Rosja zaprzeczyła planom ataku na państwa bałtyckie
W Rosji oświadczono, że kraj ten nie ma zamiaru rozpoczynać konfliktu zbrojnego z NATO ani atakować państw bałtyckich. Mówił o tym wiceminister spraw zagranicznych FR Aleksandr Gruszko, oskarżając jednocześnie kraje Zachodu o to, że same rzekomo przygotowują się do wojny z Rosją.
Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Aleksandr Gruszko oświadczył, że Moskwa nie widzi powodów do ewentualnego konfliktu wojskowego z NATO. Powiedział to agencji Interfax w kuluarach Wschodniego Forum Ekonomicznego.
Według słów rosyjskiego dyplomaty Rosja rzekomo nie ma żadnych planów ataku na państwa bałtyckie należące do NATO. „Po co Rosji atakować NATO, no po co? Jeszcze ZSRR uznał niepodległość państw bałtyckich. I one spokojnie poszły swoją drogą. Po co teraz na nie atakować?” — powiedział Gruszko. Chodzi o Łotwę, Litwę i Estonię. Wszystkie trzy kraje są członkami NATO od 2004 roku.
W Rosji zaprzeczają planom ataku
Gruszko stwierdził, że kraje zachodnie same przypisują Rosji zamiar rozpoczęcia wojny przeciwko państwom NATO. Według jego słów na Zachodzie jako możliwy rok takiego konfliktu wymienia się nawet rok 2030. Rosyjski dyplomata utrzymuje, że jeśli do tego czasu atak nie nastąpi, kraje zachodnie rzekomo wytłumaczą to tym, iż zdążyły się przygotować i przezbroić. „Powiedzą: oto zdążyliśmy się przezbroić, dlatego Rosja nie zaatakowała, i będziemy dalej zwiększać wydatki wojskowe” — oświadczył Gruszko.
Jednocześnie nie przedstawił on żadnych dowodów na to, że kraje zachodnie zamierzają właśnie w ten sposób tłumaczyć swoje działania. Jego wypowiedź padła w tle dyskusji w krajach NATO na temat przyszłego bezpieczeństwa Europy oraz możliwych zagrożeń ze strony Rosji. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie państwa bałtyckie wielokrotnie wskazywały na konieczność wzmocnienia obronności. Łotwa, Litwa i Estonia posiadają wspólną granicę z Rosją lub jej sojusznikiem Białorusią, dlatego kwestie bezpieczeństwa są dla nich szczególnie wrażliwe.
Gruszko oskarżył Europę o brak dialogu
Osobno rosyjski dyplomata oświadczył, że kraje europejskie rzekomo nie chcą prowadzić z Moskwą autentycznego dialogu na temat bezpieczeństwa. Według jego słów Rosja nie dostrzega ze strony Europy realnej woli politycznej do omawiania tych kwestii. „Ze strony Europejczyków realne nastawienie, realne pragnienie, które byłoby politycznie uformowane w postaci woli politycznej, nie istnieje” — powiedział Gruszko.
Zamiast tego oskarżył NATO oraz Unię Europejską o przyspieszone rozbudowywanie potencjału wojskowego. Rosyjski dyplomata oświadczył, że kraje Sojuszu rozwijają infrastrukturę wojskową na wschodniej flance, zwiększają zakupy broni oraz dokonują przeglądu swoich strategii obronnych. Według jego słów w dokumentach tych Rosja jest nazywana głównym i długoterminowym zagrożeniem.
W Moskwie mówią o przygotowaniach Zachodu do wojny
Zdaniem Gruszki taka polityka rzekomo świadczy o przygotowaniach Zachodu do bezpośredniego starcia wojskowego z Rosją. „Z tego, rzecz jasna, nie można nie wyciągnąć wniosku, że Zachód przygotowuje się do starcia wojskowego z Rosją” — oświadczył. Gruszko powiedział również, że taka polityka w jego ocenie nie przewiduje poszukiwania nowej równowagi w relacjach z Moskwą.
Słowa te stanowią stanowisko rosyjskiego MSZ. Sam fakt zwiększenia wydatków na obronność przez kraje NATO nie oznacza automatycznie przygotowań do ataku na Rosję. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwa Sojuszu rzeczywiście zwiększyły budżety obronne, stacjonowanie wojsk oraz infrastrukturę wojskową na wschodniej flance. Kraje NATO tłumaczą te kroki koniecznością odstraszania Rosji oraz ochroną terytorium sojuszników.
Dlaczego szczególnie mówi się o państwach bałtyckich
Łotwa, Litwa i Estonia znajdują się w centrum europejskich dyskusji o bezpieczeństwie ze względu na swoje położenie geograficzne. Kraje te leżą w bliskiej odległości od Rosji i Białorusi. Jednocześnie wszystkie są członkami NATO, a atak na jedno z nich oznaczałby uruchomienie mechanizmów obrony zbiorowej Sojuszu.
Właśnie dlatego kwestia ewentualnego konfliktu w regionie bałtyckim jest regularnie omawiana przez europejskich polityków i wojskowych. Rosja ze swojej strony regularnie oskarża NATO o zwiększanie obecności wojskowej przy swoich granicach. Kraje Zachodu odpowiadają, że wzmacniają obronę ze względu na zagrożenie, jakie stwarza rosyjska agresja przeciwko Ukrainie.
W ten sposób oświadczenie Gruszki stało się kolejnym przykładem wzajemnych oskarżeń Moskwy i Zachodu w sferze bezpieczeństwa europejskiego. Obecnie rosyjski dyplomata publicznie deklaruje, że Moskwa nie planuje ataku na państwa bałtyckie. Jednocześnie oskarża NATO i UE o przygotowania do ewentualnego starcia wojskowego z Rosją.
Zobacz także:
Rosja mogła wywierać nacisk na rząd premiera Słowacji Roberta Ficy, aby kraj ten nie przystępował do Konwencji o ustanowieniu Międzynarodowej Komisji Odszkodowawczej dla Ukrainy.