20 maja 2026 r. minie dokładnie siedem lat od dnia, w którym Wołodymyr Zełenski złożył przysięgę przed narodem ukraińskim i został szóstym prezydentem Ukrainy. Jest to droga, która rozpoczęła się od obietnic zakończenia wojny i całkowitej odnowy państwa, a przekształciła się w okres absolutnie bezprecedensowych wyzwań. Z powodu pełnej inwazji Rosji kadencja Zełenskiego została przedłużona na czas nieokreślony, czyniąc go niezmiennym przywódcą, który zmierzył się z największą liczbą kryzysów i wyzwań w historii niepodległej Ukrainy.
Każdy z tych siedmiu lat pozostawił po sobie, między innymi, głośny skandal, który za każdym razem zmuszał społeczeństwo do zadawania władzom niewygodnych pytań. Jest to historia o tym, jak zmieniał się porządek dnia skandali – od burz w polityce zagranicznej po wewnętrzne sprawy korupcyjne, które z biegiem lat zbliżały się coraz bardziej do centrum władzy prezydenckiej.
Nie w każdym przypadku głowa państwa była osobiście zamieszana. Jednak problemy jego najbliższego otoczenia, jak można było się spodziewać, rzutują również na samego prezydenta.
Dzisiaj przypomnimy sobie najgłośniejsze skandale z każdego roku rządów Wołodymyra Zełenskiego. Więcej szczegółów — w artykule UA.News.
2019: „Ukrainegate” – telefon, który omal nie zrujnował stosunków z USA
Prezydentura Wołodymyra Zełenskiego rozpoczęła się od międzynarodowego skandalu, którego, jak się wydaje, nikt się nie spodziewał. 25 lipca 2019 roku, zaledwie dwa miesiące po inauguracji, odbyła się rozmowa telefoniczna z ówczesnym prezydentem USA Donaldem Trumpem, który kończył swoją pierwszą kadencję. To, co miało być rutynową rozmową dyplomatyczną, stało się „sprawą dekady” dla amerykańskiej polityki. Jak później okazało się z przecieków i opublikowanego zapisu rozmowy, Trump wprost poprosił Zełenskiego o „przysługę” – wszczęcie śledztwa przeciwko Joe Bidenowi, swojemu głównemu przeciwnikowi politycznemu, oraz jego synowi Hunterowi, który wcześniej pracował w zarządzie ukraińskiej firmy Burisma.
Ta rozmowa, którą w USA nazwano „Ukrainegate”, uruchomiła mechanizm, który doprowadził do ogłoszenia przez Izbę Reprezentantów pierwszego impeachmentu Donalda Trumpa. Młody ukraiński prezydent znalazł się w epicentrum niszczycielskiego politycznego huraganu, balansując między koniecznością utrzymania pomocy wojskowej ze strony USA, którą administracja Trumpa wówczas wstrzymała, a ryzykiem stania się narzędziem w obcych wyborach.
Dla Zełenskiego ta historia stała się „zimnym prysznicem”: ujawniła jego wrażliwość na wielką politykę międzynarodową. Jednak sam prezydent wielokrotnie publicznie zaprzeczał, jakoby odczuwał jakąkolwiek presję ze strony Trumpa, próbując zdystansować się od wewnętrznych amerykańskich „rozgrywań”.

2020: „Taśmy Jermaka” – pierwsza wielka próba dla nowego otoczenia
W 2020 roku centrum skandali przeniosło się do wnętrza kraju, uderzając w osobę, która już wtedy stawała się najbardziej wpływową postacią w zespole Zełenskiego – Andrijem Jermakiem. Wiosną tego roku poseł z partii „Sługa Narodu” Geo Leros opublikował serię nagrań wideo, które nazwano „taśmami Jermaka”. Na tych nagraniach osoba podobna do brata szefa Kancelarii Prezydenta Denisa Jermaka omawiała mianowanie osób na stanowiska państwowe w zamian za wynagrodzenie pieniężne.
Istota zarzutów sprowadzała się do tego, że za pośrednictwem brata szefa Urzędu Prezydenta prowadzono jawny handel stanowiskami państwowymi. Andrij Jermak, który zaledwie kilka miesięcy wcześniej objął kluczowe stanowisko w Urzędzie Prezydenta, odrzucił wszystkie zarzuty, nazywając opublikowane materiały „wycinkami wyrwanymi z kontekstu” oraz zaplanowaną operacją wymierzoną przeciwko niemu. Pomimo tego, że skandal ten nigdy nie został poddany odpowiedniej ocenie prawnej i stopniowo został „wyhamowany”, wykazał on negatywną tendencję: najbliższe otoczenie prezydenta zaczęło żyć według własnych zasad, a sam prezydent okazał się niegotowy do publicznego i zdecydowanego reagowania na kompromitujące materiały dotyczące swoich współpracowników.

2021: „Wagnergate” – operacja specjalna, która nie poszła zgodnie z planem
Rok 2021 rozpoczął się skandalem w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, który na pewien czas poddał w wątpliwość profesjonalizm i determinację władz ukraińskich w konfrontacji z Federacją Rosyjską. Chodzi o tak zwany „Wagnergate” – tajną operację ukraińskich służb specjalnych mającą na celu zdemaskowanie i zatrzymanie bojowników rosyjskiej prywatnej firmy wojskowej „Wagner”, zamieszanych w wojnę na Donbasie oraz zestrzelenie malezyjskiego „Boeinga” w 2014 roku.
Istota operacji polegała na zwabieniu grupy „wagnerowców” na Białoruś pod fikcyjnym pretekstem, a następnie ekstradycji ich na Ukrainę. Jednak w decydującym momencie operację przełożono, co doprowadziło do jej niepowodzenia. Były szef GUR Wasyl Burba oraz dziennikarze śledczy oskarżyli o zniweczenie operacji osobiście Andriya Yermaka, który rzekomo wydał rozkaz jej odłożenia, co spowodowało wyciek informacji. Prezydent Zełenski w odpowiedzi nazwał organizatorów operacji i osobiście Burbę „oszustem i awanturnikiem”, oświadczając, że nie mógł zgodzić się na plan, który wymagał od niego faktycznego wprowadzenia w błąd społeczności międzynarodowej. Skandal ten ujawnił konflikt między politycznym kierownictwem kraju a wywiadem wojskowym.

2022: „szaszłyki w maju” – fatalne uspokojenie przed nieszczęściem
Na początku 2022 roku, kiedy zachodnie służby wywiadowcze publicznie biły na alarm i ostrzegały przed nieuchronną inwazją Rosji na pełną skalę, Wołodymyr Zełenski wybrał inną strategię: publiczne uspokajanie narodu. W swoich przemówieniach wielokrotnie wzywał Ukraińców, by nie panikowali, zapewniając, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma powodów do strachu. Kulminacją tej retoryki stało się zdanie, które wypowiedział niecały miesiąc przed rozpoczęciem wojny.
„Co będzie jutro, co będzie w przyszłości?... Powiem wam. 22 stycznia będziemy obchodzić Dzień Jedności Ukrainy. Otworzymy most w Zaporożu. Za rok zbudujemy największą autostradę na Ukrainie, łączącą Użhorod z Ługańskiem.Będziemy budować drogi, mosty, szkoły, stadiony, wagony, samoloty i czołgi… W kwietniu będziemy obchodzić Wielkanoc. W maju, jak zawsze – słońce, weekendy, szaszłyki i oczywiście Dzień Zwycięstwa. A potem lato…”, – oświadczył wówczas prezydent.
Te słowa, mające na celu złagodzenie napięcia społecznego, po wybuchu wojny stały się bardzo smutnym memem, symbolizującym fatalne niedocenienie zagrożenia ze strony władz. O świcie 24 lutego ukraińskie miasta wstrząsnęły wybuchy rakiet, a kolumny rosyjskiej techniki przekroczyły granicę — od tego czasu niesławne „szaszłyki w maju” stały się gorzkim wyrzutem wobec głowy państwa. Krytycy do dziś przywołują to zdanie jako dowód na to, że najwyższe kierownictwo Ukrainy albo nie wierzyło w inwazję (co w takim przypadku świadczy o całkowitej niekompetencji), albo — co jest o rząd wielkości gorsze — świadomie ukrywało przed narodem straszną prawdę, przez co ludzie po prostu nie byli w stanie przygotować się na agresję RF (na przykład wyjechać z kraju) ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami.

2023: „Złote jaja” Ministerstwa Obrony – korupcja na krwi żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy
Kiedy wojna trwała już drugi rok, a społeczeństwo mobilizowało się, by pomóc frontowi, dziennikarskie śledztwo zadało druzgocący cios zaufaniu do władz. W styczniu 2023 roku wyszło na jaw, że Ministerstwo Obrony, któremu wówczas przewodniczył Ołeksij Reznikow, kupowało żywność dla żołnierzy po znacznie zawyżonych cenach.
Najbardziej charakterystycznym symbolem tego skandalu stały się jajka, które Ministerstwo Obrony kupowało po 17 hrywien za sztukę (!) przy ówczesnej cenie rynkowej wynoszącej maksymalnie 5–7 hrywien. Społeczeństwo, które masowo zbierało datki na drony i samochody dla frontu, było bardzo rozgniewane. Pod presją opinii publicznej Reznikow opuścił stanowisko szefa Ministerstwa Obrony – ale na tym się wszystko skończyło. Prezydent Zełenski zareagował na wydarzenia, obiecując „sprawiedliwe rozwiązania”. Jednak żadnych systemowych rozwiązań tak naprawdę nie było, a wszyscy kluczowi uczestnicy „skandalu jajecznego” nadal pozostają na wolności.

2024: Konflikt z Zaluzhnym i rozłam na szczytach władzy
Rok 2024 upłynął pod znakiem publicznego rozłamu między politycznym a wojskowym kierownictwem kraju, co doprowadziło do dymisji Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy Walerija Zaluzhnego. Konflikt między prezydentem a generałem, który stał się bohaterem narodowym dzięki udanej obronie Kijowa oraz wyzwoleniu obwodu charkowskiego i Chersoniu, narastał od dawna. Katalizatorem stał się artykuł Zaluzhnego opublikowany w CNN, w którym nakreślił on własną wizję wojny na rok 2024, która rozchodziła się ze stanowiskiem Biura Prezydenta.
Eksperci polityczni ostrzegali, że zwolnienie niezwykle popularnego głównodowodzącego będzie wielkim błędem politycznym, ponieważ wskaźnik zaufania do Zaluzhnego w społeczeństwie w pełni konkurował z wskaźnikiem prezydenta. Mimo to 8 lutego 2024 roku Zełenski podpisał dekret o zwolnieniu Zaluzhnego, mianując na jego miejsce Oleksandra Syrskiego. Sam Zaluzhny został następnie ambasadorem Ukrainy w Wielkiej Brytanii i, według uporczywych plotek, ma własne ambicje polityczne oraz wysokie wskaźniki poparcia.

2025: „Mindichgate” — korupcja w sektorze energetycznym, która doprowadziła do upadku Jermaka
Jesienią 2025 roku w Ukrainie wybuchł jeden z największych skandali korupcyjnych w całej historii niepodległości, który otrzymał nazwę „Mindichgate”. NABU i SAP ujawniły przestępczą organizację powiązaną z zakrojonymi na szeroką skalę machinacjami w sektorze energetycznym, której kluczową postacią był biznesmen Timur Mindicz.
Śledztwo wykazało, że dzięki skomplikowanym schematom korupcyjnym wyprowadzano ogromne środki z państwowych przedsiębiorstw energetycznych. Skandal przybrał tak duże rozmiary, że doprowadził do kryzysu politycznego. Pod presją opozycji, części posłów i opinii publicznej szef Biura Prezydenta Andrij Jermak został zmuszony do złożenia rezygnacji. „Mindichgate” stał się również potężnym ciosem dla reputacji samego prezydenta, ponieważ po raz kolejny pokazał, że korupcja przeniknęła do najbliższego otoczenia pierwszej osoby w kraju, a sam Zełenski do ostatniej chwili próbował utrzymać swojego sojusznika na stanowisku, ignorując społeczne żądania sprawiedliwości.

2026: spółdzielnia „Dynastia” – posiadłość dla „Vovy” i cień podejrzeń nad prezydentem
Historia, która rozgrywa się właśnie teraz, wiosną 2026 roku, stała się logiczną i najbardziej skandaliczną kontynuacją poprzednich doniesień. Już po swojej rezygnacji Andrij Jermak otrzymał od NABU i SAP nowe zarzuty, tym razem dotyczące legalizacji mienia uzyskanego w sposób przestępczy. Chodzi o udział w budowie luksusowej rezydencji w elitarnym spółdzielni „Dynastia” pod Kijowem.
Według wersji śledztwa, jeszcze przed wojną Jermak opłacał z nielegalnie zdobytych środków budowę własnej posiadłości, osobiście kontrolował przebieg prac, a nawet uzgadniał projekt wnętrz. Szacunkowa wartość tej rezydencji sięga kilku milionów dolarów, a w sumie w sprawie pojawia się kwota 460 milionów hrywien. Jednak prawdziwą burzę w społeczeństwie wywołał inny szczegół: według danych śledczych jeden z domów w „Dynastii” budowano dla osoby, którą w materiałach sprawy i nieoficjalnych rozmowach nazywają R1, „szefem” lub „Wową”. Wywołało to falę przypuszczeń, że chodzi o samego prezydenta.

Warto od razu podkreślić: oficjalnie nie ma żadnych zarzutów wobec Wołodymyra Zełenskiego w tej sprawie. NABU i SAP osobno zaznaczyły, że głowa państwa nie figuruje w sprawie – przynajmniej dlatego, że jest prawnie nietykalny, dopóki sprawuje władzę.
Jednak samo pojawienie się tajemniczego R1, w połączeniu z wieloletnią rolą Jermaka jako „prawej ręki” prezydenta, stworzyło niezwykle toksyczny kontekst. Sprawa „Dynastii” ostatecznie podkopała wiarę w obietnice zwalczania korupcji i postawiła przed społeczeństwem główne pytanie: czy Wołodymyr Zełenski wiedział o prawdziwym obliczu swoich najbliższych podwładnych? Jeśli tak, to dlaczego nie podjął odpowiednich działań? Ostateczną odpowiedź na to pytanie musi dać śledztwo.
Podsumowując, warto powiedzieć, że podczas tak długiej i intensywnej kadencji (która zresztą jeszcze się nie zakończyła) skandali było oczywiście bardzo wiele. Siedem powyższych przypadków to tylko wierzchołek góry lodowej i chronologia transformacji władzy, która przeszła drogę od euforii po zwycięstwie w wyborach do ciężkich prób w postaci wojny, wewnętrznych sporów i systemowej korupcji. Każdy z nich na swój sposób wystawił na próbę ukraińską państwowość i pozostawił swój ślad w wciąż trwającej historii prezydentury Wołodymyra Zełenskiego.
Czytaj nas na Telegram i Sends