Dzisiejszy świat znajduje się w stanie ciągłych zawirowań. Jedna kryzysowa sytuacja następuje po drugiej, stare paradygmaty bezpieczeństwa rozpadają się, a nowe nie zdążyły się jeszcze ukształtować. W tym wirze wydarzeń niezwykle ważne pozostaje to, co często schodzi na margines globalnych agend informacyjnych — stosunki z najbliższymi sąsiadami. Państwa sąsiednie to bowiem nie sąsiedzi z bloku mieszkalnego. Z budynku można się wyprowadzić, zmienić mieszkanie, a wtedy człowiek będzie miał innych sąsiadów.
Z państwami tak nie będzie. Geografia jest nieubłagana. Określa nie tylko to, gdzie się znajdujesz, ale także to, z kim musisz mieć do czynienia na co dzień, niezależnie od sympatii czy antypatii.
Redakcja UA.News postanowiła przyjrzeć się, jakie relacje łączą obecnie Ukrainę ze wszystkimi kluczowymi sąsiadami. Nie z Rosją – tam wszystko jest jasne. Bierzemy pod lupę sześć krajów: Mołdawię, Rumunię, Polskę, Węgry, Słowację i Białoruś. Każdy z nich ma swoją historię stosunków z Kijowem, swoje drażliwe kwestie i swoje interesy. Gdzieś sprawy mają się dobrze, gdzieś z różnym powodzeniem, a gdzieś, niestety, wręcz źle. Więcej szczegółów — w naszym artykule.
Mołdawia: partnerstwo strategiczne i pełne porozumienie
Jeśli szukać wśród sąsiadów Ukrainy kraju, z którym stosunki można dziś nazwać niemal bezchmurnymi, to jest to bez wątpienia Mołdawia. Kiszyniów i Kijów wykazują wysoki poziom wzajemnego zrozumienia, oparty nie tylko na dobrych osobistych relacjach przywódców (Wołodymyra Zełenskiego i Mai Sandu), ale także na wspólnej wizji przyszłości.
Oba kraje rozumieją, że ich bezpieczeństwo jest nierozerwalnie powiązane. Prezydent Zełenski podczas spotkania ze swoją mołdawską koleżanką w kwietniu 2026 roku oświadczył, że Ukraina będzie nadal wspierać Mołdawię w kwestiach bezpieczeństwa. Jest to strategiczna linia postępowania, która przynosi korzyści obu stronom. Kiszyniów ze swojej strony wielokrotnie podkreślał, że bezpieczeństwo Mołdawii jest ściśle powiązane z bezpieczeństwem Ukrainy oraz że Mołdawia wspiera Ukrainę w jej walce o suwerenność. Ponadto państwo mołdawskie jest niezawodnym partnerem gospodarczym i energetycznym.
Szczególnie wymowne jest to, że oba kraje synchronicznie zmierzają ku członkostwu w UE. Liczą nawet na otwarcie klastrów negocjacyjnych w najbliższej przyszłości.
Oczywiście w stosunkach tych występują pewne punkty napięcia. Jednak obecnie obie strony wykazują polityczną wolę koordynacji działań. Mołdawia to ogólnie dość rzadki przypadek, w którym sąsiedztwo staje się atutem, a nie obciążeniem.

Rumunia: pragmatyczne partnerstwo z pewnymi niuansami
Rumunia to kolejny sąsiad, z którym Ukraina nawiązała dość konstruktywne stosunki. Bukareszt odgrywa ważną rolę w bezpieczeństwie regionalnym, co Kijów docenia.
Kluczowym obszarem współpracy pozostaje sfera obronna. Rumunia wspiera również dążenia Ukrainy do integracji europejskiej. Jest to istotne, ponieważ Rumunia, jako członek UE i NATO, ma znaczący głos w tych kwestiach.
Jednocześnie pojawiają się niepokojące sygnały: do rumuńskiej przestrzeni powietrznej regularnie wlatują bezzałogowe statki powietrzne z terytorium Ukrainy. Takie incydenty przypominają, że wojna stwarza zagrożenia również dla sąsiednich krajów. Rumunia jest zmuszona reagować, co powoduje pewne napięcia, choć nie przeradza się to w żadne konflikty polityczne.
Kwestia mniejszości narodowych również jest obecna, ale nie nabrała tak ostrego charakteru, jak w przypadku Węgier. Mniejszość rumuńska na Ukrainie, zwłaszcza w obwodzie odeskim, od czasu do czasu trafia w pole zainteresowania Bukaresztu, ale strony starają się rozwiązywać te kwestie w duchu europejskim i bez żadnych poważnych publicznych konfliktów. Mniejszość ukraińska w Rumunii z kolei ma swoją reprezentację w parlamencie poprzez Związek Ukraińców w Rumunii, co świadczy o pewnym poziomie uznania instytucjonalnego.
Ogólnie rzecz biorąc, Rumunia jest dość wiarygodnym partnerem, z którym można i należy współpracować. Stosunki między Kijowem a Bukaresztem nie są pozbawione trudnych momentów, ale obie strony wykazują gotowość do dialogu i poszukiwania kompromisów, co ma kluczowe znaczenie.

Polska: od partnerstwa strategicznego do głębokiego kryzysu
Jeśli Mołdawia i Rumunia są przykładami udanej „dyplomacji sąsiedzkiej”, to Polska jest prawdopodobnie najbardziej drażliwym tematem spośród wszystkich sąsiadów Ukrainy (oczywiście pomijając Rosję i Białoruś). Jeszcze kilka lat temu Warszawa była jednym z najbardziej niezawodnych sojuszników Kijowa, ale dziś stosunki te znajdują się w stanie głębokiego i długotrwałego kryzysu.
Problemy narastały stopniowo, a obecnie nakładają się na siebie. Formalnie najostrzejsze są kwestie historyczne. Prezydent Polski Karol Nawrocki otwarcie oświadczył, że wykorzysta spory historyczne jako warunek zablokowania procesu przystąpienia Ukrainy do UE. Chodzi o tragedię wołyńską i rolę, jaką odegrali w niej bojownicy UPA, którzy we współczesnym państwie ukraińskim są oficjalnie uznawani za bohaterów. Lider partii „Prawo i Sprawiedliwość” Jarosław Kaczyński również wezwał Warszawę do zablokowania kolejnych rund negocjacji w sprawie przystąpienia Ukrainy do UE. Minister obrony Polski Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził nawet, że jego kraj nie zgodzi się na przystąpienie Ukrainy do UE, jeśli Kijów nie zaprzestanie honorowania nacjonalistów z przeszłości. Sytuacja zaostrzyła się do tego stopnia, że prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Białego Orła, po czym rozpoczęła się wzajemna rezygnacja z odznaczeń. Jest to poziom wojny dyplomatycznej, który jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić.
Ale nie chodzi tylko o historię. Na płaszczyźnie gospodarczej Polska i Ukraina są konkurentami – jest to temat, o którym nie wypada mówić głośno, ale który w rzeczywistości leży u podstaw wielu konfliktów. Polska otrzymuje ponad 80 miliardów euro z budżetu UE w bieżącym cyklu, a Ukraina również ubiega się o fundusze europejskie. Wspólna polityka rolna to jedna z największych pozycji wydatków UE, a ukraińskie zboże, które ma dostęp do rynku europejskiego, stanowi bezpośrednią konkurencję dla polskich rolników. Przypomnijmy sobie blokadę granicy w 2023 roku i wysypywanie ukraińskiego zboża na ziemię: już wtedy byliśmy świadkami przejawów głębokiego gospodarczego konfliktu interesów.
I wreszcie, co chyba najgorsze — to ataki na Ukraińców. W pierwszej połowie 2026 roku polska policja otrzymała ponad 180 zgłoszeń od obywateli Ukrainy dotyczących ataków — o 30% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. To już nie są pojedyncze incydenty, lecz problem systemowy: niektórzy agresywni Polacy atakują nawet ukraińskie dzieci.
Polska i Ukraina to dwa narody, które mają nie tylko wspólnych wrogów, ale także wiele wzajemnych urazów i pretensji: zarówno starych, jak i nowych. I dopóki politycy po obu stronach wykorzystują te urazy do wewnętrznych celów wyborczych, nie należy niestety oczekiwać prawdziwego przełomu i zresetowania stosunków.

Węgry: bez Orbána jest lepiej, ale kluczowe problemy pozostają nierozwiązane
Węgry przez długie lata były prawdziwym głównym utrapieniem dla naszej dyplomacji. Były przywódca kraju, Viktor Orbán, konsekwentnie blokował dążenia Ukrainy do integracji europejskiej, stawiał ultimatum w sprawie praw mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu i otwarcie sprzyjał Kremlowi.
Sytuacja zmieniła się w kwietniu 2026 roku, kiedy to w wyborach zwyciężyła opozycyjna partia „Tisa” pod przewodnictwem Pétera Magyara. Była to prawdziwa sensacja. Madjar rzeczywiście wykazał gotowość do zresetowania stosunków. Oświadczył, że konflikt ukraińsko-węgierski z czasów Orbána musi się zakończyć. W czerwcu 2026 roku Węgry zniosły weto na negocjacje w sprawie przystąpienia Ukrainy do UE — decyzję, którą Orbán blokował przez prawie dwa lata.
Co więcej, w czerwcu 2026 roku Kijów i Budapeszt podpisały porozumienie w sprawie praw społeczności węgierskiej na Zakarpaciu. Jest to bezprecedensowy dokument, który świadczy o tym, że strony są gotowe szukać praktycznych rozwiązań i rozstrzygać od dawna dojrzałe (a nawet raczej przerośnięte) kwestie sporne. Madziar zainicjował również rozmowy techniczne dotyczące ochrony praw językowych, edukacyjnych i kulturowych mniejszości węgierskiej.
Jednak nie wszystko jest takie proste. Mniejszość węgierska w Zakarpaciu liczy ponad 100 tysięcy osób, a kwestia ich praw pozostaje złożona i wzajemnie drażliwa. Madjar, pomimo gotowości do dialogu, nadal wysuwa roszczenia dotyczące praw Węgrów na Ukrainie. I choć ton rozmów zmienił się z otwarcie konfliktowego na bardziej konstruktywny, same problemy nie zniknęły.
Ponadto istnieje jeszcze szereg innych kwestii gospodarczych i politycznych, które wymagają rozwiązania. Doszło do deeskalacji — to oczywiste. Przed nami jednak jeszcze wiele żmudnej pracy dyplomatycznej.

Słowacja: złożony dialog w pragmatycznym tonie
Słowacja – kolejny sąsiad, z którym stosunki nie są proste. Słowacki premier Robert Fico znany jest ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi na temat Ukrainy i wojny, co stanowi dodatkowy powód do napięć. Jednak ostatnio pojawiły się oznaki, że Bratysława jest gotowa do bardziej konstruktywnej współpracy.
W maju Zełenski i Fico odbyli osobistą rozmowę. Głowa państwa podkreśliła, że Kijów jest gotowy do konstruktywnego dialogu ze Słowacją i jest zainteresowany rozwijaniem silnych relacji. Fico ze swojej strony zapewnił, że Słowacja popiera przystąpienie Ukrainy do UE. To bardzo ważne oświadczenie.
Fico oświadczył również, że zamierza ożywić dialog słowacko-ukraiński jako taki i zaznaczył, że Słowacja nie będzie sprzeciwiać się projektom mającym na celu wzmocnienie powiązań między Ukrainą a UE, ponieważ sama może na tym skorzystać. Jest to pragmatyczne podejście, które świadczy o tym, że nawet pomimo niejednoznacznej retoryki Bratysława ma świadomość swoich interesów gospodarczych.
Współpraca gospodarcza pozostaje ogólnie ważnym elementem stosunków dwustronnych. Słowacja jest gotowa transportować ukraińskie zboże przez port w Bratysławie – koleją do portu rzecznego, a stamtąd Dunajem do rumuńskiej Konstancy. Stwarza to alternatywne szlaki logistyczne, które są szczególnie ważne w warunkach blokady portów morskich.
Głównym problemem w stosunkach ze Słowacją jest retoryka Fico, która czasami graniczy z jawną sympatią wobec Rosji. Jednak na poziomie praktycznym Bratysława wykazuje gotowość do współpracy tam, gdzie leży to w jej interesie. Jest to złożony, ale konieczny i ważny dialog.

Białoruś: od przyjaźni do współudziału w agresji
Jeśli spośród wszystkich sąsiadów Ukrainy szukać kraju, z którym stosunki są w najgorszym stanie – poza Rosją, oczywiście – to bez wątpienia będzie to Białoruś. Białoruś nie tylko utraciła status strony neutralnej, ale stała się współsprawcą rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. Na szczęście nie ma jeszcze otwartej wojny między Kijowem a Mińskiem. Jednak kierunek polityki Białorusi oraz reżim Aleksandra Łukaszenki nadal stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Ukrainy i Europy.
Jednocześnie kontakty między krajami nie zostały dotychczas oficjalnie zerwane. Tak więc w Mińsku, na przykład, nadal działa ambasada Ukrainy – choć w ograniczonym zakresie. Jednocześnie Ukraina utrzymuje kontakty z siłami demokratycznymi na Białorusi, które sprzeciwiają się reżimowi Aleksandra Łukaszenki. Na przykład w Kijowie oficjalnie przyjmuje się Swiatłanę Tichanowską.
Stosunki z Białorusią to prawdopodobnie najtrudniejszy obszar wśród wszystkich sąsiadów. Nie ma tu miejsca na kompromisy w kwestiach bezpieczeństwa i nie może być dwóch opinii co do udziału republiki w agresji przeciwko Ukrainie w 2022 roku. Jednocześnie należy zrozumieć, że nie potrzebujemy drugiej wojny na pełną skalę z kolejnym sąsiednim państwem. W związku z tym kierunek białoruski pozostaje priorytetem, a stosunki, bez względu na to, jak złe by nie były, muszą mieć szansę na poprawę – wyłącznie w interesie pokoju i bezpieczeństwa na północy.

Podsumowując, obecnie nie ma ani jednego sąsiedniego kraju, z którym wszystko byłoby w 100% idealne. Cechą wspólną większości stosunków jest walka między pragmatycznymi interesami a historycznymi urazami, między korzyściami gospodarczymi a ambicjami politycznymi. Polska i Ukraina mogłyby być wiarygodnymi sojusznikami, ale historyczne spory i konkurencja gospodarcza rozdzielają je na różne strony. Węgry po zmianie władzy wykazują gotowość do dialogu, ale stare problemy pozostają. Słowacja balansuje między dziwną retoryką a praktycznymi interesami. Białoruś, niegdyś niemal najbliższy partner, stała się przeciwnikiem i faktycznym współsprawcą wrogiego ataku.
Główny wniosek jest prosty: sąsiedztwo to nie wybór, lecz fakt. A od tego, na ile skutecznie Ukraina będzie potrafiła zarządzać tymi relacjami, zależy nie tylko jej sytuacja w polityce zagranicznej, ale także bezpieczeństwo i dobrobyt milionów obywateli. Geografia jest nieubłagana, ale politykę, w tym politykę zagraniczną, nie bez powodu nazywa się sztuką możliwego.
Czytaj nas na Telegram i Sends