$ 43.96 € 50.63 zł 11.86
+4° Kijów +9° Warszawa +5° Waszyngton
„Niedobre przeczucia”: co dzieje się wokół negocjacji pokojowych i czy mają one przyszłość

„Niedobre przeczucia”: co dzieje się wokół negocjacji pokojowych i czy mają one przyszłość

18 marca 2026 17:29

Dziś, w środę 18 marca, mija dokładnie miesiąc od zakończenia w Genewie ostatniej rundy negocjacji pokojowych między delegacjami Ukrainy i rosji. Od tego czasu proces dyplomatyczny de facto się zatrzymał. Nowe terminy nie są wyznaczane, spotkania są co tydzień przekładane na czas nieokreślony, a publiczne wypowiedzi stron wskazują, że perspektywy pokojowego rozwiązania stają się coraz bardziej iluzoryczne.

W ciągu tego miesiąca miało miejsce kilka ważnych wydarzeń, które zasadniczo zmieniły kontekst potencjalnych negocjacji. Nowa, szeroko zakrojona wojna na Bliskim Wschodzie, kolejna gwałtowna zmiana retoryki Waszyngtonu, ogromne korzyści gospodarcze Moskwy wynikające z kryzysu naftowego, rozproszenie uwagi międzynarodowej — wszystko to układa się w szeroką układankę nowego porządku światowego, w którym Ukraina znajduje się, delikatnie mówiąc, w nie najlepszej pozycji.

Co obecnie dzieje się wokół procesu pokojowego, dlaczego całkowicie się on zatrzymał i jaka przyszłość go czeka? Publicysta polityczny UA.News Mykyta Traczuk wraz z ekspertami przeanalizował tę kwestię.

Genewski impas
 

18 lutego w Genewie odbyło się spotkanie, z którym nie wiązano wielkich nadziei — jednak mimo to było ono ważne i potrzebne. Trójstronny format z udziałem USA trwał dwa dni. Strony tradycyjnie pozytywnie oceniały dynamikę rozmów i sugerowały, że w przyszłości dyplomacja może w końcu zacząć działać i przynieść Ukraińcom choćby nadzieję na upragniony pokój. Minął jednak miesiąc — i od tego czasu nie poczyniono żadnego postępu.

Dlaczego ten proces się zatrzymał? Odpowiedź leży na powierzchni: wojna w Iranie. Cały aparat polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, cała uwaga Białego Domu, Kongresu i Pentagonu przeniosła się na Bliski Wschód. Ukraina, która jeszcze miesiąc temu była głównym tematem światowych mediów, zeszła na drugi — jeśli nie trzeci — plan.

Zaplanowane na początek marca rozmowy w Abu Zabi najpierw odłożono pod pretekstem „uzgodnienia harmonogramów”, a następnie przełożono na czas nieokreślony z powodu obiektywnej sytuacji: Zjednoczone Emiraty Arabskie codziennie znajdują się pod ostrzałem Iranu, a mówienie o pokoju w Ukrainie w takich warunkach byłoby wręcz surrealistyczne — nawet jak na nasz niezbyt zdrowy świat. Później o kolejnych rundach po prostu przestano wspominać. Na dziś żadna ze stron nie podaje nawet potencjalnej daty nowego spotkania.

Sytuację komplikuje fakt, że Stany Zjednoczone wcześniej proponowały przeprowadzenie kolejnych negocjacji pokojowych na swoim terytorium. Ukraina natychmiast wyraziła zgodę. Strona rosyjska odmówiła, powołując się na kwestie bezpieczeństwa. Dla dyplomacji jest to klasyczny impas: kiedy strony nie potrafią uzgodnić nawet tak drobnych kwestii jak miejsce spotkania, trudno mówić o merytorycznych negocjacjach.

У Женеві завершився перший день тристоронніх мирних переговорів


„Niedobre przeczucia” Kijowa
 

Prezydent Wołodymyr Zełenski w niedawnym wywiadzie przedstawił wizję sytuacji z punktu widzenia Ukrainy. Jego ocena jest dość ponura i niepokojąca.

„Mam bardzo złe przeczucia co do wpływu tej wojny na sytuację w Ukrainie. Uwaga Ameryki jest bardziej skupiona na Bliskim Wschodzie niż w Ukrainie, niestety. Dlatego widzicie, że nasze spotkania dyplomatyczne, trójstronne rozmowy, są ciągle odkładane. A powód jest jeden — wojna w Iranie” — powiedział.

Warto zauważyć, że wcześniej, dosłownie kilka dni przed rozpoczęciem amerykańsko-izraelskich bombardowań Iranu, prezydent Ukrainy oświadczył, że w pełni popiera operację przeciwko reżimowi ajatollahów. Jednak obecnie jego stanowisko uległo zmianie. Zełenski poinformował również, że mimo braku oficjalnych rund negocjacji, pewne kontakty na poziomie negocjatorów trwają. Dotyczą one jednak głównie kwestii technicznych, a nie politycznego rozwiązania konfliktu.

Ważne jest podkreślenie, że strona ukraińska publicznie demonstruje pełną gotowość do dialogu. Kijów zgodził się na dowolny termin i dowolne miejsce rozmów — z wyjątkiem oczywiście terytorium rosji lub Białorusi. Jednak ta gotowość napotyka na niechęć Moskwy do kompromisów nawet w kwestiach proceduralnych.

Osobnym czynnikiem, który znacząco wpływa na perspektywy negocjacji, jest stanowisko prezydenta USA. O ile wcześniej Donald Trump był inicjatorem procesu pokojowego, to ostatnio jego retoryka uległa zmianie.

Po pierwsze, Trump coraz częściej powtarza tezę, że to właśnie Ukraina stanowi przeszkodę w osiągnięciu pokoju. W ostatnim czasie co najmniej dwa razy publicznie stwierdził, że „Zełenski nie chce zawrzeć porozumienia”.

Po drugie, Trump niedawno ponownie odniósł się do amerykańskiej pomocy dla Kijowa udzielonej wcześniej. Domaga się przeprowadzenia audytu wszystkich środków przekazanych Ukrainie. Ponadto ponownie podkreślił, że Stany Zjednoczone nie powinny w żaden sposób wspierać Ukrainy.

Po trzecie, amerykański przywódca zdecydowanie odrzuca wszelkie próby Zełenskiego „zbliżenia się” i bycia użytecznym partnerem. Kijów proponował Waszyngtonowi pomoc i współpracę w zakresie technologii dronowych (przeciwdziałanie „Shahedom”, produkcja dronów przechwytujących itp.). Trump odpowiedział ostro, że „Zełenski jest ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy”. Jednocześnie republikanin ponownie wezwał prezydenta Ukrainy do „zawarcia porozumienia”.

„Nie potrzebujemy pomocy. Zełenski jest ostatnią osobą, od której potrzebujemy pomocy… Jestem zaskoczony, że Zełenski nie chce zawrzeć porozumienia. Powiedzcie Zełenskiemu, żeby zawarł porozumienie, ponieważ putin chce je zawrzeć” — powiedział niedawno Trump.

Jak to się mówi — nic dodać, nic ująć.

Зеленський і Трамп вийшли до преси перед обговоренням мирного плану у  Флориді - Детектор медіа.


rosja jako główny beneficjent kryzysu
 

Podczas gdy Ukraina zmaga się z coraz większymi trudnościami, rosja znajduje się w roli głównego beneficjenta obecnych wydarzeń. Wojna w Iranie stworzyła dla Moskwy wyjątkową sytuację, która pozwala jej wzmocnić swoje pozycje w kilku kierunkach jednocześnie.

W wyniku eskalacji na Bliskim Wschodzie ceny ropy gwałtownie wzrosły. Przypomnijmy, że rosyjski budżet w 30–40% zależy od eksportu surowców energetycznych. Daje to Kremlowi dodatkowe miliardy, które mogą być przeznaczone na prowadzenie wojny przeciwko Ukrainie. Ponadto niedawno Stany Zjednoczone częściowo zniosły sankcje na już wyeksportowaną rosyjską ropę, co samo w sobie stanowi istotny i niebezpieczny precedens.

władimir putin może również zaproponować — i już to robi — siebie jako aktywnego mediatora w rozwiązaniu kryzysu irańskiego. Kreml jest jednym z najbliższych partnerów i sojuszników reżimu ajatollahów, a w ten sposób próbuje odzyskać status globalnego gracza decydującego o „losach świata”.

Wreszcie rosyjska propaganda aktywnie podkreśla realne podwójne standardy Zachodu. USA i Izrael rozpoczęły bombardowanie suwerennego państwa, które ich nie zaatakowało, bez zgody ONZ, a już pierwszego dnia fizycznie zlikwidowały jego najwyższe kierownictwo. To, że państwo to jest autorytarne, mało sympatyczne, radykalne i agresywne, jest kwestią ocen moralnych, a nie prawa międzynarodowego.

Wykorzystując ten fakt, propagandyści zadają pytanie: „Jeśli Amerykanie mogą bombardować Iran, to dlaczego my nie możemy bombardować Ukrainy?”. Ta narracja znajduje oddźwięk zarówno wśród rosjan, jak i w krajach Globalnego Południa, stopniowo osłabiając moralną przewagę, którą Ukraina miała na początku wojny.

Чому Путін сміється зі США і не веде переговори про мир – професор зі США  пояснив


Wymiany zamiast pokoju
 

Jedyną rzeczą, która nadal regularnie ma miejsce między Ukrainą a rosją, są wymiany jeńców. W ciągu ostatniego miesiąca przeprowadzono kilka takich wymian, a setki obrońców wróciły do domu. To bardzo pozytywne i ważne dla tych, którzy czekają na swoich bliskich. Nie należy jednak się łudzić i trzeba rozumieć charakter tych działań: odbywają się one poza politycznym procesem negocjacyjnym. To czysto techniczna praca niepublicznych grup humanitarnych, która trwała przez całą wojnę, nawet w jej najgorętszych fazach. Same wymiany są bardzo dobrą rzeczą, ale absolutnie nie są oznaką postępu w kierunku pokoju.

Co więcej, sam fakt, że strony są w stanie uzgodnić powrót ludzi, ale nie potrafią usiąść do stołu rozmów w sprawie zakończenia wojny, świadczy o głębokim kryzysie dyplomacji. Kwestie techniczne są rozwiązywane, podczas gdy sprawy polityczne pozostają zamrożone.

Dlaczego więc temat pokoju w ogóle zniknął z agendy? Odpowiedzi są dość oczywiste. Po pierwsze, globalna uwaga przeniosła się na Bliski Wschód. Światowy kryzys energetyczny dla społeczności międzynarodowej stanowi znacznie większe zagrożenie niż wojna w Ukrainie, która trwa już piąty rok i do której wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. Po drugie, głównym motorem negocjacji były i pozostają Stany Zjednoczone, a obecnie nie mają na to przestrzeni. Bezpośrednich dwustronnych rozmów nie chcą prowadzić ani rosja, ani Ukraina, a Europa nie ma ani wystarczającej siły politycznej, ani woli, by zastąpić Amerykę w tym procesie.

Po trzecie, rosja nie widzi żadnych powodów do kompromisu. Moskwa korzysta z wysokich cen ropy, widzi spadek uwagi wobec Ukrainy i uważa, że czas działa na jej korzyść. Po co więc miałaby ustępować w takiej sytuacji? To pytanie retoryczne. Wreszcie, po czwarte — działa to w obie strony. Stanowiska stron pozostają nie do pogodzenia, a Ukraina również nie jest gotowa na ustępstwa terytorialne. Biorąc to wszystko pod uwagę, nawet pozorowanie negocjacji traci sens.

Обмін полоненими сьогодні 25 травня 2025 – хто повернувся, список - 24 Канал


Opinie ekspertów
 

Politolog, dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda jest przekonany, że na dziś nie można mówić o dynamicznym procesie negocjacyjnym.

„Znaleźliśmy się w sytuacji, w której Ukraina zależy od stanowiska Stanów Zjednoczonych, a Stany Zjednoczone ugrzęzły w wojnie w Iranie. To pokazuje, że zespół Trumpa, niestety, nie ma nawet technicznej możliwości prowadzenia gry jednocześnie na kilku szachownicach. Dlatego będzie starał się najpierw zakończyć swoje sprawy w Iranie, a dopiero potem ruszyć dalej. Na ile będzie to skuteczne — trudno dziś powiedzieć, ale dla Ukrainy będzie to poważne wyzwanie i kolejny sygnał, że powinniśmy przede wszystkim polegać na sobie. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy w krytycznym stopniu zależni od naszych partnerów zewnętrznych i ich wpływu” — zaznaczył ekspert.

Politolog, przewodniczący Centrum Stosowanych Badań Politycznych „Penta” Wołodymyr Fesenko uważa, że wokół negocjacji dzieje się w zasadzie tylko jedno: pauza. Można ją również określić jako „zawieszenie” lub „kryzys”.

„Zełenski tłumaczy wszystko wojną w Iranie i jest to bardzo wygodne wyjaśnienie. Jednak przyczyna leży nie tylko w wojnie na Bliskim Wschodzie, ale także w tym, że strony prezentują całkowicie przeciwstawne podejścia do warunków zakończenia wojny. Nie ma tu nic nowego, ale pojawiały się pewne nadzieje, przede wszystkim po stronie amerykańskiej, dotyczące wycofania Sił Zbrojnych Ukrainy z Donbasu. Wszystkie rundy pokazały jednak, że to nie działa. I właśnie dlatego pojawiło się to zawieszenie. Amerykanie na razie nie wiedzą, co robić i jak iść dalej, podczas gdy rosja pozostaje przy swoim. USA wywierają nacisk nie na rosję, lecz na Kijów. Gdy tylko stało się to całkowicie jasne, Zełenski zmienił podejście i stanowisko stało się bardziej stanowcze: wojska nie zostaną wycofane z Donbasu, kropka. Kiedy ta pozycja stała się jednoznaczna — zaczęła się kriza. To, że niemal jednocześnie wybuchła wojna w Iranie, to raczej zbieg okoliczności. Główna przyczyna to absolutna sprzeczność stanowisk stron. Z dużym prawdopodobieństwem negocjacje zostaną wznowione. To tylko kwestia czasu. Natomiast nie widzę perspektyw osiągnięcia porozumienia w najbliższych miesiącach. Być może okno możliwości pojawi się bliżej jesieni 2026 roku” — powiedział Wołodymyr Fesenko.

Podsumowując, sytuacja, w jakiej znajduje się Ukraina na marzec 2026 roku, jest niezwykle trudna. Proces pokojowy zatrzymał się i nie ma żadnych oznak jego rychłego wznowienia. Uwaga świata skupiona jest na innym konflikcie, Stany Zjednoczone są zaangażowane we własną wojnę, a rosja czuje się coraz pewniej.

Dlatego gdy prezydent Zełenski mówi o „niedobrych przeczuciach”, ma rację. Te same „niedobre przeczucia” towarzyszą państwu już od wielu lat. Jednak przeczucia dotyczą emocji. Fakty natomiast wskazują, że dyplomacja rzeczywiście znalazła się w całkowitym impasie. I dopóki nie pojawią się nowe czynniki zdolne zmienić tę sytuację, mówienie o pokoju, niestety, nie ma podstaw.

Czytaj nas na Telegram i Sends