Na początku maja Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) opublikowało dokument dotyczący bardzo ważnego i delikatnego tematu zarówno dla Ukrainy, jak i dla Europy. Nazywa się on „Przejście od ochrony tymczasowej: przewidywany pobyt, legalne drogi i opcje polityczne dla uchodźców z Ukrainy”. Jak wynika z tytułu, mowa tu o ukraińskich uchodźcach, którzy uciekli do UE z powodu rosyjskiej agresji.
Za oficjalnymi akademickimi sformułowaniami raportu kryje się surowy i bardzo smutny dla państwa wniosek: nawet jeśli wojna skończy się już jutro, miliony Ukraińców i tak nigdy nie wrócą do domu. I nikt nie wie, co z tym zrobić – chyba że zaakceptować to jako fakt.
Autorzy raportu nie odwołują się do emocji i ogólnie nie przejmują się ukraińską demografią. Jest to sucha praca analityczna, czysto ekspercka opinia, w której wykorzystano modelowanie agentowe – metodę pozwalającą przewidywać zachowanie dużych grup ludzi w różnych scenariuszach. Te prognozy i scenariusze zmuszają do refleksji nad tym, że Ukraina straciła już znaczną część swojej demograficznej przyszłości. Pytanie tylko, w jakim stopniu straty te będą się zwiększać w przyszłości.
O czym mowa w raporcie ONZ? Jakie scenariusze przewidują eksperci Organizacji? Co stanie się z ukraińskimi uchodźcami? Komentator polityczny UA.News Mykyta Trachuk zgłębił tę kwestię.
Miliony ludzi, którzy nie spieszą się z powrotem do domu
Na koniec lutego 2026 r. prawie 4,5 mln ukraińskich uchodźców przebywało pod tymczasową ochroną w krajach Unii Europejskiej. Ponad 800 tys. – w Wielkiej Brytanii, Mołdawii, Norwegii, Islandii, Serbii i innych państwach europejskich, które nie należą do UE. W sumie – około 5,2 miliona osób. A w raporcie nie ma jeszcze mowy o tych kilku milionach ludzi, którzy osiedlili się w Rosji i na Białorusi. W każdym razie, dla porównania – to więcej niż liczba mieszkańców Finlandii, Danii, Słowacji czy Bułgarii i porównywalna z populacją Austrii.
Od 2022 roku osoby te uzyskały dostęp do mieszkań, opieki medycznej, szkół i rynku pracy UE, a wiele z nich skorzystało z tego prawa. Dzieci poszły do europejskich szkół, dorośli – do pracy. Powstały nowe więzi, nawyki, styl życia itp. Życie jakoś się ułożyło.
Tymczasowa ochrona w UE obowiązuje co najmniej do marca 2027 roku. Ale co dalej? ONZ przewiduje trzy scenariusze i żaden z nich nie jest pocieszający dla tych władz, ekspertów czy zwykłych ludzi, którzy z jakiegoś powodu wciąż marzą o masowym powrocie Ukraińców do domu.

Trzy scenariusze ONZ
Tak więc w Urzędzie ONZ ds. Uchodźców przewiduje się trzy potencjalne scenariusze dalszego rozwoju wydarzeń.
Scenariusz numer 1 — wojna się nie kończy. Niestety, jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz, nazwany „kontynuacją wojny” lub status quo. W tym scenariuszu działania wojenne trwają do końca 2029 roku z obecną lub większą intensywnością. Inwestycje w odbudowę są prawie zerowe — ograniczają się wyłącznie do pomocy humanitarnej i wojskowej. W tym przypadku, według szacunków ONZ, w Europie pozostanie 99% ukraińskich uchodźców, czyli prawie te same 5,2 miliona osób.
Oczywiście w takim przypadku reżim tymczasowej ochrony będzie przedłużany co roku. Jednak agencja podkreśla: nawet w przypadku jego przedłużenia znaczna liczba Ukraińców już teraz zaczyna przechodzić na alternatywne statusy prawne: wizy pracownicze, zezwolenia studenckie, łączenie rodzin, azyl itp. Oznacza to, że po 2027 roku coraz więcej z nich pozostanie w Europie nie jako osoby objęte ochroną tymczasową, ale jako pełnoprawni rezydenci. Czyli praktycznie na zawsze.
Ten scenariusz jest najbardziej katastrofalny dla Ukrainy, i to nie tylko ze względu na samą wojnę, ale także z powodu nieodwracalnego wyczerpania demograficznego. Osoby, które wyjechały na początku inwazji, do 2029 roku spędzą za granicą już 7 lat. Ich dzieci nie będą już pamiętać ukraińskiej szkoły. Ich pracodawcami są europejskie firmy. Powrót takich obywateli będzie raczej wyjątkiem niż regułą.

Scenariusz nr 2 – „kruchy pokój” z ustępstwami. To właśnie ten scenariusz został w raporcie omówiony najbardziej szczegółowo. Zgodnie z tą ścieżką do końca 2026 roku działania wojenne ustaną, ale Moskwa zachowa kontrolę nad terytoriami okupowanymi. Inwestycje w odbudowę będą w tym przypadku średnie lub wysokie na terytoriach kontrolowanych przez Ukrainę. Tymczasowa ochrona w UE kończy się w marcu 2027 roku.
I tu liczby mówią same za siebie. Nawet w tym dość optymistycznym scenariuszu (wojna została zatrzymana, ale część terytoriów pozostaje pod okupacją) w Europie pozostanie do 3 milionów ukraińskich uchodźców. To 56% obecnej liczby!
Zwróćmy uwagę: panuje pokój, w państwie panuje względne bezpieczeństwo. Jednak większość nie wraca. Dlaczego tak jest?
ONZ wymienia kilka powodów. Po pierwsze, rodziny z dziećmi, które już zintegrowały się z europejskim systemem edukacji, są znacznie mniej skłonne do powrotu. Po drugie, ludzie ze wschodu i południa Ukrainy – a to właśnie oni stanowią większość wśród tych, którzy pozostają – nie mają fizycznej możliwości życia w domu z powodu zniszczenia domów lub okupacji terytoriów. Po trzecie, wielu po prostu obawia się powtórzenia agresji. Po czwarte, i to jest kluczowe: ludzie po prostu przyzwyczaili się do lepszego życia w Europie i po prostu nie chcą wracać, mówiąc obrazowo, „na zgliszcza”.
Według prognoz ONZ najwięcej Ukraińców pozostanie w Niemczech – prawie 800 tysięcy. W Polsce – ponad 530 tysięcy, w Hiszpanii – około 130 tysięcy, w Holandii – prawie 70 tysięcy. I nie będą to już „uchodźcy”, których trzeba ratować. Mowa o nowych społecznościach, które pracują, płacą podatki, wynajmują lub kupują mieszkania, korzystają z lokalnej opieki medycznej itp. Czyli o mieszkańcach posiadających pełne prawa.
W końcu pozostaje scenariusz numer 3 – zwycięstwo Ukrainy. Niestety, na dzień dzisiejszy wygląda on najbardziej fantastycznie. Ale nawet najlepszy z możliwych scenariuszy (zwycięstwo, wyzwolenie wszystkich okupowanych terytoriów) – nie sprowadzi milionów ludzi do domu! ONZ modeluje taką sytuację: działania wojenne zostały wstrzymane, tymczasowa ochrona kończy się w marcu 2027 roku. A co dalej? Otóż za granicą i tak pozostanie 1,67 miliona Ukraińców. To prawie jedna trzecia obecnej liczby uchodźców.
Autorzy raportu podkreślają, że nawet w przypadku zwycięstwa kluczowe warunki powrotu – a są to mieszkania, miejsca pracy, rozminowywanie i bezpieczeństwo, usługi socjalne itp. – nie mogą zostać spełnione natychmiast. Ludzie nie wrócą do domu dzień po podpisaniu porozumienia pokojowego. Będą obserwować, czekać, analizować sytuację. A podczas gdy będą czekać, ich życie w Europie stanie się coraz bardziej komfortowe i przewidywalne, co z kolei negatywnie wpłynie na decyzję o powrocie.

Kto pozostaje w UE i dlaczego jest to problem
ONZ nie ogranicza się do ogólnych liczb. Eksperci szczegółowo opisują zbiorowy portret tych, którzy prawdopodobnie pozostaną w Europie na dłużej.
Tak więc większość osób, które nigdy nie wrócą na Ukrainę, to rodziny z dziećmi, w których przynajmniej jedna osoba dorosła pracuje. Mają mieszkanie, dzieci chodzą do szkoły, a rodzice stopniowo podnoszą swoje kwalifikacje. To właśnie ta grupa ma największe szanse na uzyskanie pozwolenia na pobyt w UE w celu podjęcia pracy i pozostanie tam na stałe. W zachodniej i północnej Europie koncentracja takich rodzin jest najwyższa – dlatego, zgodnie z prognozami, poziom powrotów będzie tam najniższy.
Istnieje jednak inna grupa społeczna: są to osoby starsze, samotni ojcowie lub matki z dziećmi. Ich szanse na uzyskanie wizy pracowniczej lub pozwolenia na pobyt poprzez rynek pracy są minimalne. Jednocześnie nie chcą lub nie mogą wrócić na Ukrainę – ze względu na wiek, stan zdrowia, brak mieszkania lub okupację rodzinnych miast. Dla tej grupy jedyną realną drogą do pozostania w Europie staje się azyl. I tu pojawia się problem systemowy: kraje europejskie nie są gotowe na falę wniosków o azyl od, powiedzmy, miliona osób jednocześnie, bo systemy po prostu się załamią. A to będzie oznaczało kolejki, napięcia społeczne, ryzyko migracji wtórnej – kiedy Ukraińcy zaczną przenosić się z kraju do kraju w poszukiwaniu lepszych warunków.
Z drugiej strony, jeśli proces ten będzie przebiegał stopniowo, raczej nie wywoła żadnych fundamentalnych wstrząsów. Obywatele ci w końcu pozostaną na europejskim systemie socjalnym. Tak, z moralnego punktu widzenia może to wyglądać co najmniej niejednoznacznie, jednak z punktu widzenia zwykłego człowieka wszystko jest całkiem logiczne. Gdzie lepiej otrzymywać emeryturę lub zasiłek – na Ukrainie czy w UE? Jak to się mówi, pytanie retoryczne.
Osobny rozdział raportu poświęcony jest temu, co w języku angielskim nazywa się cliff edge – w dosłownym tłumaczeniu „krawędź przepaści”. Chodzi o potencjalne gwałtowne wygaśnięcie tymczasowej ochrony w marcu 2027 roku bez żadnych mechanizmów przejściowych, okresów karencji czy nowych statusów prawnych.
Jeśli tak się stanie, miliony ludzi znajdą się w próżni prawnej. Ich dostęp do mieszkania, opieki medycznej, pracy i świadczeń socjalnych może zostać wstrzymany z dnia na dzień. ONZ nazywa to „katastroficznym scenariuszem” – nie tylko dla Ukraińców, ale także dla samych krajów europejskich, które w ten sposób ryzykują załamanie się systemów administracyjnych.

Co to oznacza dla Ukrainy
Dla samej Ukrainy raport ONZ to nie tylko dokument analityczny, ale kolejna diagnoza demograficzna. Możemy mówić do woli o powrocie uchodźców i terytoriów, o programach wsparcia, o przymusowych deportacjach (których i tak nie będzie, to tylko marzenia niektórych osób na Ukrainie), o jakimś patriotycznym obowiązku itp. Ale rzeczywistość jest taka: znaczna część tych, którzy wyjechali, nigdy nie wróci, i jest to kwestia elementarnej ludzkiej logiki.
Autorzy raportu wprost wzywają rządy europejskie: przygotujcie długoterminowe mechanizmy legalizacji, uproszczone pozwolenia na pobyt, statusy przejściowe itp. Nie doprowadzajcie do „krawędzi przepaści” w marcu 2027 roku. W przeciwnym razie ucierpią wszyscy – zarówno Ukraińcy, którzy stracą dach nad głową, jak i Europejczycy, którzy staną w obliczu znacznych napięć społecznych.
ONZ nie podaje gotowych recept, ale wysyła sygnał: czas nadziei i mantr o „obowiązkowym powrocie” już dawno minął. Europa nie wypycha Ukraińców, pomimo pojedynczych oświadczeń – a Ukraińcy z kolei wcale nie spieszą się do domu. I to przy każdym scenariuszu.
Ludzie, którzy wyjechali, to głównie młode kobiety w wieku rozrodczym, dzieci, nastolatki, młodzi, zdolni do pracy chłopcy. Czyli demograficzne jądro narodu, dosłownie jego najbardziej aktywni i przedsiębiorczy przedstawiciele. Całe pokolenia, które miały odbudowywać kraj po wojnie, są już stracone.
A najciekawsze jest to, że z tą stratą nie da się walczyć – można ją jedynie uznać. Uznać i próbować wszelkimi dyplomatycznymi sposobami jak najszybciej zakończyć wojnę, aby choć ktoś tu powrócił. Bo w przeciwnym razie, nawet po wielu latach rozlewu krwi, nikt już nie wróci.
Czytaj nas na Telegram i Sends