Solidarność Europejska wykluczyła Honczarenkę ze swojej frakcji
Frakcja „Solidarność Europejska” podjęła decyzję o zakończeniu wspólnej drogi politycznej z posłem Ołeksijem Honczarenką. Powodem stały się rozbieżności ideologiczne oraz odmienne stanowiska dotyczące zakończenia wojny i przyszłego systemu bezpieczeństwa Ukrainy.
W „Solidarności Europejskiej” oświadczono, że w partii zawsze istniały różne poglądy i dyskusje, jednak podkreślono różnicę między sporami o taktykę polityczną a rozbieżnościami w kwestii podstawowych wartości i strategicznego kursu Ukrainy.
Frakcja zaznaczyła, że jej zasadami są silna armia ukraińska, język ukraiński, niezależny Kościół ukraiński, a także członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO.
„Publiczne stanowisko Ołeksija Honczarenki dotyczące zakończenia wojny i przyszłej architektury bezpieczeństwa Ukrainy rozeszło się ze stanowiskiem «Solidarności Europejskiej» i jej zasadami ideologicznymi” — napisano w oświadczeniu.
Frakcja podkreśliła, że decyzja o zakończeniu wspólnej drogi politycznej nie przekreśla lat wspólnej pracy. Jednocześnie oświadczono tam, że jedność partyjna nie może być formalnością w warunkach zasadniczo różnych poglądów na przyszłość państwa.
Odrębnie w „Solidarności Europejskiej” zauważono, że odpowiedzialność za pozycję negocjacyjną Ukrainy i strategię dyplomatyczną spoczywa obecnie na władzach. Frakcja wezwała do dyskusji społecznej na temat realistycznej drogi do zawieszenia broni, sprawiedliwego pokoju i gwarancji bezpieczeństwa.
„Kompromisy mogą być częścią drogi do zakończenia wojny. Ale niepodległość Ukrainy, jej europejska przyszłość, kwestie tożsamości narodowej oraz prawo do samodzielnego decydowania o własnym systemie bezpieczeństwa nie podlegają kompromisom” — oświadczono we frakcji.
Wcześniej informowano, że w swoim artykule Honczarenko proponuje, aby nie próbować od razu zawierać jednego wielkiego porozumienia pokojowego, lecz dążyć do niego poprzez szereg małych uzgodnień z różnymi gwarantami. Wśród priorytetów wymienia bezpieczeństwo na morzu, energetykę, ochronę infrastruktury oraz stopniowe zawężanie działań wojennych do Donbasu. Dla każdego porozumienia, według jego zamysłu, stronami powinny być Ukraina, Rosja oraz strona trzecia — gwarant zainteresowany wykonaniem umowy. Poseł uważa za dopuszczalne stopniowe znoszenie sankcji z Rosji w zamian za wstrzymanie dalekosiężnych uderzeń, odblokowanie Morza Czarnego i ograniczenie działań wojennych w Donbasie. Ponadto parlamentarzysta dopuszcza, że Ukraina mogłaby zacząć rozmawiać o neutralności.
„O warunkach można się dogadać. Współpraca z NATO trwa tak samo jak teraz. Przeuzbrojenie trwa. A na utrzymanie armii tworzy się wspólny budżet europejski i gwarantami występują te kraje, którym nasza armia jest potrzebna do ochrony ich własnych granic” — zaznacza.
Jednocześnie kwestię Donbasu nazywa „najtrudniejszą”. Proponuje uzgadniać warianty dopiero po głównych negocjacjach.
„Najczęściej słyszę, że Rosja nie chce się dogadać. W tej chwili rzeczywiście nie chce. Mają przewagę w dronach, stabilniejszą gospodarkę i nie ogłosili jeszcze nawet powszechnej mobilizacji. Ale tak, żeby ktoś w ogóle niczego nie chciał, nie bywa. Każdy ma swoje interesy” — uważa Honczarenko.
Jednocześnie za „główny cel” wszystkich proponowanych wariantów uważa pokój.
Mowa o tym w oświadczeniu frakcji opublikowanym 5 października.
Honczarenko domaga się od NAZK szczegółowej weryfikacji majątku byłego zastępcy prokuratora generalnego Werbyckiego.
Ponadto 25 lutego 2026 roku Kijowski Okręgowy Sąd Administracyjny oddalił pozew Werbyckiego przeciwko NAZK. Byli prokurator złożył apelację, jednak samo jej złożenie nie uchyla decyzji pierwszej instancji i nie zamienia wniosków agencji w „analfabetyzm”.
UA.NEWS wcześniej publikowało wyniki niezależnej ekspertyzy wartości powiązanego z rodziną Werbyckiego centrum biznesowego w Odessie. Według tamtej oceny wartość obiektu mogła być wyższa niż podana w dokumentach. Oczywiście niezależni eksperci są przekonujący nie zawsze, a jedynie wtedy, gdy ich wnioski są przyjemne dla autora felietonu.
Ale na razie, zamiast przed sądem, odrażający były urzędnik spokojnie pije dziś kawę i buduje karierę polityczną, narzekając przed kamerami dziennikarzy śledczych: „Nie żyję w luksusie, ale też nie żyję źle”.