$ 43.87 € 50.8 zł 11.87
+2° Kijów +8° Warszawa +25° Waszyngton
Rekordowy wzrost cen ropy: co się dzieje, kto zyskuje i czego się spodziewać

Rekordowy wzrost cen ropy: co się dzieje, kto zyskuje i czego się spodziewać

09 marca 2026 17:34

W poniedziałek, 9 marca, światowe rynki ponownie odnotowały kolejny wstrząs. Cena ropy Brent na otwarciu notowań na londyńskiej giełdzie osiągnęła niemal 119 dolarów za baryłkę. Dla porównania: jeszcze w styczniu wahała się w okolicach 60 dolarów i nikt nie spodziewał się, że w ciągu niespełna dwóch miesięcy zobaczymy takie wartości.

Analitycy już zakładają, że jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, cena może wzrosnąć nawet do 215 dolarów za baryłkę — poziomu, którego nigdy wcześniej w historii nie odnotowano, nawet po uwzględnieniu inflacji. Co ciekawe, rosyjska ropa Urals na rynku indyjskim już przekroczyła cenę Brent.

Co obecnie dzieje się na rynku ropy? Kto w tej sytuacji zyskuje, a kto płaci najwyższą cenę? Czego powinna spodziewać się Ukraina? Publicysta polityczny UA.News, Mykyta Traczuk, wspólnie z ekspertami przeanalizował tę kwestię.

Cena wojny: dlaczego ropa szybują w górę
 

Już drugi tydzień z rzędu Bliski Wschód płonie. Lotnictwo USA i Izraela uderza w terytorium Iranu, a Teheran odpowiada atakami rakietowymi w całym regionie — od Libanu po Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską. Już trzeciego dnia konfliktu wydarzyło się to, czego rynki obawiały się od dziesięcioleci: Cieśnina Ormuz praktycznie przestała funkcjonować.

Dlaczego ten wąski pas wody między Zatoką Perską a Zatoką Omańską jest tak ważny? Ponieważ codziennie przepływa przez niego około 20% całej światowej ropy naftowej i skroplonego gazu. Arabia Saudyjska, ZEA, Kuwejt, Irak, Katar i inne kraje eksportują swoją ropę właśnie przez Ormuz. Dlatego jego zamknięcie jest uderzeniem w rynek ropy, które odczuwa cała światowa gospodarka.

Цены на нефть взлетели на 13% после атак на танкеры в Ормузском проливе —  Forbes.ua


Co ciekawe, Iran oficjalnie nie zamknął cieśniny — jedynie zagroził atakami na każdy statek, który odważy się tam wpłynąć, i kilka razy spełnił tę groźbę. To okazało się wystarczające, ponieważ właściciele statków nie są gotowi ryzykować ani swoich tankowców, ani załóg. Firmy ubezpieczeniowe albo odmawiają ubezpieczania statków, albo podnoszą koszt polis do niespotykanych poziomów. Obecnie setki tankowców utknęły w Zatoce Perskiej, nie odważając się wpłynąć na niebezpieczne wody. Największe firmy żeglugowe ogłosiły już przekierowanie statków wokół Afryki, przez Przylądek Dobrej Nadziei, co rozwiązuje problem, ale wydłuża trasę o kilka tygodni. Oczywiście również to wpływa na wzrost cen.

Problem nie dotyczy jednak wyłącznie transportu. Pod ostrzałem znalazła się także infrastruktura wydobywcza. Irak, drugi pod względem wielkości producent w OPEC, informuje o spadku wydobycia niemal o 60%. Arabia Saudyjska, ZEA oraz sam Iran również ograniczają wydobycie albo całkowicie zamykają złoża, ponieważ nie mają gdzie magazynować ropy: zbiorniki są pełne, a tankowce nie wypływają.

Sektor energetyczny na całym świecie stanął w obliczu bardzo poważnego wyzwania. Sytuacja może okazać się nawet poważniejsza niż w 2022 roku, ponieważ chodzi o region, który zaopatruje w ropę całą Azję oraz znaczną część Europy. Banki inwestycyjne ostrzegają, że ceny produktów naftowych — benzyny, diesla, paliwa lotniczego i innych — mogą osiągnąć historyczne maksima, jeśli sytuacja w cieśninie nie ustabilizuje się w najbliższych dniach. Na razie jednak traderzy grają na wzrost, a każdy kolejny atak w regionie powoduje dalszy wzrost ceny baryłki.

Нафта різко зросла в ціні через війну в Ірані | РБК-Україна


Kto zyskał, a kto ponosi straty: układ geoekonomiczny
 

W każdym kryzysie zawsze są ci, którzy na nim zarabiają, oraz ci, którzy ponoszą straty i muszą płacić. Obecna sytuacja nie jest wyjątkiem.

Głównym beneficjentem sytuacji można bez wątpienia nazwać rosję. Im wyższa światowa cena ropy, tym więcej zarabiają eksporterzy. Dla Kremla, który już piąty rok finansuje wojnę przeciwko Ukrainie głównie dzięki petrodolarom, tak gwałtowny wzrost cen jest prawdziwym prezentem. Gospodarka federacji rosyjskiej cierpiała pod ciężarem sankcji, deficyt budżetowy rósł, rząd był zmuszony podnosić podatki dla biznesu i obywateli — i nagle pojawia się taka okazja. Dla takiego zysku nie jest nawet straszne poświęcić sojusznika w regionie.

Jeśli wysokie ceny utrzymają się wystarczająco długo, może to odwrócić trend spadku dochodów rosji z ropy, który obserwowano w ubiegłym roku. rosyjska ropa Urals, choć sprzedawana jest z dyskontem z powodu sankcji i limitu cenowego, nadal drożeje wraz z globalnymi notowaniami. Każdy dodatkowy dolar za baryłkę oznacza miliardy rubli więcej w rosyjskim budżecie.

Drugim oczywistym beneficjentem są Stany Zjednoczone. Ameryka jest potężnym eksporterem ropy, a wysokie ceny na światowych rynkach oznaczają dodatkowe zyski dla amerykańskich producentów. Ponadto USA dysponują strategicznymi rezerwami ropy, a umiejętność gry na rynku może przynieść znaczące dywidendy. Choć średnia cena benzyny dla zwykłych Amerykanów w czasie wojny wzrosła o około 16%, w administracji Donalda Trumpa rozważa się już możliwość skoordynowanego uwolnienia części rezerw, aby obniżyć ceny. 

Są też inni gracze, którzy korzystają z sytuacji. Kraje eksportujące ropę, które nie ucierpiały bezpośrednio w konflikcie — na przykład Wenezuela czy niektóre państwa Afryki (Nigeria, Libia) — otrzymują szansę zarobienia na wysokich cenach. Producenci ropy łupkowej w USA również zwiększają wydobycie. Jednak wszyscy rozumieją, że sytuacja może zmienić się w każdej chwili.

Natomiast lista tych, którzy przegrywają na wojnie na Bliskim Wschodzie, jest znacznie dłuższa. Na pierwszym miejscu znajduje się Chiny — największy importer ropy na świecie. Ich gospodarka już teraz cierpi z powodu spowolnienia, a drożejąca ropa dodatkowo uderza w przemysł i logistykę. Tym bardziej że nawet 18% ropy importowanej przez Chiny pochodziło właśnie z Iranu. Indie, Japonia i Korea Południowa również są zmuszone wydawać coraz więcej na import surowców energetycznych.

Europa, która po 2022 roku niezbyt skutecznie próbowała uwolnić się od zależności od rosyjskich surowców energetycznych, teraz płaci podwójną cenę. Ceny diesla i benzyny rosną, a przemysł ogranicza produkcję z powodu drogiej energii. Inflacja, której i tak nie udało się całkowicie opanować, powraca z nową siłą.

Нафта дорожчає через загрози з постачанням і геополітичну напруженість —  Reuters | UA.NEWS


Kryzys naftowy a Ukraina
 

Dla Ukrainy ten kryzys jest jak cios poniżej pasa w momencie, gdy sił i tak prawie już nie ma. Piąty rok pełnoskalowej wojny, wyczerpana gospodarka, bardzo trudna mobilizacja, codzienne ostrzały… A do tego jeszcze „dodatkowe szczęście”: gwałtowny skok cen paliw, którego nikt się nie spodziewał.

Eksperci, w tym przedstawiciele rządu, prognozują niedobór benzyny i diesla już w kwietniu. Na poranek 9 marca średnia cena benzyny A-95 osiągnęła 70 hrywien za litr i nadal rośnie. Autogaz podrożał o około 20%. Analitycy twierdzą, że do końca tygodnia olej napędowy może kosztować nawet 80 hrywien za litr. A to dopiero początek — importowane paliwo, które trafia do Ukrainy, drożeje wraz ze światowymi notowaniami.

Najgorsze jednak nie jest nawet to. Zbliża się kampania siewna. Rolnicy potrzebują setek tysięcy ton oleju napędowego, aby wyjechać w pola. Bez tego jesienne zbiory będą zagrożone, a dla kraju, który karmi miliony ludzi na świecie i zarabia na eksporcie zboża, jest to kwestia strategicznego przetrwania.

Rząd obiecuje kontrole stacji paliw i próby powstrzymania wzrostu cen, ale wszyscy doskonale rozumieją, że rynek to rynek. Traderzy kupują paliwo po cenach światowych i nikt nie będzie sprzedawał go ze stratą. Dodatkowo hrywna, mówiąc delikatnie, nie czuje się zbyt stabilnie. Dla zwykłych Ukraińców oznacza to jedno: wszystko będzie drożeć. Inflacja ponownie wzrośnie, a płace, jak zwykle, nie będą nadążać za cenami, co sprawi, że społeczeństwo stanie się jeszcze uboższe.

Простій нафтопроводу «Дружба» може змусити Україну зупинити видобуток нафти  – Reuters — Forbes.ua


Wzrost cen ropy: czego się spodziewać
 

Prognozowanie cen ropy w tej chwili jest bardzo trudnym zadaniem. Zbyt wiele zmiennych i zbyt wysokie ryzyko geopolityczne. Można jednak nakreślić kilka scenariuszy.

Pierwszy, najbardziej optymistyczny: konflikt wygaśnie tak szybko, jak się rozpoczął. W takim przypadku ceny mogą stosunkowo szybko spaść do poziomu 80–90 dolarów za baryłkę, a później — przy braku innych czynników — dalej spadać. Niektórzy eksperci nie wykluczają powrotu do 60 dolarów już na początku przyszłego roku. Jednak ten scenariusz wydaje się coraz mniej realistyczny.

Drugi scenariusz: wojna przeciąga się na miesiące. Reżim irański nie został złamany i ma czym odpowiadać, a Stany Zjednoczone również są zdecydowane. W takim przypadku ceny ustabilizują się w przedziale 100–120 dolarów. Taki właśnie scenariusz prognozuje obecnie większość światowych analityków.

Trzeci scenariusz, najgorszy: Cieśnina Ormuz zostaje zablokowana na dłuższy czas. Irańskie ataki mogą wyłączyć z działania kluczową infrastrukturę w Arabii Saudyjskiej, Katarze czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wtedy świat może zobaczyć ceny 150, 200, a nawet 215 dolarów za baryłkę. Byłaby to prawdziwa katastrofa dla światowej gospodarki, choć jednocześnie ekstremalnie wysokie ceny niszczą popyt. Jeśli ropa staje się zbyt droga, konsumenci zaczynają oszczędzać, przemysł ogranicza produkcję, a potem ceny spadają — często bardzo gwałtownie. Zresztą dokładnie tak stało się w połowie lat 80. podczas wojny iracko-irańskiej.

Ціна нафти - Падіння чорного золота не врятує кукурузник


Opinia eksperta
 

Ekonomista Jurij Hawryleczko zauważa, że obecną sytuację można porównywać z rokiem 1973 pod względem trendów wzrostu cen ropy naftowej. Jego zdaniem cena ropy może wzrosnąć nawet do 130–150 dolarów za baryłkę — i wcale nie z powodu fizycznego braku surowca, lecz z powodu nastrojów paniki oraz reakcji wielu branż związanych z wydobyciem i logistyką.

„W cenę wliczany jest strach — strach przed nieregularnością dostaw ropy. Ta nieregularność wynika z kilku rzeczy, które dzieją się jednocześnie: ataków na tankowce i infrastrukturę energetyczną, spadku wydobycia w krajach, które są atakowane przez irańskie rakiety i drony, a także z faktu, że firmy ubezpieczeniowe odmawiają ubezpieczania transportu, co z kolei powoduje, że część tankowców po prostu nie wpływa do regionu. Przyszłość pozostaje niepewna i zależy od tego, jak długo potrwa wojna. Jeśli zakończy się ona w ciągu miesiąca lub dwóch, to po gwałtownym wzroście ceny do około 150 dolarów może ona spaść co najmniej o połowę. Jeśli potrwa pół roku lub rok, to po osiągnięciu poziomu 150–170 dolarów cena stopniowo spadnie do 110–130 dolarów. Jeśli natomiast konflikt nie tylko się przedłuży, ale również się rozszerzy, wtedy 150–200 dolarów za baryłkę może stać się nowym poziomem równowagi.

Jeśli chodzi o wpływ na światową gospodarkę, to przy obecnych cenach nawet wzrost o 10–20 dolarów za baryłkę zwiększa globalną inflację o około 0,5–1%. Oczywiście wraz z dalszym wzrostem cen ten wpływ będzie się zmniejszał i po przekroczeniu 150 dolarów za baryłkę wzrost globalnej inflacji o 0,5–1% będzie wymagał już podwyżki ceny o 30–40 dolarów za baryłkę” — zaznacza Hawryleczko.

Zdaniem eksperta spowolnienie wzrostu gospodarczego dotknie wszystkich — zarówno Unię Europejską, jak i Chiny. Jednak wydatki wojskowe w USA (związane ze wzrostem budżetowych zamówień na potrzeby armii) mogą utrzymać amerykańską gospodarkę na powierzchni. W efekcie negatywny wpływ wzrostu cen ropy może być częściowo zrównoważony przez wzrost produkcji broni, amunicji, żywności oraz wielu innych produktów, które będą potrzebne do planowanej przez Donalda Trumpa operacji lądowej.

„Dla gospodarki Ukrainy minusów jest znacznie więcej. To droższe paliwo, logistyka, energia elektryczna, wyższe koszty produkcji, przechowywania żywności oraz prac polowych wiosną (nasze produkty z nowego zbioru z pewnością będą droższe niż w ubiegłym roku). Jednocześnie rosja otrzyma więcej zasobów na prowadzenie wojny dzięki wzrostowi dochodów ze sprzedaży ropy. Ponadto istnieje pewne ryzyko osłabienia sankcji UE wobec rosji w zakresie gazu i ropy” — uważa Jurij Hawryleczko.

Podsumowując, najbardziej prawdopodobny wydaje się wariant pośredni: ceny pozostaną wysokie, ale nie katastrofalne, przez cały okres aktywnej fazy konfliktu, a następnie zaczną stopniowo spadać. Dla Ukrainy oznacza to jedno: kraj musi przygotować się na kolejny trudny rok. Wysokie ceny paliw, drogi import, inflacja — a wszystko to na tle wojny, która nie ustaje ani na dzień i której końca wciąż nie widać.

Czytaj nas na Telegram i Sends