14 października, zaledwie kilka tygodni przed spodziewanym rozpoczęciem sezonu grzewczego, Rada Najwyższa wezwała burmistrza Kijowa Witalija Kliczkę na „wypowiedzenie”, aby ustalić, jak stolica przygotowuje się do zimy. A raczej – aby z wyprzedzeniem wystawić rachunek za przyszłe problemy związane z przetrwaniem stolicy podczas przerw w dostawach prądu i mrozów.
Możliwa porażka sezonu grzewczego oraz próby zrzucenia odpowiedzialności na kogoś innego stały się kluczowymi elementami politycznego sporu między Biurem Prezydenta a władzami miejskimi Kijowa. Jednocześnie na dalszy plan zeszły rzeczywiste rozwiązania, które mogłyby pomóc mieszkańcom Kijowa przetrwać obecną zimę. Zamiast tego wzywa się ludzi, by w większości sami zadbali o siebie lub opuścili stolicę.
Serwis UA.News postanowił sprawdzić, czy Kijów zdąży przygotować się do zimy oraz co o sprawozdaniu burmistrza Witalija Kliczki w parlamencie mówią posłowie i eksperci branżowi.
Konflikt polityczny zamiast przygotowań do zimy
„Na stan z połowy października praktycznie w całym kraju, nawet w regionach przygranicznych i przyfrontowych, realizacja planów zapewnienia odporności jest na wyższym poziomie niż w Kijowie” – oświadczył Wołodymyr Zełenski 13 października i dodał, że przygotowuje decyzje zarządcze dotyczące sytuacji w Kijowie. Tego samego dnia na Bankowej odbył spotkania z byłym szefem SBU Wasylem Maljukiem, przewodniczącym Państwowej Agencji ds. Odbudowy Iwanem Fedorowem, burmistrzem Charkowa Igoрем Terechowem, biznesmenem Konstantinem Jefimenko oraz byłym posłem Maksymem Jefimowem.

W kontekście krytycznych wypowiedzi prezydenta w kuluarach zaczęto aktywnie dyskutować nad kandydaturą Wasyla Maluka na stanowisko szefa Kijowskiej Miejskiej Administracji Wojskowej (KMWA).
Tymczasem posłanka z partii „Sługa Narodu” Marjana Bezugła wezwała parlamentarzystów do wezwania burmistrza Kijowa Witalija Kliczki na posiedzenie w celu złożenia sprawozdania. „Widzicie, co się dzieje ze stolicą? Nigdy nawet nie wysłuchaliśmy Kliczki” – stwierdziła.
W odpowiedzi Kliczko mówił o presji wywieranej na władze stolicy oraz próbach zniszczenia samorządu lokalnego na Ukrainie. Twierdził, że prorządowe media celowo rozpowszechniają bezpodstawne oskarżenia o zakłócenie sezonu grzewczego w Kijowie.

14 października Kliczko z trybuny Rady Najwyższej publicznie złożył sprawozdanie na temat przygotowań stolicy do zimy, intensywności i skutków rosyjskich ataków. W większości odczytał suche dane statystyczne KMDA, które częściowo były już wcześniej podawane.
Liczba trafień rakiet i dronów w elektrownie cieplne nr 5 i nr 6, według burmistrza, wzrosła wielokrotnie: „W 2022 roku w te dwa obiekty uderzyło 12 rakiet i bezzałogowych statków powietrznych. W 2023 r. – 7. W 2024 r. – zero. W 2025 r. – 19. W tym roku – już prawie 50 rakiet i dronów!”
Burmistrz poinformował również, że Kijów zakończył realizację priorytetowych działań w zakresie odporności energetycznej. W obiektach ciepłowniczych i wodociągowych zainstalowano prawie 700 generatorów, 70 mobilnych kotłowni, 3 elektrownie dieslowe oraz rezerwowy ujęcie wody, a „Kijówwodokanal” otrzymał 103 generatory. Stołeczne placówki edukacyjne również zostały wyposażone w generatory, w tym 285 o dużej mocy. Również szpitale dysponują zasilaniem rezerwowym – 480 generatorów, a do końca roku 21 szpitali będzie miało własne kotłownie.
Kliczko stwierdził, że oskarżenia o zakłócenie sezonu grzewczego są częścią kampanii politycznej wymierzonej w samorząd lokalny. Wezwał do wyjaśnienia, gdzie jest obrona przeciwlotnicza mająca chronić stolicę, a także oskarżył władze centralne o blokowanie finansowania.

„W tym roku przygotowywaliśmy się pod ostrzałem wroga i w warunkach cyrku, jaki władze urządziły wokół Planu Odporności. – Z fałszywą kampanią, jakoby Kijów nie funkcjonował i nic nie robił. Z blokowaniem środków, co zamroziło wiele projektów dotyczących odporności energetycznej oraz terminy ich realizacji. I to nie tylko w stolicy. Taka sytuacja ma miejsce w wielu gminach, gdzie wstrzymanie płatności faktycznie paraliżuje gospodarkę miejską” – oświadczył Kliczko z trybuny.
Wystąpienie Witalija Kliczki trwało pięć minut. Kluczowe znaczenie miało to, że sama procedura wystąpienia w parlamencie w ogóle nie przewiduje zadawania pytań przez posłów, co uniemożliwia pełne zrozumienie sytuacji. Co do tej pory, jak się wydaje, odpowiadało przedstawicielom rządzącej większości. Głos zabrało zaledwie kilku posłów.
Mariana Bezugła, która zainicjowała wezwanie Kliczki do parlamentu, stwierdziła: „Budżet Charkowa wynosi około 20 miliardów, a budżet Kijowa – ponad 100 miliardów rocznie. On wraca do domu, a ludzie nie mają ani wody, ani schronienia, gdzie mogliby się ukryć. Nie możemy nawet zadać pytania”. Posłanka dodała, że zgłosiła projekt ustawy, który pozwoli na zadawanie pytań osobom wezwanym do Rady.
„Pierwsza runda zdecydowanie należy do pana burmistrza. Mam też wrażenie, że nie powiedział wszystkiego” – skomentował sprawozdanie Kliczki poseł z frakcji „Głos” Jarosław Żelezniak.

Zakończenie minionego sezonu grzewczego w Kijowie i plany zapewnienia stabilności
Przeniesienie kwestii przygotowań do zimy na płaszczyznę polityczną może mieć tragiczne konsekwencje, przynajmniej dla niektórych dzielnic Kijowa. Takie obawy są w pełni uzasadnione, jeśli przypomnieć sobie przebieg minionego sezonu grzewczego.
W styczniu 2026 roku, z powodu intensywnych ostrzałów i uszkodzeń elektrociepłowni nr 6, stołeczna dzielnica Troieszyna znalazła się na skraju całkowitego załamania się usług komunalnych. Bez ogrzewania, światła i wody w okresie silnych mrozów (do -17°C) pozostało około 600–700 budynków wielokondygnacyjnych, w których mieszkało prawie pół miliona osób.
Brak ogrzewania spowodował wzrost liczby awarii oraz zagrożenie zamarznięciem instalacji wewnętrznych i pionów kanalizacyjnych. Ówczesny szef Desniańskiej Rady Rejonowej Maksym Bachmatow oświadczył, że na wypadek zamarznięcia kanalizacji służby miejskie wraz z „Kijówzelenbudem” gotowe są do kopania dołów wychodkowych i urządzania tymczasowych toalet ulicznych, aby uniknąć katastrofy sanitarnej.

Pracownicy służb komunalnych musieli kilkakrotnie spuszczać i ponownie uruchamiać dopływ wody w systemach, aby rury nie pękły. Państwowa Służba Ratownictwa Narodowego (DSNS) oraz służby stołeczne rozstawiły namiotowe punkty ogrzewania i mobilne kotłownie. Jednocześnie ekipy remontowe „Kijówteploenergo” starały się stopniowo przywrócić ogrzewanie w wieżowcach.

W obawie przed powtórką z poprzedniego sezonu grzewczego oraz zapowiedziami nadchodzącej „najcięższej zimy” w mediach społecznościowych zaczęło narastać napięcie związane z bezczynnością i politycznymi gierkami władz, zarówno stołecznych, jak i centralnych. Osoby, które przeżyły poprzedni sezon grzewczy w Kijowie, są w większości oburzone brakiem rozwiązań rezerwowych, przejrzystej kontroli wydatków oraz elementarnego zrozumienia, w jaki sposób miasto przygotowuje się na sytuacje nadzwyczajne.

Sytuację jeszcze bardziej skomplikowała decyzja rządu, która miała wręcz ułatwić przygotowania do zimy w warunkach ciągłych ostrzałów rakietowych i przerw w dostawach prądu.
Wiosną 2026 roku Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony zatwierdziła plany zapewnienia odporności regionów, opracowane w oparciu o doświadczenia z minionej zimy. Koszt ich realizacji oszacowano na 216 mld hrywien, a łącznie z Kijowem – na prawie 278 mld hrywien. Termin realizacji – do 1 września.
Jednak śledztwa dziennikarskie ujawniły, że droga tych miliardów nie była prosta. W szczególności, według danych EP, większość tych środków pojawiła się latem. W czerwcu parlament dokonał korekty budżetu i uruchomił odrębny program na plany odporności – 40 mld hrywien. Ustawa weszła w życie 24 czerwca, ale przez kolejne 54 dni środki pozostawały nieprzydzielone.

Dopiero 17 sierpnia rząd rozdzielił 35,2 mld hrywien: 23 mld hrywien – w formie dotacji dla obwodów i Kijowa, 12,2 mld hrywien – dla Agencji Odbudowy. W opublikowanych aktach rządowych dziennikarze w ogóle nie znaleźli decyzji dotyczącej pozostałych 4,8 mld hrywien. Dotacja wpłynęła na konta obwodów 25 sierpnia, na tydzień przed terminem realizacji planów stabilności.
Jeszcze później – 31 sierpnia – prezydent Zełenski wprowadził w życie decyzję Rady Bezpieczeństwa Narodowego w sprawie planu stabilności Kijowa. Urzędnicy administracji wojskowej oraz burmistrzowie zostali ostrzeżeni o osobistej odpowiedzialności za realizację tych planów.
W kontekście „rygorystycznego oszczędzania” zasobów od 14 września Państwowa Skarbnica tymczasowo wstrzymała niemal wszystkie płatności na budowę, remonty i wyposażenie. Dopiero 12 października minister finansów Siergiej Marczenko poinformował, że rząd odblokował środki na plany odporności, w ramach których regiony zakupują sprzęt w ramach przygotowań do zimy. Marczenko oświadczył, że teraz Rada Ministrów oczekuje od władz regionalnych terminowej realizacji planów odporności.

Oleg Popenko: Nie wkroczymy w sezon grzewczy – w Kijowie wszystkie trzy elektrociepłownie
są zniszczone
Można tu mówić zarówno o politycznej konfrontacji, jak i o fiasku przygotowań do sezonu grzewczego. Odpowiedzialność za to spoczywa nie tylko na Kijowskiej Miejskiej Administracji Państwowej (KMDA) i Kliczku, choć zakres ich odpowiedzialności jest bardzo szeroki. Jest to jednak również porażka Państwowej Agencji Odbudowy i Rozwoju Infrastruktury oraz jej byłego szefa Siergieja Suchomlina. Agencja ta nie uruchomiła w Kijowie ani jednej kotłowni, mimo że KMDA przeznaczyła na ten cel 1,2 mld hrywien – podkreśla przewodniczący Związku Konsumentów Usług Komunalnych Oleg Popenko.
„Osobną kwestią jest decyzja Ministerstwa Rozwoju Społeczności i Terytoriów, które zaproponowało wspólnotom mieszkaniowym samodzielną odbudowę kotłowni. To całkowicie błędna decyzja zarządcza. Powiedziałbym, że to kompletna «bzdura». W rezultacie żadna wspólnota mieszkaniowa nie zdążyła nic zrobić. Kijowskiej Administracji Miejskiej można również zarzucić brak rezerwowych źródeł zasilania w zakładach wodociągowych, kotłowniach i innych obiektach. Wszystko to ciągnie się od 2024 roku.
Jednocześnie, jeśli przywołać słowa szefa Agencji Odbudowy Siergieja Suchomlina, to na realizację poszczególnych projektów nie przydzielono działek. Rada Miejska Kijowa w ogóle nie przejmowała się tą kwestią. Radni zajmowali się wszystkim, tylko nie przygotowaniami do sezonu grzewczego. W rezultacie mamy zarówno polityczną konfrontację, jak i błędy w zarządzaniu na wszystkich szczeblach, w szczególności w rejonowych administracjach państwowych.
Na przykład w Kijowie w wyniku ostrzałów uszkodzonych zostało 4 tysiące budynków wielorodzinnych. Jednocześnie nie ma rejestru tych budynków. Co przeszkadzało Administracji Miejskiej w Kijowie i administracjom rejonowym w podjęciu wspólnych działań i rozwiązaniu tej kwestii? Do tej pory nie wiadomo, ile budynków uległo uszkodzeniu po zimie: gdzie zniszczono systemy zaopatrzenia w ciepło, grzejniki, rury itp. Dlaczego do tej pory nie ma rejestru? Ile jest takich budynków — 300, 500? Nikt tego nie wie. Ale to również część przygotowań do sezonu grzewczego.
Na przykład przewidziano finansowanie rezerwowych źródeł zasilania dla budynków wielorodzinnych obsługiwanych przez firmy zarządzające. Takich budynków jest 8,5 tysiąca. Całkowicie słuszne jest przeznaczenie tych środków. Pojawia się jednak pytanie: dlaczego rozdzielaniem tych środków zajęła się firma „Autostrada”, która zajmuje się budową dróg? Trudno tu dostrzec logikę. A mowa tu o kilku tysiącach budynków wielorodzinnych. Nie wszystkie z nich wymagają wyposażenia w rezerwowe źródła zasilania, ale nawet w takim przypadku potrzeba 50–70 ekip, które będą pracować przez kilka miesięcy. Czy zdążą wszystko wykonać na czas?
Jest więc bardzo wiele pytań. Niestety, nie wyciągnięto wniosków ani z ubiegłego, ani z przedubiegłego roku.
Osobno warto poruszyć kwestię wsparcia społecznego dla ludności. Kto za to odpowiada – Zarząd Miasta w Kijowie (KMDA) czy rejonowe administracje państwowe? Te ostatnie podlegają kompetencjom Rady Ministrów.
W Kijowie mieszka około 200 tys. osób o ograniczonej sprawności ruchowej oraz osób niepełnosprawnych. Jeśli odliczyć prokuratorów i policjantów, którzy sami sobie wymyślili takie „legitymacje”, to niech będzie 150 tys. osób. Jednocześnie obwód kijowski może przyjąć jedynie 12 tys. osób. Co mają zrobić pozostali? Co mają zrobić rodziny wielodzietne? Gdzie ewakuować dzieci w razie sytuacji nadzwyczajnej?
Obecnie mamy taką sytuację, że nie wkroczymy w sezon grzewczy, ponieważ tej nocy (14 października – red.) w Kijowie zniszczono wszystkie trzy elektrociepłownie. Nie wiadomo, ile czasu zajmie ich odbudowa. Nie wiadomo też, czy po naprawie nie dojdzie do kolejnych ataków na te obiekty. Dlatego pojawia się główne pytanie: co będziemy robić dalej tej zimy i na ile jesteśmy na to przygotowani?
To pytanie kieruję do wszystkich. Nie tylko do Witalija Kliczki. Ma on swój obszar odpowiedzialności i musi za niego odpowiadać. Nie brakuje tam rażących błędów w zarządzaniu.
Na przykład instalacje z tłokami gazowymi dla „Kijówteploenergo” podłączają już od dwóch lat. Dlaczego dodatkowe generatory dla wodociągów i „Kijówteploenergo” zakupiono dopiero w tym roku? Dlaczego nie można było tego zrobić w latach 2023–2024? Dlaczego w Kijowie od 2022 roku nie zbudowano ani jednego schronu? Należy tutaj ustalić, kto konkretnie był odpowiedzialny za te decyzje, kto miał przeznaczyć środki i dlaczego tego nie zrobiono”.

Oleksij Kucherenko: Czym są „plany odporności” – nigdzie nie zostało to w ogóle zdefiniowane
Liczby i dane podawane przez KMDA należy poddać fachowej analizie. Należy profesjonalnie przeanalizować proces organizacji całego Planu odporności: kto za co odpowiadał, kto co zrobił, a kto czego nie zrobił i dlaczego. Należy sprawdzić finansowanie, ustalić, gdzie podjęto błędne decyzje zarządcze, a gdzie po prostu „zmarnowano pieniądze” – mówi poseł Ołeksij Kuczeranko. Jak twierdzi, zarzuty dotyczą zarówno Kijowskiej Administracji Miejskiej, jak i – bez wątpienia – deputowanych Kijowskiej Rady Miejskiej, którzy również ponoszą odpowiedzialność. Wiele pytań pojawia się również w stosunku do władz centralnych, prezydenta, Rady Bezpieczeństwa Narodowego oraz rządu.
„Próba zrzucenia teraz odpowiedzialności z jednych na drugich to bez wątpienia proces polityczny. Zdając sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne – a będzie naprawdę bardzo trudne – już teraz chcą wyznaczyć głównego odpowiedzialnego. Oczywiste jest, że Witalij Kliczko nie zgodzi się na to tak po prostu. To całkowicie zrozumiałe.
Próbują to jednak zrobić w prymitywny sposób. Akcja na Teremkach była tylko próbą generalną. Organizowane są wiece i ataki informacyjne w mediach społecznościowych z udziałem blogerów, a Marjana Bezugła wezwała Kliczkę do parlamentu.
To prymitywny scenariusz polityczny. Nie radziłbym tego robić. Mówiąc poważnie, w tej sytuacji nie da się już nic zmienić, jeśli chodzi o przygotowania.
Kwestią ustalenia, kto za co odpowiada, zajmuje się nasza parlamentarna Tymczasowa Komisja Śledcza ds. planów odporności, do której należę. Na jej czele stoi posłanka Lesia Zaburanna.
Istnieje jednak inne rozwiązanie, które prezydent powinien był podjąć już dawno temu: mianowanie dojrzałej, odpowiedzialnej i kompetentnej osoby na stanowisko szefa kijowskiej miejskiej administracji wojskowej. Nawiasem mówiąc, kiedy zobaczyłem zdjęcie prezydenta z Wasylem Malukiem, pomyślałem: być może to będzie właśnie Maluk. Nie ma wątpliwości – niech sam zdecyduje. Jednak taka nominacja powinna była nastąpić już dawno temu.
Jeśli istnieje chęć zrównoważenia sił, należy powołać na to stanowisko poważną „ciężką postać”. Będzie ona dysponować wystarczającymi środkami nacisku, by skłonić Kijowską Administrację Miejską i Kijowską Radę Miejską do bardziej aktywnego działania i efektywniejszego wykorzystywania swoich zasobów.
Jednocześnie jednak rząd musi również uporządkować swoją pracę. Do rządu napływa bowiem mnóstwo pytań dotyczących bardzo złej organizacji przygotowywania planów odporności. Wszystkie decyzje podejmowano z ogromnym opóźnieniem. Co to są „plany odporności” – nigdzie nie zostało to w ogóle zdefiniowane. Była to więc raczej „pusta gadanina”, którą pod koniec roku zapoczątkowała była premier Julia Swiridenko.
Plany odporności miały pojawić się jeszcze w 2023 roku – na mocy specjalnej ustawy i odrębnej pozycji w budżecie państwa. W specjalnej ustawie należało określić mechanizmy odpowiedzialności organów samorządu lokalnego, kierowników przedsiębiorstw komunalnych i firm prywatnych. Konieczne było również określenie jasnej struktury zarządzania i kontroli. Wszystko to należało zrobić na zupełnie innym poziomie już po pierwszych przerwach w dostawach prądu.
A oni rozpoczęli „gadanie” i tworzenie sztabów dopiero na początku tego roku. Ponadto nie przyznano środków finansowych. Oszukano w kwestii pieniędzy. Początkowo mowa była o 278 mld hrywien, a potem kwota spadła do 63 mld hrywien. A dla Kijowa zdołano zatwierdzić plan stabilności dekretem prezydenta dopiero 31 sierpnia. Dla Kijowa! Do kogo więc teraz kierować pytania i roszczenia? Do kogo w takiej sytuacji powinny być kierowane pytania i roszczenia? Do Witalija Kliczki mam pytania natury zawodowej. Ale do rządu mam ich trzy razy więcej. I do prezydenta również”.