$ 43.26 € 51.08 zł 12.11
-1° Kijów +1° Warszawa +11° Waszyngton
Nuklearny szantaż putina: co stoi za nowymi groźbami rosji

Nuklearny szantaż putina: co stoi za nowymi groźbami rosji

25 lutego 2026 17:29

24 lutego 2026 roku, kiedy na świecie wspominano czwartą rocznicę pełnoskalowej inwazji rosji na Ukrainę, Moskwa wybrała dość wymowny sposób, by przypomnieć o sobie i po raz kolejny zademonstrować swoje zamiary. Zamiast analizy błędów, współczucia dla ofiar — nawet po własnej stronie — czy czegokolwiek w tym rodzaju, Kreml ponownie sięgnął po nuklearny szantaż. Pretekst pojawił się właściwie znikąd: rosyjska propaganda, służby siłowe oraz oficjalne osoby nagle zaktywizowały narrację o rzekomych przygotowaniach Francji i Wielkiej Brytanii do przekazania Ukrainie broni jądrowej lub odpowiednich technologii.

Ta fala informacyjna rozeszła się z niezwykłą szybkością i synchronizacją, w ciągu niepełnego dnia przechodząc przez całą pionową strukturę władzy Kremla: od Służby Wywiadu Zagranicznego po Radę Bezpieczeństwa i osobiście władimira putina. Oficjalny Londyn zdążył już nazwać te oskarżenia absurdalnymi, Kijów i Paryż również stanowczo odrzuciły wszelkie insynuacje.

Dlaczego więc Moskwa świadomie idzie na eskalację, wrzucając do przestrzeni informacyjnej temat, który z góry wiadomo, że nie będzie miał żadnych potwierdzeń? Co tak naprawdę stoi za kolejnym nagłym wybuchem retoryki nuklearnej? Publicysta polityczny UA.News Mykyta Traczuk wraz z ekspertami analizował tę kwestię.

Skoordynowany atak informacyjny
 

Pierwszy „nuklearny komunikat” padł wczoraj ze strony Służby Wywiadu Zagranicznego rosji, znanej z całkowicie fantastycznych oświadczeń w rodzaju „planów” inwazji Ukrainy na Naddniestrze, desantu „NATO” w Odessie i tym podobnych. SWZ oświadczyła, że posiada dane dotyczące rzekomych zamiarów Londynu i Paryża przekazania Kijowowi broni jądrowej. W typowym dla siebie stylu rosyjscy wywiadowcy oczywiście nie przedstawili żadnych dowodów, jednak informacja została masowo podchwycona przez media.

Następnie pałeczkę przejął rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Nazwał te niepotwierdzone doniesienia „niezwykle ważną informacją” i ocenił je jako „rozszerzenie konfrontacji”. Pieskow obiecał, że rosja z pewnością poruszy tę kwestię w negocjacjach ze Stanami Zjednoczonymi, sugerując, że Waszyngton powinien wpłynąć na swoich partnerów. Tego samego dnia doradca prezydenta rosji Jurij Uszakow potwierdził, że Moskwa planuje przekazać USA informacje o rzekomym przekazywaniu technologii jądrowych, dodając, że takie działania Kijowa zasadniczo wpływają na stanowisko rosji w sprawie pokojowego uregulowania konfliktu.

Kolejno wystąpił zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa rosji, były prezydent Dmitrij Miedwiediew. W typowym dla siebie stylu zagroził on uderzeniami jądrowymi zarówno na Ukrainę, jak i na Francję oraz Wielką Brytanię. MSZ rosji oświadczyło, że istnieje ryzyko bezpośredniego starcia państw nuklearnych, a Rada Federacji zwróciła się do parlamentów brytyjskiego i francuskiego z żądaniem przeprowadzenia dochodzenia. Wreszcie osobiście władimir putin pojawił się publicznie, oświadczając o rzekomych planach Zachodu „użycia broni jądrowej przeciwko rosji”.

Taka spójność, synchronizacja i pełna identyczność tez świadczą o jasno zaplanowanej przez Kreml kampanii. Nie jest to coś spontanicznego, lecz wcześniej przygotowane uderzenie informacyjno-polityczne, którego celem jest legitymizacja własnych gróźb nuklearnych oraz przesunięcie uwagi międzynarodowej opinii publicznej.

Аналитик о намерении Путина разместить ядерное оружие в Беларуси: Восточный  фланг НАТО должен укрепиться атомным арсеналом - Польское радио на русском


Nuklearna gra rosji: do kogo i dlaczego skierowane są groźby
 

Wydawałoby się: po co rosji rozkręcać ten temat, skoro oskarżenia są oczywiście bezpodstawne i wszyscy w sposób całkowicie logiczny je obalą? Odpowiedź leży w sferze nacisku politycznego i strategicznego zastraszania (ulubionej metody Kremla). Za tą historią stoi wyraźna kalkulacja oraz przekaz skierowany do kilku odbiorców.

Po pierwsze, jest to sygnał dla Ukrainy. Kreml demonstruje, że nie należy liczyć na problemy gospodarcze rosji ani na jej zmęczenie wojną. Jeśli w rosji pojawią się poważne trudności, zawsze może ona powrócić do argumentów nuklearnych. Moskwa jakby przypomina, że nie da się jej pokonać, ponieważ w ostateczności jest zdolna zamienić Ukrainę (a także cały świat) w nuklearną pustynię.

Po drugie, jest to ostrzeżenie dla Europy. Groźby pod adresem Francji i Wielkiej Brytanii to wyraźny komunikat dla wszystkich europejskich stolic. Jakiekolwiek zdecydowane działania mogą zostać zinterpretowane przez Moskwę jako pretekst do uderzenia jądrowego w Europę. rosja próbuje przeciwdziałać wszelkiej aktywności militarnej NATO, wykorzystując nuklearny szantaż jako narzędzie odstraszania.

Po trzecie — i najważniejsze — sygnał ten jest adresowany do Donalda Trumpa. Obecna retoryka nuklearna jest sposobem podkreślenia powagi zamiarów rosji podczas negocjacji. Kreml daje do zrozumienia: Ameryka musi wywrzeć nacisk na Kijów, aby skłonić go do realizacji porozumień „w duchu Anchorage”. W przeciwnym razie sytuacja grozi niekontrolowaną eskalacją. rosja chce, aby Trump zrozumiał: im dłużej będzie zwlekał, tym wyższa będzie cena.

Dlatego teraz reakcja (lub jej brak) ze strony prezydenta USA stanie się kluczowym wskaźnikiem. Jeśli zdecyduje się zwiększyć presję na Ukrainę i Europę, aby zaakceptowały rosyjskie warunki, będzie to oznaczało, że retoryka nuklearna osiągnęła swój cel. Jeśli natomiast Trump da do zrozumienia, że traktuje to jako blef, Moskwa znajdzie się w pułapce własnych gróźb.

Ogólnie sytuacja coraz bardziej przypomina „kryzys kubański” w jego współczesnej odsłonie. Ceną błędu w tej niezwykle niebezpiecznej grze może być globalna katastrofa.

Росія проводить ядерні навчання – якою є загроза для України та світу —  Ексклюзив ТСН


Cztery lata nuklearnego szantażu
 

Obecne groźby to nie żadne „know-how” rosji, lecz już cała „tradycja”, którą wróg podtrzymuje od pierwszego dnia pełnoskalowej wojny. 24 lutego 2022 roku, wydając rozkaz inwazji, władimir putin już wtedy ostrzegł, że każdy, kto spróbuje się wtrącić, spotka się z „konsekwencjami, jakich nigdy nie widział w swojej historii”. Równolegle Moskwa postawiła siły nuklearne w stan gotowości bojowej. Był to absolutnie jasny i przejrzysty sygnał dla świata — „nie ingerujcie”. I zadziałał: nikt w istocie nie ingerował.

Od tego czasu retoryka nuklearna jedynie się nasilała. We wrześniu 2022 roku, po udanej ukraińskiej kontrofensywie w obwodzie charkowskim, putin ogłosił częściową mobilizację i ponownie zagroził Zachodowi bronią jądrową. W tym samym czasie rosja zintensyfikowała narrację o obronie „wyzwolonych terytoriów” wszelkimi dostępnymi środkami, w tym z użyciem komponentu nuklearnego.

W 2023 roku rosyjska propaganda również regularnie podsycała temat użycia co najmniej taktycznej broni jądrowej. Ten sam Miedwiediew systematycznie straszył świat „dniem sądu”, a rosyjskie Ministerstwo Obrony podczas ćwiczeń przepracowywało scenariusze użycia niestrategicznych ładunków jądrowych. Do tej retoryki wielokrotnie powracano także w kolejnych latach, z częstotliwością mniej więcej raz na kilka miesięcy. Przywoływanie wszystkich podobnych przypadków oznaczałoby rozciągnięcie artykułu o kilka dodatkowych, zbędnych stron.

Istotne jest coś innego — dostrzeżenie prawidłowości. Za każdym razem nuklearny szantaż uaktywniał się w momentach kryzysowych dla Kremla: albo gdy trzeba było kogoś zastraszyć, albo gdy rosyjska armia ponosiła dotkliwe porażki na froncie, albo gdy ścieżka dyplomatyczna nie rozwijała się tak, jak życzyłaby sobie tego Moskwa, i tak dalej. Zawsze był to sygnał słabości, a nie siły — narzędzie mające zrekompensować niezdolność do osiągnięcia celów środkami konwencjonalnymi.

Obecny wybuch nuklearnego szaleństwa jest również oznaką kryzysu — kryzysu wokół negocjacji pokojowych. rosja rozumie, że metodami wojskowymi obecnie nie jest w stanie odnieść zwycięstwa nad Ukrainą, ale nie jest też gotowa na realne kompromisy. Dlatego Moskwa ponownie sięga po „nuklearną pałkę”, wysyłając Zachodowi sygnał: wywierajcie presję na Ukrainę, w przeciwnym razie konsekwencje będą straszliwe dla wszystkich.

Після попереджень Заходу Путін перестав погрожувати ядерною зброєю


Opinie ekspertów
 

Politolog, dyrektor służby socjologicznej „Ukraiński Barometr” Wiktor Nebożenko jest przekonany, że kolejny przejaw rosyjskiej retoryki nuklearnej nie jest żadnym gwałtownym czy nagłym zaostrzeniem sytuacji. putin nie straszy Ukrainy ani Zachodu — on straszy własne społeczeństwo i elity.

„Tym nuklearnym szantażem zwraca się bezpośrednio do rosjan: w Ukrainie może pojawić się broń zdolna przenosić komponent jądrowy. W rzeczywistości jest to apel do swoich: panowie, trzeba kontynuować wojnę. A w ogóle to nie byłoby źle, gdyby Ukraina miała narzędzie jądrowe, broń odstraszania. To byłoby świetne. Ale w tym przypadku putin jakby ignoruje problem, nie wyjaśnia, dlaczego przez cztery lata nie wygrali wojny. Tłumaczy natomiast, że będzie jeszcze gorzej, że Ukraina rzekomo lada chwila radykalnie się uzbroi, dlatego musimy walczyć dalej. Dla rosjan broń jądrowa to przywilej bardzo wielkiego państwa, a nie ‘jakiejś tam Ukrainy’. To handel strachem przede wszystkim wobec własnego społeczeństwa” — uważa Wiktor Nebożenko.

Ekspert wojskowy Ołeh Żdanow zauważa, że nowe rosyjskie groźby nuklearne są całkowicie nierealistyczne. W tym przypadku mamy do czynienia z klasyczną operacją informacyjno-psychologiczną i polityczną.

„W rosji skończyły się argumenty w eskalowaniu konfliktu i wywieraniu presji na nas oraz naszych partnerów. Jak to się mówi: nowe to dobrze zapomniane stare. Na tej samej zasadzie Moskwa ponownie wyciągnęła ‘nuklearną pałkę’. To klasyczna operacja informacyjno-psychologiczna. Sami stworzyli pretekst: rzekomo Służba Wywiadu Zagranicznego wykryła informacje o nuklearnym uzbrojeniu Ukrainy, a potem następuje niby polityczna reakcja władz. My, jako rozsądni ludzie, mamy się tłumaczyć, że niczego takiego nie planowaliśmy ani nie robiliśmy. A jeśli się tłumaczysz — to znaczy, że jesteś winny. Taka prymitywna logika. To budowanie stanowiska politycznego jedynym argumentem, który rosji jeszcze pozostał. Mówią: jeśli pojawi się zagrożenie, użyją niestrategicznej broni jądrowej przeciwko obiektom w Ukrainie. Nie mówią ‘taktycznej’, bo to już wywołuje tylko uśmiech. Formułują to inaczej: niestrategicznej. Przypominając, że taką również posiadają. To operacja informacyjno-polityczna, nic więcej” — mówi Ołeh Żdanow.

Іскандер (ОТРК) — Вікіпедія
Podsumowując, po czterech latach wojny świat zdążył już przywyknąć do nuklearnych gróźb Kremla. Padają one tak często, że u wielu wytworzył się swoisty immunitet: „to tylko groźby, nie są samobójcami, Chiny na to nie pozwolą, putin blefuje jak poprzednio” i tak dalej. Częściowo te argumenty są zasadne. Panikowanie i popadanie w histerię to ostatnia rzecz, jakiej potrzeba. Chłodny rozum i opanowanie są najlepszymi sojusznikami w konfrontacji z nuklearnym szantażystą.

Warto jednak pamiętać o czymś jeszcze. Dokładnie takie same argumenty — „to blef, nikt nie zaatakuje, to gra polityczna, wszyscy na grilla w maju” — padały w przeddzień 24 lutego 2022 roku. Podobnie retoryka nuklearna działa jak technologia „okna Overtona”: najpierw to, co niemożliwe, staje się radykalne, potem akceptowalne, a z czasem — nieuniknione. Sam fakt poważnego dyskutowania o użyciu broni jądrowej prowadzi do wielokrotnego wzrostu ryzyka.

Krótkowzroczne, niebezpieczne i po prostu nierozsądne jest traktowanie niepoważnie potencjalnego zniszczenia cywilizacji albo przynajmniej śmierci milionów ludzi tylko dlatego, że takie groźby padają zbyt często. Wszyscy od dzieciństwa pamiętamy historię o chłopcu, który krzyczał „Wilki!”. Tak, sto razy był to żart, wymysł czy próba zwrócenia na siebie uwagi. Jednak za sto pierwszym razem to już były prawdziwe drapieżniki, które zagryzły i chłopca, i całą wioskę.

Czytaj nas na Telegram i Sends