„Pieniądze tylko dla Sił Zbrojnych Ukrainy”: jak oskarżony w sprawie BEB Wiaczesław Lysenko usprawiedliwia w mediach społecznościowych swoje wpadki wizerunkowe
Biznesmen i współwłaściciel Meest China, Wiaczesław Lysenko, napisał na swoim profilu na Facebooku, że śledztwo w sprawie jego ewentualnych powiązań z nielegalnym kasynem i oszukańczym call center — to nic innego jak próba „żółtych dziennikarzy” zarobienia pieniędzy na usuwaniu fałszywych informacji.

Jednocześnie Lysenko z jakiegoś powodu zapomniał wspomnieć, że niedawno oficjalnie przegrał apelację przeciwko wydawnictwu UA.NEWS, w której sędziowie odrzucili żądanie powoda dotyczące usunięcia wspomnianych materiałów, uznając działalność mediów za zgodną z prawem.
Ekskluzywne kasyno pod przykrywką klubu biznesowego
Przypomnijmy, że 30 kwietnia 2024 r. detektywi BEB przeprowadzili przeszukania pod adresami powiązanymi z Lysenko (w szczególności przy ul. Degtiarivskiej 33B). Według danych śledztwa, pod przykrywką „klubu CEO” funkcjonowało tam podziemne kasyno, w którym grała między innymi „elita” i posłowie, a także działało oszukańcze centrum telefoniczne, które wyłudzało pieniądze od obywateli UE i Ukrainy. Podwładny Lysenka został podejrzany, a sam biznesmen przegrał procesy sądowe przeciwko mediom dotyczące ochrony reputacji.
Wielki znawca Chin i geopolityki
Następnie Wiaczesław Lysenko rozpoczął kampanię mającą na celu „wybielenie” swojej reputacji, nadszarpniętej przez możliwe powiązania z organizatorami nielegalnych kasyn.
W przestrzeni informacyjnej zaczęły pojawiać się jego wywiady jako mentora i eksperta w różnych dziedzinach: od rozwoju osobistego po geopolitykę. Sądząc po jednym z takich materiałów, Lysenko od ponad 20 lat prowadzi działalność gospodarczą w Chinach i specjalizuje się tam w szerokim zakresie zagadnień: od zakładania firm i negocjacji po sądy i kryzysy.
Działalność charytatywna jako alibi dla call center
Zafascynowany samookreśleniem przedsiębiorca najwyraźniej nie może się powstrzymać i ucieka się do publicznego narzekania, twierdząc, że nawet partnerzy zagraniczni (jeden, jeden partner zagraniczny) dziwią się artykułom na zlecenie – po co pisać takie rzeczy, czego oni (dziennikarze) chcą. A on sam kiedyś bohatersko odmówił tajemniczemu kanałowi na Telegramie wykupienia bloku, oświadczając, że finansuje wyłącznie Siły Zbrojne Ukrainy. Prawdę mówiąc, biznesmen nie wyjaśnił słuchaczom logiki, zgodnie z którą legalne orzeczenia ukraińskich sądów kilku instancji (w tym Sądu Najwyższego) są traktowane na równi z szantażem w komunikatorach. Pozostało też bez odpowiedzi pytanie, czy Siły Zbrojne Ukrainy były finansowane ze środków pochodzących z stołów do gier hazardowych znalezionych podczas przeszukań. Nawiasem mówiąc, każde ujawnione oszukańcze centrum telefoniczne zawsze „działa wyłącznie przeciwko Rosjanom”. Przynajmniej tak twierdzą, a potem następuje spektakl z maskami, rękami za plecami i bazami zawierającymi miliony kontaktów mieszkańców Ukrainy i Europy.
Sztuczka z czystymi zaświadczeniami
Kolejnym argumentem na rzecz swojej krystalicznej uczciwości Lisenko wymienia zaświadczenia od organów ścigania, że nie toczy się przeciwko niemu żadne postępowanie karne. W kręgach biznesowych ten trik jest znany od dawna: jeśli podczas przeszukań BEB w centrum biznesowym przy ulicy Degtiarivska nielegalne kasyno jest rejestrowane na osoby figurantów (takich jak podwładny M. Slipuch, który już został podejrzany), to osobiste zaświadczenie o niekaralności właściciela budynku rzeczywiście pozostaje czyste. Jednak nie zmienia to faktu, że służby specjalne przez osiem miesięcy prowadziły obserwację tego obiektu i ujawniły tam salę gier „dla elity”.
Krótkie wypowiedzi i „zdjęcia na pamiątkę” z kierownictwem BEB
W każdym razie sekret takiej pewności Lisenki w przestrzeni informacyjnej wydaje się tkwić w jego niedawnych „spotkaniach roboczych”. Redakcja UA.NEWS skierowała oficjalne zapytanie do Biura Bezpieczeństwa Gospodarczego, odnotowując prywatną wizytę dyrektora BEB Oleksandra Cywińskiego i jego zastępcy Pawła Buzdygana w klubie biznesowym CEO Club Ukraine, gdzie miło rozmawiali z Lysenko. Tym samym Lysenko, który jest objęty postępowaniem karnym prowadzonym przez to samo Biuro Bezpieczeństwa Gospodarczego.

Biuro odpowiedziało na zapytanie dziennikarzy w stylu dyplomatycznego etykietu: mówiąc, że wizyta miała charakter czysto rutynowy, nawiązywano „dialog z biznesem”, nie omawiano indywidualnych spraw, a z osobą figurującą w sprawie spotkano się jedynie w celu „krótkich rozmów i wspólnych zdjęć”.
Nowa filozofia zgodności z przepisami: najpierw ostrzegaj
Jednak sam biznesmen opisał w mediach społecznościowych wyniki tej „dyskusji” znacznie bardziej szczegółowo. Lisenko otwarcie pochwalił nową filozofię szefa BEB: nie „niszczyć” biznesu, a w przypadku naruszeń po prostu „proponować naprawę i dobrowolne uiszczenie grzywny”. Podsumowując spotkanie z kierownictwem organu ścigania, osoba objęta postępowaniem BEB wyciągnęła optymistyczny wniosek, że teraz nadeszła dla niego „przejrzystość i spokój”.
Kto jest winny? Oczywiście dziennikarze
Lysenko zakończył swój wpis na Facebooku szeroko zakrojonym, patriotycznym podsumowaniem. Jego zdaniem dziennikarskie śledztwa nie szkodzą jemu osobiście, a wyłącznie wizerunkowi Ukrainy w oczach zagranicznych inwestorów. Dlatego biznesmen wezwał organy ścigania – najwyraźniej tych samych autorów „zdjęcia na pamiątkę” z BEB – aby w końcu „włączyły się” i zajęły się mediami, które działają przeciwko własnemu krajowi, pisząc o branży hazardowej w czasie wojny.
Wygląda na to, że uruchomienie serii wywiadów eksperckich na temat geopolityki i sądów w Chinach, którymi Lisenko ostatnio próbował zapełnić wyniki wyszukiwania w Google, nie przyniosło oczekiwanego efektu oczyszczenia wizerunku. Teraz biznesmen musi osobiście wyjaśniać swoim obserwatorom, dlaczego oficjalne orzeczenia sądowe przeciwko niemu to „podstępy przeciwko państwu”, a przyjacielskie rozmowy z kierownictwem BEB to nowa filozofia ukraińskiej zgodności z przepisami.
Czytaj nas na Telegram i Sends