Estoński Humvee dla SZU nie został przepuszczony przez Polskę
Samochód terenowy Humvee, który estońscy wolontariusze wieźli ukraińskim wojskowym na kierunek charkowski, nie zdołał przejechać przez Polskę. Według słów wolontariusza organizacji SAB UA Jana Laara pojazd został zatrzymany ze względu na wymogi dotyczące dokumentów pozwoleniowych, mimo że wolontariusze posiadali estońską licencję oraz dokument z USA o demilitaryzacji samochodu. Inne pojazdy z ich kolumny przekroczyły granicę.
Samochód terenowy Humvee, który estońscy wolontariusze przygotowywali do przekazania ukraińskim wojskowym, utknął na polskiej granicy. Pojazd wieziono do Ukrainy dla wojskowych na kierunku charkowskim. Opowiedział o tym wolontariusz estońskiej organizacji SAB UA Jan Laar, informuje Postimees. Według jego słów Humvee jechał w składzie konwoju z innymi samochodami. Jednak właśnie tego pojazdu polscy strażnicy graniczni nie przepuścili, podczas gdy reszta transportu z kolumny mogła kontynuować ruch.
Problem wyniknął z powodu dokumentów na samochód oraz zasad jego wywozu przez Polskę. Laar twierdzi, że strona polska po zmianie przepisów zaczęła wymagać osobnego pozwolenia właśnie od polskich organów. Przy tym wolontariusze, według jego słów, posiadali już licencję na wywóz wydaną przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Estonii. Mieli także dokument od strony amerykańskiej potwierdzający, że Humvee został zdemilitaryzowany. „Według Polaków od tego roku w takich przypadkach licencję należy wyrabiać u nich. Co więcej, jak nam powiedziano, wniosek może złożyć wyłącznie obywatel Polski” — opowiedział Laar.
Oficjalne polskie przepisy rzeczywiście przewidują osobne pozwolenia na operacje towarami o znaczeniu strategicznym. W szczególności polskie Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaznacza, że wnioski o odpowiednie zezwolenia mogą składać osoby fizyczne lub prawne, o ile zamieszkują bądź posiadają miejsce pracy lub rejestracji w Polsce. Jednocześnie konkretne wymogi zależą od tego, do jakiej kategorii należy towar i jaki dokładnie rodzaj operacji jest przeprowadzany.
Dlatego twierdzenie, że wniosek może złożyć właśnie obywatel Polski, na razie pozostaje stanowiskiem przedstawionym przez wolontariusza. Oficjalne polskie dokumenty mówią o wnioskodawcach zamieszkujących w Polsce lub posiadających tam zarejestrowaną osobę prawną, a nie po prostu o obywatelstwie.
Według słów Laara wolontariusze próbują rozwiązać problem z pomocą strony ukraińskiej. „W tym pomaga nam również Ambasada Ukrainy w Polsce, w tym ukraiński attaché wojskowy. Ale sami Polacy powiedzieli, że wyrobienie tej licencji zajmie cztery miesiące. Zobaczymy, ile czasu to zajmie” — zaznaczył.
Tym samym samochód, który miał wyruszyć do ukraińskich wojskowych, na razie pozostaje w Polsce.
Laar opowiedział również, że sama procedura przekraczania granicy nie wiązała się z konfliktem z polskimi strażnikami granicznymi. Przeciwnie, według jego słów stosunek do wolontariuszy pomagających Ukrainie był dobry. „Tak, biurokracja jest tam surowa. Ale powiedzmy, jeśli ma się po prostu jakiś cywilny samochód terenowy, w którym nie ma wielu rzeczy i wszystko jest zadeklarowane, nie ma żadnych problemów. Ale jak tylko sprawa staje się nieco bardziej skomplikowana, wtedy się pojawiają” — powiedział wolontariusz.
Z powodu opóźnienia Laar musiał zostać na granicy. Pierwszą noc spędził bezpośrednio w Humvee. Okazało się to niezbyt komfortowe: samochód miał brezentowy dach, który przeciekał podczas deszczu. Kolejnych nocy polscy strażnicy graniczni pozwolili wolontariuszowi przenocować w ciepłych pomieszczeniach przejścia granicznego.
Sam Humvee ma wyruszyć do ukraińskich wojskowych po tym, jak wolontariuszom uda się dopełnić niezbędnych formalności. Organizacja SAB UA zajmuje się przekazywaniem samochodów oraz innego sprzętu ukraińskim wojskowym od 2022 roku. Na stronie organizacji zaznaczono, że współpracuje ona bezpośrednio z pododdziałami ZSU oraz zajmuje się zakupem, naprawą i dostawą transportu do Ukrainy.
SAB UA już wielokrotnie przekazywała ukraińskim pododdziałom różne samochody. Organizacja informowała również o przekazywaniu sprzętu pracującego na froncie, w tym na kierunku charkowskim.
Właśnie Humvee, o którym opowiedział Laar, również ma wojskowe pochodzenie. Niedawno estońscy wolontariusze dostarczyli do Estonii inny taki samochód terenowy, zakupiony na aukcji w Kanadzie, po czym przygotowano go do użytku przez ukraiński pododdział. Według danych estońskiego nadawcy publicznego ERR na dopełnienie formalności i transport tego pojazdu poszło swojego czasu około półtora roku.
Obecna historia pokazuje, że nawet w przypadku posiadania dokumentów na transport oraz potwierdzenia jego demilitaryzacji przekroczenie granicy może zależeć od dodatkowych wymogów. Dla organizacji wolontariackich oznacza to nową stratę czasu i ryzyko opóźnienia pomocy, która została już przeznaczona dla ukraińskich wojskowych. Na razie Humvee dla SZU pozostaje w Polsce, a wolontariusze wraz ze stroną ukraińską próbują rozwiązać kwestię niezbędnego pozwolenia. Dokładne terminy jego wyrobienia są obecnie nieznane. O sprawie informuje Postimees.