Lato 2026: jaka będzie sytuacja w energetyce i czego się spodziewać
26
marca
2026
17:37
W kalendarzu — koniec marca. Ukraina właśnie przetrwała najtrudniejszą zimę w historii swojego systemu energetycznego. Słowo „przetrwała” należałoby zapisać pogrubioną czcionką i z obowiązkowym przypisem: ledwo-ledwo, w strasznych warunkach, gdy prądu nie było miejscami przez kilka dób z rzędu, ciepła — jeszcze mniej, a w całym kraju Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych rozstawiała punkty ogrzewania, do których ludzie przychodzili, aby się ogrzać i po prostu nie umrzeć we własnych wychłodzonych mieszkaniach.
Ale natura działa według niezmiennych praw. Zima ustąpiła, mrozy się skończyły i jak zawsze przyszła wiosna. Marcowe ciepło i słońce sprawiły, że poziom zużycia energii elektrycznej spadł, a harmonogramy wyłączeń prądu nie są już tak aktualne jak jeszcze miesiąc temu. Obecnie sytuacja z dostawami energii znacznie się poprawiła.
Czy to oznacza, że można odetchnąć i się zrelaksować? Nic bardziej mylnego. Najprawdopodobniej latem czeka nas sytuacja nie mniej trudna niż zimą — z tą różnicą, że nie będzie już zagrożenia zimnem.
Czy jednak należy spodziewać się nowych blackoutów już latem? Co dokładnie będzie się działo w systemie energetycznym, gdy słupki termometrów zaczną rosnąć? Analityk polityczny UA.News Mykyta Traczuk wraz z ekspertami przyjrzał się temu zagadnieniu.
Wiosenne słońce: dlaczego poprawa sytuacji to iluzja
Jeśli ktoś uważa, że głównym zagrożeniem dla krajowej energetyki są wyłącznie rosyjskie ostrzały rakietowe, to ma rację — ale tylko częściowo. Tak, zagrożenie militarne nigdzie nie zniknęło. rosja nie przestaje prób niszczenia infrastruktury. Po prostu w cieplejszych miesiącach skutki tych uderzeń są mniej odczuwalne dla odbiorców, ponieważ deficyt w systemie jest częściowo kompensowany niższym popytem oraz pracą odnawialnych źródeł energii.
Jednak latem przeciwnik wyraźnie zmieni taktykę. Już pojawiają się publiczne informacje, że w tym sezonie nacisk może zostać przeniesiony na obiekty hydrotechniczne (czyli infrastrukturę wodną) oraz sieci przesyłowe, które zapewniają dystrybucję energii w kraju. Uderzenia w stacje transformatorowe, których fizycznie nie da się w pełni zabezpieczyć, odbywają się zresztą stale. I niestety lato nie oznacza wytchnienia — wręcz przeciwnie, to czas, gdy armia rosyjska może wykorzystać wysokie temperatury i wznowić zmasowane ataki.
Istnieją jednak czynniki, które czynią sytuację latem krytyczną nawet bez wrogich uderzeń. Pierwszym i najważniejszym jest kampania remontowa w elektrowniach jądrowych. To właśnie elektrownie atomowe są „kręgosłupem” ukraińskiego systemu energetycznego — jedynym czynnikiem, który wciąż chroni kraj przed całkowitym blackoutem.
Jednak bloki jądrowe nie mogą pracować bez przerwy. Zgodnie z zasadami bezpieczeństwa muszą być regularnie wyłączane na planowe remonty, wymianę paliwa i przeglądy techniczne. Tradycyjnie proces ten przypada na wiosnę i lato, gdy zużycie energii powinno być niższe — ale dotyczy to normalnych, pokojowych warunków. W obecnej sytuacji wystarczy, że dwa–trzy bloki jednocześnie zostaną wyłączone z sieci, a poziom produkcji spada tak bardzo, że system energetyczny balansuje na granicy blackoutu.
Jest też inny aspekt, o którym rzadko wspominają zwolennicy „zielonej” energetyki. Elektrownie słoneczne i wiatrowe oczywiście pomagają — w upalny, słoneczny dzień mogą generować nawet 15–20% całkowitego zapotrzebowania. Jednak słońce ma jedną istotną wadę: każdego wieczoru zachodzi. I dzieje się to dokładnie wtedy, gdy ludzie wracają do domów i zaczynają włączać światło, klimatyzację, mikrofalówki, pralki, telewizory itd. Energia odnawialna jest niestabilna, a magazynów energii na skalę przemysłową w Ukrainie jest zbyt mało, by pokryć wieczorny szczyt zapotrzebowania. Dodatkowo „zielona” energia jest kosztowna, a z powodu uszkodzeń sieci często nie ma gdzie przekazać wytworzonej energii.
Do tego dochodzi czynnik upałów. Gdy temperatura powietrza przekracza +30°C, zużycie energii gwałtownie rośnie. Wszyscy masowo włączają klimatyzatory, systemy chłodzenia w biurach i centrach handlowych, wydajne chłodnie w zakładach produkcyjnych itd. To tworzy dodatkowe obciążenie, którego i tak osłabiona sieć często nie jest w stanie wytrzymać.
Nie należy też liczyć na ratunek z zagranicy. Rynek importu energii elektrycznej z Europy istnieje, ale polityka może stanąć na przeszkodzie. Węgry i Słowacja, które mają największe możliwości przesyłowe do Ukrainy, na tle trwającego konfliktu politycznego mogą łatwo odmówić dostaw latem. Inni sąsiedzi (Rumunia, Polska) oczywiście pomagają, ale ich linie przesyłowe już teraz pracują na granicy przepustowości. Fizycznie nie da się dostarczyć Ukrainie więcej energii, niż pozwalają na to możliwości infrastruktury.
I na koniec coś, o czym często się zapomina — „zmęczenie materiału”. Sprzęt energetyczny jest albo całkowicie zniszczony, albo poważnie uszkodzony i pracuje w trybie 24/7 pod ciągłymi atakami wroga już od wielu lat. Ten zasób nie jest nieskończony — choć trzeba przyznać, że obiekty z czasów radzieckich budowano z ogromnym zapasem wytrzymałości, co do dziś ratuje Ukrainę. Ostatecznie wszystkie te negatywne czynniki łączą się jak elementy układanki, tworząc obraz „idealnej burzy” dla systemu energetycznego.
„Idealna burza”: jak mogą wyglądać wyłączenia prądu latem
Aby zrozumieć, co nas czeka w najbliższym czasie, wystarczy przypomnieć sobie lato 2024 roku. Wtedy w samym Kijowie prądu (a często także wody) nie było nawet przez 16–18 godzin na dobę. Dochodziło do tego, że z niektórych półek sklepowych zaczęły znikać produkty mięsne i mleczne — po prostu się psuły, stając się niebezpieczne dla zdrowia ludzi.
Jeśli tego lata ponownie nałożą się wszystkie negatywne czynniki (zmasowane ostrzały w czasie szczytu remontów w elektrowniach jądrowych oraz anomalne upały), może nas czekać nie tylko powtórka, ale wręcz pogorszenie tamtej sytuacji. Przez dwa lata system energetyczny doznał bowiem wielu nowych uszkodzeń. Rezerwy wytrzymałości zmniejszyły się, a „zmęczenie materiału” wzrosło.
Dlatego niemal pewne jest, że latem powrócą harmonogramy godzinowych wyłączeń prądu. Pytanie dotyczy jedynie ich skali. Scenariusz optymistyczny zakłada 4–6 godzin przerw dziennie. Scenariusz pesymistyczny — awaryjne wyłączenia bez żadnych harmonogramów.
Oczywiście latem przerwy w dostawach prądu odczuwa się inaczej niż zimą. Dzień jest znacznie dłuższy i nie ma potrzeby ogrzewania mieszkań. To jednak złudne poczucie komfortu. W budynkach wielopiętrowych brak prądu oznacza natychmiastowy brak co najmniej ciepłej wody. W upale oznacza to brak możliwości wzięcia prysznica, spłukania toalety czy zachowania podstawowej higieny. Bez klimatyzacji mieszkania na wyższych piętrach zamieniają się w piekielne komory. Jest to szczególnie niebezpieczne dla osób starszych, ludzi z chorobami układu krążenia oraz małych dzieci.
Dodatkowo długotrwałe przerwy w dostawach prądu latem stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Produkty w lodówkach, zwłaszcza mięso i nabiał, psują się w ciągu kilku godzin. Tak czy inaczej trudno tu mówić o czymkolwiek pozytywnym.
Opinie ekspertów
Ekspert ds. energetyki, przewodniczący Związku Konsumentów Usług Komunalnych Ołeh Popenko, w następujący sposób skomentował dla UA.News perspektywy ukraińskiej energetyki na lato 2026 roku.
„Nie mówiłbym obecnie o blackoutach latem. Pełnego blackoutu, czyli całkowitego wyłączenia wszystkiego, najprawdopodobniej nie będzie. Natomiast zwykłe przerwy w dostawach prądu na pewno nas czekają. Wszystko zależy od warunków pogodowych, ostrzałów i ogólnie od wielu czynników. Jeśli temperatura przez dłuższy czas będzie przekraczać 30 stopni, wyłączenia mogą trwać do 6–8 godzin w godzinach szczytowego obciążenia. Na przykład od 7:00 do 11:00 rano oraz wieczorem od 17:00 do 22:00. I raczej to właśnie wieczorem przerw będzie więcej. Ale powtórzę — wszystko zależy od wielu czynników, nie tylko od ostrzałów. Na przykład w 2024 i 2025 roku były różne warunki pogodowe. Lato 2024 było anormalnie gorące, natomiast kolejne — stosunkowo chłodne. I to bezpośrednio wpływało na liczbę wyłączeń” — zaznaczył Ołeh Popenko.
Starszy inżynier elektryk Serhij T., który przez wiele lat pracował w ukraińskich elektrowniach jądrowych, również uważa, że latem 2026 roku uda się uniknąć całkowitego blackoutu. Jednak bardzo prawdopodobne są awaryjne wyłączenia w godzinach szczytu, szczególnie po rosyjskich uderzeniach.
„Już teraz dwa bloki elektrowni jądrowych zostały wyłączone do remontu — dosłownie w zeszłym lub przedwczorajszym tygodniu. Były też nowe ataki przeciwnika. Na razie nie jest to szczególnie odczuwalne. Ale pytanie brzmi — gdzie nie jest odczuwalne? W Kijowie — tak, nie jest to aż tak widoczne, choć powiem, że sytuacja w stolicy nie jest obecnie najlepsza. Pokazały to niedawne awarie w biały dzień, bez żadnych ostrzałów, przy dobrej pogodzie. Natomiast na południu sytuacja jest znacznie gorsza. Na przykład w Odessie już teraz dochodzi do wielu wyłączeń. Czyli latem wszystko będzie zależeć od regionu — to po pierwsze. Po drugie — nie wiemy, jak ci „dzięcioły” (rosjanie — red.) będą się zachowywać i jakie obiekty będą atakować: energetyczne, wodne, kanalizacyjne czy wszystkie naraz.
Dlatego wydaje mi się, że będzie podobnie jak teraz. Jeśli na pełnej mocy będą działać elektrownie słoneczne, wodne i wiatrowe, powinno być w miarę stabilnie. Jednak możliwe są awarie, jak niedawno w Kijowie, kiedy jedna z podstacji nie wytrzymała. Czyli raczej nie będzie stałego systemu i regularnych harmonogramów, a raczej awaryjne wyłączenia oraz różna sytuacja w zależności od regionu: gdzieś będzie dobrze, a gdzieś źle” — uważa Serhij. Podsumowując, już teraz należy zrozumieć: lekkiego lata pod względem energetycznym Ukraina najprawdopodobniej nie będzie miała. Sytuacja, którą obserwujemy w marcu, przypomina ciszę przed kolejną burzą. Gdy tylko rozpoczną się masowe remonty w elektrowniach jądrowych, a temperatury przekroczą +27–30°C, deficyt mocy stanie się oczywisty dla wszystkich.
Czy należy spodziewać się całkowitego blackoutu? Raczej nie. Nie oznacza to jednak, że uda się uniknąć wyłączeń. Najbardziej prawdopodobny scenariusz na lato to powrót do harmonogramów — pytanie dotyczy jedynie ich surowości. Istnieje pewna nadzieja na powtórzenie sytuacji z lata 2025 roku, które było dość chłodne, dzięki czemu prąd w domach zazwyczaj nie znikał (z wyjątkiem okresów po ostrzałach). Jednak już teraz synoptycy ostrzegają, że po anomalnie chłodnej zimie czeka nas dość gorące lato.
Co to oznacza dla przeciętnego Ukraińca? Tylko jedno: niestety, na relaks jest jeszcze za wcześnie — o ile w ogóle ktoś w Ukrainie jest w stanie się zrelaksować. Już teraz warto zadbać o alternatywne źródła zasilania. Zresztą w okresach przejściowych powerbanki, generatory i stacje ładowania bywają nawet o 20–40% tańsze niż w szczycie popytu. Jeśli istnieje taka możliwość finansowa, lepiej kupić je już teraz — będzie to dobra inwestycja we własną niezależność energetyczną.
Władze natomiast powinny skupić się na dwóch kwestiach: maksymalnym rozwoju rozproszonej generacji (co tak naprawdę należało zrobić jeszcze w 2022 roku) oraz poprawie relacji z sąsiadami, którzy — choć nie zawsze są przychylni — mogą znacząco pomóc w momentach szczytowego zapotrzebowania. W szerszym ujęciu konieczne jest skoncentrowanie się na przywróceniu procesu pokojowego (który obecnie wydaje się bardziej martwy niż żywy), aby usunąć główną przyczynę problemów energetycznych — wojnę.
Ukraińcy jakoś przetrwali bardzo trudną zimę. Jednak w energetyce niestety nie istnieje coś takiego jak „sezon urlopowy”. Lato 2026 będzie kolejnym sprawdzianem wytrzymałości. I lepiej przygotować się do niego zawczasu — na tyle, na ile to możliwe.