pięciu.
Rolnik uważał, że uprawa winorośli nie może być całkowicie przyjazna środowisku ze względu na monokulturowy charakter produkcji. Jego gospodarstwo działało bez nawadniania, syntetycznych pestycydów i herbicydów: glebę odnawiano kompostem, słomą i materiałami organicznymi, a chwasty usuwano ręcznie. Simons wskazał walkę z chwastami jako największą pozycję kosztową przy takim podejściu.
Jednocześnie produkcja ekologiczna nie była całkowicie wolna od środków chemicznych. Pracownicy ręcznie nanosili na winorośle niewielkie ilości siarki i miedzi, aby chronić je przed chorobami grzybowymi. Po rozdrobnieniu winogron dodawano około 50 gramów dwutlenku siarki na tonę, aby ograniczyć bakterie i umożliwić naturalnym drożdżom rozpoczęcie fermentacji.
Czytaj nas na Telegram i Sends