$ 43.17 € 51.01 zł 12.08
-17° Kijów -11° Warszawa +5° Waszyngton

Akta Epsteina ujawnione, ale skandal tylko się pogłębił

Akta Epsteina ujawnione, ale skandal tylko się pogłębił

Publikacja ponad trzech milionów materiałów w sprawie Jeffreya Epsteina nie zmniejszyła napięcia wokół jednej z największych historii sądowo-śledczych w Stanach Zjednoczonych. Obrońcy praw człowieka, adwokaci ofiar oraz Demokraci w Kongresie twierdzą, że znaczna część dokumentów wciąż pozostaje utajniona. Ich zdaniem nowe ujawnienia nie dały odpowiedzi na kluczowe pytanie — kto i w jaki sposób przez lata chronił Epsteina — pisze The Guardian.

Kolejna publikacja materiałów w sprawie Jeffreya Epsteina nie powstrzymała fali oburzenia wobec działań Departamentu Sprawiedliwości USA. Mimo że resort w ubiegłym tygodniu udostępnił publicznie ponad trzy miliony stron, obrońcy praw człowieka oraz adwokaci ofiar twierdzą, że miliony dokumentów nadal pozostają za zamkniętymi drzwiami. Chodzi o materiały śledcze dotyczące finansisty, który przez dziesięciolecia seksualnie wykorzystywał nieletnie dziewczęta, a jednocześnie unikał realnej odpowiedzialności karnej.

Spóźnione ujawnienie

Zgodnie z ustawą o przejrzystości akt Epsteina (Epstein Files Transparency Act), Departament Sprawiedliwości był zobowiązany do ujawnienia wszystkich materiałów śledczych do 19 grudnia. Część dokumentów rzeczywiście opublikowano tego dnia, jednak główna masa akt została udostępniona dopiero pod koniec stycznia — niemal sześć tygodni po upływie terminu.

Zastępca prokuratora generalnego Todd Blanche, który wcześniej był osobistym adwokatem Donalda Trumpa w sprawach karnych, oświadczył dziennikarzom, że obecne ujawnienie ma charakter ostateczny. „To zakończenie szeroko zakrojonego procesu identyfikacji i weryfikacji dokumentów, przeprowadzonego w celu zapewnienia przejrzystości wobec narodu amerykańskiego i zgodności z prawem” — powiedział Blanche.

Dodał również, że po złożeniu końcowego raportu w Kongresie oraz opublikowaniu wyjaśnień dotyczących redakcji w Federal Register, obowiązki Departamentu Sprawiedliwości wynikające z ustawy zostaną wypełnione.

Gdzie są pozostałe trzy miliony?

Według Blanche’a Departament Sprawiedliwości początkowo zidentyfikował ponad sześć milionów stron jako „potencjalnie istotne”. Opublikowano jednak niewiele ponad połowę. „Świadomie zdecydowaliśmy się na nadmierne zebranie materiałów, aby zapewnić maksymalną przejrzystość” — wyjaśnił. „Liczba dokumentów, które faktycznie podlegają wymogom ustawy, jest znacznie mniejsza niż całkowity zbiór”. To właśnie ta różnica — pomiędzy sześcioma milionami zidentyfikowanych a trzema milionami ujawnionych dokumentów — stała się główną przyczyną nowej fali krytyki.

„Państwo po raz kolejny uniknęło odpowiedzialności”

Adwokatka Jennifer Plotkin z kancelarii Merson Law, reprezentująca ponad 30 ofiar Epsteina, stwierdziła, że publikacja akt jedynie potwierdziła systemową porażkę państwa. „Rząd nadal uchyla się od odpowiedzialności i przez lata twierdził, że nie ponosi winy za krzywdę wyrządzoną setkom ofiar” — powiedziała. „Te akta pokazują, że państwo raz po raz zawodziło poszkodowanych”.

Jej zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie liczby dokumentów, lecz tego, czego w nich brakuje.

„Wiemy o zbrodniach, ale nie wiemy, kto zapewniał ochronę”

Podobne stanowisko zajęła dr Ann Olivarius — adwokatka zajmująca się prawami kobiet i założycielka kancelarii McAllister Olivarius. Podkreśliła ona, że nowe dokumenty nie wyjaśniają, dlaczego Epstein przez lata pozostawał bezkarny. „Mamy wystarczająco dużo materiałów o dewiacji Epsteina” — powiedziała. „Brakuje nam natomiast dokumentów dotyczących jego immunitetu”.

Jej zdaniem kluczowe pytanie dawno wykroczyło poza listy pasażerów czy kontakty. „Nie chodzi tylko o to, kto latał jego samolotem. Chodzi o to, kto wykonał telefon, który w 2007 roku zatrzymał śledztwo” — podkreśliła. „Ujawnienie nie jest pełne, jeśli opowiada o przestępcy, ale milczy o tych, którzy go chronili”.

Wątpliwości wobec selekcji dokumentów

Olivarius zwróciła także uwagę na rozbieżność między liczbą zidentyfikowanych a opublikowanych materiałów. „Departament Sprawiedliwości mówi o ponad sześciu milionach stron, a my widzimy tylko około połowy” — zaznaczyła. „Słyszymy, że reszta to duplikaty lub materiały nieistotne. Jako prawniczka, która całe życie walczy o przejrzystość w sprawach systemowej przemocy, odnoszę się do tego z dużą podejrzliwością”. 

Jej zdaniem problem tkwi w samym mechanizmie — o tym, co jest „istotne”, decyduje ten sam organ, który posiada dokumenty.

Pozwy sądowe i FOIA

Portal Radar Online, który ponad osiem lat temu złożył pozew po odmowie FBI udostępnienia akt Epsteina w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej, również uznał nowe ujawnienie za niewystarczające.

„Poza licznymi wątpliwymi redakcjami Departament Sprawiedliwości przyznał, że miliony dokumentów zostały całkowicie ukryte” — oświadczył przedstawiciel redakcji. „Zwróciliśmy się do Sądu Apelacyjnego Drugiego Okręgu o przekazanie sprawy z powrotem do sądu okręgowego, aby bezpośrednio zakwestionować wszelkie próby podważania przejrzystości”.

Imiona ofiar ujawnione, nazwiska sprawców — nie

Adwokatka Jennifer Freeman, reprezentująca Marię Farmer — jedną z pierwszych kobiet, które publicznie oskarżyły Epsteina — określiła proces ujawniania jako „chaos od samego początku”. „Niedotrzymane terminy, brutalne redakcje i jednocześnie ujawnianie tożsamości ofiar” — powiedziała.
„Ta walka się nie skończyła. Nie pozwolimy, by rząd federalny po prostu wrzucił kilka milionów plików do sieci i umył ręce od jednej z największych porażek organów ścigania w historii USA”.

Według niej liczba pytań tylko wzrosła. „Gdzie są pozostałe materiały FBI dotyczące Marii Farmer? Gdzie są zapisy skarg dziesiątek innych kobiet i wyniki ich weryfikacji? I dlaczego Departament Sprawiedliwości ukrywa nazwiska sprawców, ale nie chroni ofiar?” — pyta Freeman.

Reakcja polityczna

Krytykę podjęli również Demokraci w Kongresie. Kongresmen Jamie Raskin, czołowy demokrata w komisji ds. sądownictwa Izby Reprezentantów, mówił o „pełnoskalowym ukrywaniu”. „Mówi się nam o sześciu milionach potencjalnie istotnych dokumentów. Opublikowano trzy miliony z ponad dziesięcioma tysiącami redakcji” — stwierdził. „Gdzie jest reszta? Dostajemy jedynie okruchy — tylko to, co pozwolono nam zobaczyć”. Jednocześnie Todd Blanche w rozmowie z ABC News podkreślał: „Weryfikacja została zakończona”.

Odpowiedź Departamentu Sprawiedliwości

Departament Sprawiedliwości w pisemnej odpowiedzi dla The Guardian odrzucił krytykę.
„To nużąca narracja” — czytamy w oświadczeniu rzecznika resortu. „To, że ktoś chce wierzyć w określoną wersję wydarzeń, nie oznacza, że jest ona zgodna z rzeczywistością”.

W resorcie podkreślono, że ujawniono ponad 3,5 miliona stron zgodnie z przepisami prawa oraz poinformowano zarówno Kongres, jak i opinię publiczną o materiałach, które nie podlegały ustawie.

Przypomnijmy, że w USA odnaleziono ponad milion nowych plików związanych z Epsteinem.

Nowe dokumenty w sprawie Jeffreya Epsteina sugerują, że mógł on wciągać do swoich przestępstw innych bogatych i wpływowych ludzi.

Ponadto Departament Sprawiedliwości USA opublikował materiały wielkiej ławy przysięgłych w sprawach Jeffreya Epsteina oraz Ghislaine Maxwell po uzyskaniu zgody sędziów federalnych. Znaczna część dokumentów okazała się jednak całkowicie nieczytelna — łącznie 119 stron opublikowano w formie jednolitych czarnych bloków.

Zastępca prokuratora generalnego USA Todd Blanche oświadczył, że weryfikacja spraw Jeffreya Epsteina i Ghislaine Maxwell została zakończona i że materiały nie dają podstaw do wszczynania nowych postępowań wobec osób trzecich.

Masowe ujawnienie akt ponownie przywróciło sprawę Epsteina do przestrzeni publicznej, lecz dla wielu ofiar nie stało się to krokiem w stronę sprawiedliwości.

Departament Sprawiedliwości USA nie planuje stawiania nowych zarzutów w sprawie Jeffreya Epsteina, mimo milionów opublikowanych dokumentów i nowej fali społecznego oburzenia.

Peter Mandelson zdecydował się opuścić Partię Pracy, aby nie przynosić jej „dalszego wstydu” po ujawnieniu nowych dokumentów łączących go z Jeffreyem Epsteinem. Z akt opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości USA wynika, że Epstein mógł przekazać byłemu brytyjskiemu ministrowi 75 tysięcy funtów.

Czytaj nas na Telegram i Sends