Starożytne skamieniałości wskazują na związek między nadmiarem CO₂ a kurczeniem się lasów
Badania skamieniałych fragmentów liści sprzed około 56 mln lat wykazały, że gwałtowny wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze w przeszłości wiązał się z cofaniem się i degradacją lasów, a nie z ich długotrwałym rozrostem. Informację tę podaje dziennik „The Guardian”, powołując się na artykuł naukowy opublikowany w czasopiśmie „Science”.
Naukowcy przeanalizowali komórki liści pochodzące z okresu paleoceńsko-eoceńskiego maksimum termicznego (PETM). Wówczas przez około 130 tysięcy lat uwalniano ogromne ilości węgla, a temperatura na Ziemi mogła wzrosnąć o 8°C. Okres ten stanowi najbliższy historyczny odpowiednik zakrojonego na szeroką skalę uwalniania gazów cieplarnianych, choć współczesne spalanie paliw kopalnych przebiega znacznie szybciej.
Naukowcy odtworzyli zmiany gęstości runa leśnego na podstawie budowy kutykuli skamieniałych liści. Zgodnie z ich wnioskami wraz ze wzrostem stężenia CO₂ lasy początkowo stawały się gęstsze, jednak z czasem runo gwałtownie się przerzedzało. Kierowniczka badań, Reagan Dunn z La Brea Tar Pits oraz Muzeum Historii Naturalnej Hrabstwa Los Angeles, stwierdziła, że utracono około 60% biomasy istniejącej roślinności.
Więcej aktualnych wiadomości można znaleźć na kanale Telegram UA.News.
Autorzy pracy zauważają, że drzewa do rozwoju potrzebują nie tylko dwutlenku węgla, ale także wody, światła słonecznego i składników odżywczych. Dodatkowy CO₂ zatrzymuje ciepło w atmosferze, przez co drzewa mogą cierpieć z powodu ekstremalnych temperatur i niedoboru składników odżywczych. Wyższe temperatury mogą również sprzyjać rozprzestrzenianiu się szkodników i chorób, a wyschnięta roślinność staje się bardziej podatna na rozległe pożary lasów.
W badaniu wskazano, że mniej więcej od 2000 roku negatywny wpływ susz i stresu cieplnego na lasy zaczął przeważać nad potencjalnym pozytywnym efektem wynikającym z dodatkowego CO₂. Od tego czasu, jak wynika z pracy, gromadzą się dowody na wzrost śmiertelności drzew, zwłaszcza w tropikach z powodu odwodnienia.
Trevor Keenan, naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, który nie brał udziału w badaniu, określił tę pracę jako istotny krok naprzód. Według niego dawny proces uwalniania węgla trwał tysiące lat, podczas gdy obecne zmiany zachodzą w ciągu dziesięcioleci, pozostawiając ekosystemom mniej czasu na dostosowanie się. Współczesne lasy, oprócz ocieplenia, borykają się również z wycinką, fragmentacją, przekształcaniem terenów w grunty rolne oraz zmianami w częstotliwości i intensywności pożarów.
Czytaj nas na Telegram i Sends