Potrącił człowieka i wziął „zwolnienie lekarskie”: policjant z Kam’jańskiego uniknął zawieszenia i zatrzymania (WIDEO)
Policjant, który potrącił człowieka, nadal pełni służbę — obecnie przebywa na „zwolnieniu lekarskim”. Poinformował o tym podczas posiedzenia Tymczasowej Komisji Śledczej Rady Najwyższej (TSK) pełniący obowiązki szefa Głównego Zarządu Policji Narodowej w obwodzie dniepropetrowskim Siergiej Moroz. Na posiedzenie TSK wezwano w trybie pilnym całe kierownictwo policji obwodowej i rejonowej, aby wyjaśniło, co, a przede wszystkim — dlaczego doszło do zdarzenia w Kamieńskim, gdzie nagranie brutalnego potrącenia osoby cywilnej przez samochód służbowy obiegło cały kraj.
Do zdarzenia doszło 1 września. Mężczyzna położył się na jezdni bezpośrednio pod kołami policyjnego Renault Duster, próbując uniemożliwić wyjazd samochodu i zapobiec mobilizacji swojego znajomego – informowały kanały Telegramu. Jednak policjant za kierownicą nacisnął pedał gazu i po prostu przejechał człowieka.
W rezultacie 45-letni mieszkaniec miejscowości, Włodzimierz Karpenko, trafił do szpitala z zamkniętym urazem czaszkowo-mózgowym, wstrząsem mózgu, złamaniem trzech żeber, odmy opłucnowej, a także poważnymi urazami kręgosłupa i obu nóg. Mężczyzna jest narażony na wysokie ryzyko trwałej niepełnosprawności.
Sprawca wypadku, porucznik policji Szewc, jak ustalono podczas posiedzenia komisji śledczej, również... „przebywa na zwolnieniu lekarskim”. Być może z powodu stresu lub załamania nerwowego spowodowanego popełnionym czynem. Jednak kierownictwo policji otwarcie oświadczyło posłom, że „nie ma podstaw do zawieszenia funkcjonariusza w służbie”.
„Martwe pole” i zero zatrzymanych policjantów
Najprawdopodobniej uczestników komisji śledczej najbardziej interesowała odpowiedź na główne pytanie: w jaki sposób funkcjonariusz policji mógł potrącić człowieka?
Funkcjonariusze organów ścigania wyjaśnili, że policjant Szwec „odwrócił uwagę” na innego przechodnia, który pukał w szybę samochodu, i „obiektywnie nie miał możliwości” dostrzeżenia mężczyzny znajdującego się za samochodem, ponieważ ten rzekomo znalazł się w „martwym polu”.
„Policjant odwrócił uwagę na innego obywatela, który podbiegł do samochodu i zaczął stukać w szybę. W tym momencie obywatel Karpenko położył się bezpośrednio pod tylnym kołem. Znajdując się w martwym polu, policjant go nie zauważył, w wyniku czego doszło do potrącenia”.
W tej sprawie wyszła na jaw jeszcze jedna ważna informacja: radiowóz Renault Duster w ogóle nie był wyposażony w standardową kamerę cofania ani w rejestrator wideo. W Policji Narodowej spokojnie przyznano, że rozkaz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr 106 wymaga jedynie posiadania przez policjantów kamer osobistych, natomiast rejestratory w samochodach montuje się co najwyżej ze środków samorządów lokalnych.
„Zgodnie z rozporządzeniem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nr 106 obowiązkowe jest stosowanie przez funkcjonariuszy policyjnych osobistych kamer na klatce piersiowej. Wyposażenie samochodów służbowych w rejestratory wideo nie jest regulowane tym rozporządzeniem — odbywa się to w miarę możliwości technicznych i przy wsparciu organów samorządu lokalnego”.
Pomimo ciężkich obrażeń odniesionych przez ofiarę, na podstawie art. 208 Kodeksu postępowania karnego policja nie zatrzymała jak dotąd żadnej osoby.
Zatrzymanie „na pustym miejscu”
Przyczyna konfliktu podczas posiedzenia brzmiała co najmniej dziwnie. Według danych policji patrol zauważył na ulicy mężczyznę, który „zachowywał się podejrzanie i próbował się ukryć”.Zostali go dogonieni, a on zaczął wołać o pomoc przechodniów, przez co policjanci wezwali na miejsce posiłki i wsadzili zatrzymanego do innego radiowozu.

„Podejrzanym” przechodniem, który wywołał całe to zamieszanie, okazał się żołnierz Petro Andrienko. Podczas zeznań przed komisją śledczą policjanci w końcu przyznali – czy też raczej potwierdzili: żołnierz nie figuruje w rejestrze osób poszukiwanych, nie popełnił żadnych wykroczeń cywilnych ani wojskowych i w ogóle niczego nie naruszył. Po prostu go wypuszczono.
„Obywatel Andrienko jest żołnierzem. W momencie kontroli nie był poszukiwany, nie jest osobą, która samowolnie opuściła jednostkę wojskową, i nie popełnił żadnych wykroczeń. Po ustaleniu tożsamości został zwolniony”.
Oznacza to, że skandaliczne potrącenie, okaleczenie człowieka i masowa bójka miały miejsce dlatego, że policjantom „po prostu się tak wydawało”, a zatrzymany obywatel okazał się całkowicie czysty przed prawem.
Czy próbuje się „wyciszyć” sprawę pieniędzmi?
Główny Urząd Śledczy prowadzi dochodzenie na podstawie art. 286 Kodeksu Karnego (naruszenie przepisów bezpieczeństwa ruchu drogowego), a lokalna policja w Kam’janskiej wszczęła postępowanie na podstawie art. 342 Kodeksu Karnego (stawianie oporu policji) przeciwko oburzonym obywatelom, a sprawcy wypadku już szukają sposobów na ugodę.

Na pytanie posłów o to, czy poszkodowany Karpenko złożył zawiadomienie, policja ostrożnie odpowiedziała: „Obecnie adwokaci zarówno strony poszkodowanej, jak i przedstawiciele policji prowadzą rozmowy w sprawie odszkodowania za wyrządzoną szkodę oraz pokrycia kosztów leczenia”.
Członkowie komisji śledczej wezwali kierownictwo policji obwodowej w Dniepropietrowsku do natychmiastowego zawieszenia porucznika Szweca w pełnieniu obowiązków służbowych do czasu zakończenia dochodzenia służbowego, aby zapobiec podobnym tragediom na ulicach miasta. Obecnie trwa dochodzenie w sprawie okoliczności tego krwawego incydentu.
Czytaj nas na Telegram i Sends