$ 44.92 € 51.26 zł 11.71
+14° Kijów +15° Warszawa +13° Waszyngton

Regulator RPA oddalił skargę na slogan Toyoty — TimesLIVE

UA.NEWS 22 września 2026 13:46
Regulator RPA oddalił skargę na slogan Toyoty — TimesLIVE

W RPA Rada Regulacji Reklamy (ARB) oddaliła skargę dotyczącą kampanii reklamowej nowego Toyota Land Cruiser FJ ze sloganem „I am what I am” („Jestem, jaki jestem”). Konsument twierdził, że fraza jest bluźniercza i okazuje brak szacunku chrześcijanom ze względu na podobieństwo do biblijnego wyrażenia przypisywanego Bogu w rozmowie z Mojżeszem.

Jak informuje TimesLIVE, Toyota South Africa za pośrednictwem agencji reklamowej Publicis Groupe Africa przyznała, że skarżący mógł w ten sposób zinterpretować slogan, jednak zaprzeczyła jakiemukolwiek związkowi kampanii z chrześcijaństwem.

Stanowisko Toyoty

Agencja wyjaśniła, że fraza była zakończeniem serii przekazów reklamowych o samochodzie. Wykorzystano w nich określenia „I am majestic”, „I am intriguing”, „I am sophisticated”, „I am driven”, „I am capable” oraz „I am unbreakable”. Kampania miała podkreślić wszechstronność Land Cruisera FJ i umożliwić właścicielom wyrażanie własnej indywidualności.

Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.

Publicis Groupe Africa zaznaczyła również, że wyrażenie „I am what I am” nie jest unikalne dla chrześcijaństwa. W szczególności agencja powołała się na jego użycie w piosence Family Man zespołu Fleetwood Mac oraz utworze I Am What I Am z musicalu La Cage aux Folles, a także na znane powiedzenie postaci Popeye’a: „I yam what I yam”.

Wnioski regulatora reklamowego

ARB sprawdzała, czy reklama narusza zasady dotyczące obraźliwych treści reklamowych, które zakazują materiałów mogących wywołać poważną, powszechną lub skierowaną przeciw konkretnej grupie obrazę. Regulator zaznaczył, że reklama przedstawia samochód na otwartym terenie obok słów „The all new Land Cruiser FJ I am what I am”.

Dyrektoriat nie stwierdził w reklamie symboli religijnych, wizerunków ani odniesień. Jego zdaniem slogan można rozumieć jako wyraz pewności siebie i samowystarczalności, który zachęca do postrzegania samochodu lub jego kierowcy takimi, jacy są. ARB ustaliła również, że fraza ta nie jest powszechnie uznawana za sakralną ani wyłącznie religijną. Regulator otrzymał tylko jedną skargę i uznał, że reklama prawdopodobnie nie mogła wywołać poważnej i powszechnej obrazy. Skarga została oddalona.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację