Rosja wykorzystuje Białoruś do wystrzeliwania dronów Shahed — Ihnat
Rosyjskie wojska wykorzystują Białoruś oraz szereg krajów sąsiednich jako trasę przelotu swoich uderzeniowych bezzałogowców do Ukrainy.
Chodzi o użycie tych kierunków do uruchamiania i wspierania dronów typu „Shahed”, które atakują terytorium Ukrainy.
Poinformował o tym szef zarządu komunikacji Dowództwa Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy, Jurij Ihnat, na antenie ogólnokrajowego telemaratonu.
„Przeciwnik wykorzystuje do przelotów terytorium Mołdawii, nieuznawanego Naddniestrza, Rumunii oraz Białorusi — to już pozostaje faktem. Wielokrotnie informowaliśmy, że rosyjskie drony nie zawsze lecą bezpośrednio przez terytorium Ukrainy, omijając potencjalne strefy ich zniszczenia” — zaznaczył Ihnat.
Dodał również, że na Białorusi mogą znajdować się pewne maszty lub retransmitery, które pomagają przeciwnikowi sterować swoimi środkami.
„Często obserwowaliśmy przelot dronów jeden za drugim do naszych zachodnich obwodów, wzdłuż granicy z Białorusią. Aby uczynić je bardziej odpornymi na zakłócenia walki radioelektronicznej oraz zwiększyć liczbę dronów docierających do celu, przeciwnik prawdopodobnie może korzystać z pomocy państwa sąsiedniego, by drony mogły dolecieć bez przeszkód” — dodał szef zarządu komunikacji Dowództwa Sił Powietrznych SZU.
Ihnat zaznaczył także, że nie ma informacji o tym, jakie dokładnie punkty dowodzenia znajdują się na Białorusi, jednak ukraiński wywiad prawdopodobnie posiada więcej danych.
Ihnat opowiedział również o celach i skutkach nocnego ataku Federacji Rosyjskiej.
W obwodzie kijowskim wzrosła liczba poszkodowanych w wyniku rosyjskiego ataku. Obecnie wiadomo o czterech zabitych i 15 rannych.
W nocy z 13 na 14 marca rosyjskie wojska przeprowadziły zmasowany atak na obwód kijowski z użyciem dronów i rakiet. Pod ostrzałem znalazły się cywilne miejscowości — są ofiary śmiertelne i ranni.
Dzień wcześniej rosyjskie wojska zaatakowały wspólnotę terytorialną Hluchów kierowanymi bombami lotniczymi. Trzech mieszkańców zostało rannych. Uszkodzone zostały prywatne domy i samochody, trwa usuwanie skutków uderzenia. Ratownicy sprawdzili teren i potwierdzili, że pod gruzami nie ma ludzi.
Na froncie od początku dnia odnotowano już dziesiątki ataków, a najcięższe walki trwają w rejonie Konstantynówki.
Czytaj nas na Telegram i Sends