Artem Shilo został skazany na 8 lat więzienia, ale nie trafi do więzienia: co przewiduje porozumienie byłego pracownika Służby Bezpieczeństwa Ukrainy z organami śledczymi
Były doradca Biura Prezydenta i były pracownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Artem Szilo został skazany na osiem lat pozbawienia wolności w sprawie dotyczącej nadużyć przy zamówieniach publicznych „Ukrzaliznyci”, jednak nie będzie odbywał kary w więzieniu. Najwyższy Sąd Antykorupcyjny zatwierdził jego ugodę z prokuraturą, na mocy której Szilo został zwolniony z odbywania kary z trzyletnim okresem próby. Zamiast tego musi zapłacić grzywnę, przekazać państwu środki finansowe i nieruchomości, zrekompensować straty oraz przelać 80 mln hrywien na fundusz „Wróć żywy”. Ponadto Artem Szyło zobowiązał się do ujawnienia innych osób zamieszanych w sprawę.
O treści tego porozumienia i jego możliwych konsekwencjach opowiedział poseł Jarosław Żelezniak. Według niego łączna wartość przewidzianych w porozumieniu wypłat i konfiskat wynosi prawie 670 mln hrywien. Jednocześnie głównym elementem intrygi w tej sprawie nie jest to, ile Szyło ma zwrócić państwu, ale jakie zeznania złoży organom ścigania.
Przypomnijmy więc, że 13 października WAKS zatwierdził ugodę Szilo z organami śledczymi. Zgodnie z jej warunkami otrzymał on osiem lat pozbawienia wolności, ale został zwolniony z odbywania kary z trzyletnim okresem próby. Ponadto zakazano mu przez trzy lata zajmowania stanowisk w formacjach wojskowych i organach ścigania.
Jak wyjaśnił Żeleznyak, porozumienie przewiduje kilka zobowiązań finansowych. Shilo ma zapłacić grzywnę w wysokości 204 mln hrywien. Kwotę tę zezwolono spłacić w ciągu roku w czterech ratach po 51 mln hrywien co kwartał. Kolejne 325,7 mln hrywien podlega specjalnej konfiskacie wraz z trzema mieszkaniami.
Ponadto umowa przewiduje zwrot 60 mln hrywien strat oraz przekazanie 80 mln hrywien na fundusz „Wróć żywy”. Według obliczeń Żelezniaka łączna kwota tych zobowiązań wraz ze skonfiskowanymi środkami i nieruchomościami sięga prawie 670 mln hrywien.
Poseł zwrócił uwagę na skalę aktywów, które figurują w sprawie: jedno z mieszkań ma powierzchnię 183 m², a pozostałe dwa po 102 m². Prawdopodobnie wszystkie trzy znajdują się w kompleksie mieszkaniowym „Nowopecherskie Lipki”. W sprawie wspomniano również o samochodzie marki Mercedes, na który nałożono zajęcie.
Porozumienie z organami śledczymi ma znaczenie nie tylko ze względu na pieniądze. Zgodnie z oficjalnymi informacjami Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej, Szilo zobowiązał się do złożenia obciążających zeznań dotyczących innych pracowników SBU oraz do ujawnienia okoliczności kolejnego przestępstwa, które bada NABU.
Właśnie ta część porozumienia może mieć konsekwencje dla innych osób objętych śledztwem. Żeleznyak przypuszcza, że Szilo, który zajmował stanowisko kierownicze w SBU i był doradcą Biura Prezydenta, mógł dysponować informacjami o osobach zamieszanych w inne potencjalne machinacje. Jednocześnie konkretne grono osób, które ujawnia, oraz treść jego zeznań nie zostały publicznie ujawnione.
Dlaczego Szilo nie odbędzie rzeczywistej kary pozbawienia wolności
Ugoda z organami śledczymi przewiduje wymianę: oskarżony przyznaje się do winy w uzgodnionym zakresie, wypełnia określone zobowiązania i współpracuje z organami ścigania, a w zamian może otrzymać uzgodnioną karę, którą zatwierdza sąd.
Poseł wyjaśnia, że decyzja o zwolnieniu Szilo z obowiązku odbywania ośmioletniej kary pozbawienia wolności może wywołać oburzenie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę sprawy i kwotę strat, o których mowa w akcie oskarżenia. Z drugiej jednak strony, gdyby sprawa była rozpatrywana bez ugody, proces sądowy mógłby trwać latami z powodu apelacji. Państwo niekoniecznie otrzymałoby w wyznaczonych terminach wszystkie środki i mienie przewidziane w obecnym porozumieniu. Podobnie śledztwo mogłoby nie uzyskać zeznań, które pomogłyby w wyjaśnieniu innych przestępstw.
Skuteczność takiego porozumienia będzie zależała od tego, czy Shilo wywiąże się z podjętych zobowiązań oraz czy jego zeznania pomogą zidentyfikować inne osoby zamieszane w ewentualne przestępstwa.
Czy zeznania Shilo dotkną innych urzędników
Należy zwrócić uwagę na wpływową pozycję Szilo w systemie organów ścigania w kontekście sprawy dotyczącej malwersacji w UZ. Od 2012 roku pracował on w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), a w 2022 roku, według danych dziennikarskiego śledztwa Bihus.Info, kierował departamentem ochrony infrastruktury krytycznej. W 2021 roku Szyło został doradcą Biura Prezydenta.
Jarosław Żeleziak twierdzi, że Shilo miał kontakty na wysokim szczeblu i brał udział w spotkaniach z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, w których uczestniczyli przedstawiciele organów ścigania. Żeleział wspomniał również o dawnych interesach Szyło w branży dronów i kryptowalut oraz zasugerował, że mógł on posiadać wiedzę na temat operacji finansowych i powiązań innych urzędników.
Jednocześnie twierdzenia, jakoby Szyło złożył zeznania przeciwko konkretnym wysokim urzędnikom, nie zostały jak dotąd potwierdzone przez upublicznione materiały sprawy. Zheleznyak zaznaczył osobno, że nie może potwierdzić ani zaprzeczyć doniesieniom pojawiającym się na kanałach Telegramu o możliwych zeznaniach przeciwko byłemu szefowi SBU Wasylowi Malukowi.
Według posła ugoda z Szilem może stać się początkiem nowych rewelacji, jeśli śledztwo będzie w stanie wykorzystać uzyskane zeznania do ustalenia innych uczestników ewentualnych machinacji. Czy ugoda spełni te oczekiwania, okaże się po wypełnieniu jej warunków i dalszym rozwoju śledztwa.
O co oskarżano Artema Shila
Zgodnie z wersją oskarżenia sprawa dotyczyła kilku epizodów związanych z zamówieniami „Ukrzaliznyci” oraz pochodzeniem środków finansowych. W ramach ugody Szilo przyznał się do okoliczności oskarżenia, o których opowiedział Żeleznyak.
Pierwszy epizod dotyczył zakupu transformatorów mocy w 2022 roku. Według wersji śledztwa, poprzez osoby kontrolowane w „Ukrzaliznyci” zapewniano zwycięstwo wybranych firm w przetargach. Sprzęt zakupiono od uzbeckiego producenta za pośrednictwem bułgarskich i ukraińskich pośredników, a jego wartość, według oskarżenia, podwojono. Straty w tym epizodzie oszacowano na 95 mln hrywien.
Drugi epizod dotyczył zakupów produktów kablowych. Śledztwo wykazało, że uczestnicy zmowy otrzymywali łapówkę w wysokości 7% wartości zakupów, a poniesione straty przekroczyły 140 mln hrywien.
Kolejny epizod dotyczył kwoty 173 mln hrywien, które – według wersji oskarżenia – Szilo zgromadził w trakcie służby w organach bezpieczeństwa. Według danych śledztwa środki te były legalizowane m.in. poprzez zakup ekskluzywnych mieszkań w centrum Kijowa oraz przelewy na rzecz osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą pod pozorem opłaty za usługi salonu kosmetycznego.
W ten sposób w dwóch epizodach dotyczących zamówień publicznych mowa była o stratach „Ukrzaliznyci” w wysokości ponad 240 mln hrywien, a kolejny dotyczył pochodzenia i legalizacji 173 mln hrywien.
Szyla został zatrzymany 2 kwietnia 2024 r. przez detektywów NABU pod kierownictwem proceduralnym SAP. Później został zwolniony za kaucją w wysokości 30 mln hrywien. Według słów Żelezniaka, w sierpniu 2026 r. sprawa trafiła do sądu.
W sumie dzięki przestępczym schematom przywódca grupy zalegalizował ponad 175 mln hrywien (w pierwotnym zarzucie mowa była o 155 mln hrywien). Pieniądze były wyprowadzane za pośrednictwem fikcyjnych osób fizycznych i prawnych pod pozorem „opłat za usługi salonów kosmetycznych”, po czym na osoby podlegające kontroli nabywano elitarne penthouse’y, mieszkania, domy oraz nieruchomości komercyjne.
W ramach śledztwa organy ścigania zapewniły zajęcie mienia i aktywów osób objętych postępowaniem na łączną kwotę ponad 1,4 mld hrywien.
Według ustaleń śledztwa UA.News za zakrojonymi na szeroką skalę schematami defraudacji w „Ukrzaliznyci” stał sojusz polityków, służb specjalnych i fikcyjnych przedsiębiorstw. Architektami imperium korupcyjnego były trzy osoby:
- Artem Szyło (były pracownik SBU i były pracownik Biura Prezydenta) – „szary kardynał” i szef „back-office’u”, który dzięki wpływom w SBU zapewniał eliminację konkurentów;
- Wiktor Bondar (poseł do parlamentu, były minister transportu) — odpowiedzialny za polityczne przykrywki oraz działalność kontrolowanych spółek (w szczególności zakładu „Ukrkabel”);
- Włodzimierz Kotляр (biznesmen) — pośrednik odpowiedzialny za rejestrację fikcyjnych firm, obsługę dokumentacyjną oraz rozdzielanie przepływów finansowych.
Zyski były ściśle rozdzielane: 2/3 trafiały do spółek Kotlarza, a 1/3 — do struktury Bondara. Ogółem w machinacje zaangażowano co najmniej 16 osób: urzędników UZ, prawników, księgowych, a także najbliższe otoczenie (na przykład matkę posła Galinę Bondar, na którą rejestrowano cały szereg przedsiębiorstw z tej branży).
Mechanizm schematów: prowizja w wysokości 5–7% oraz „białoruski” transformator
Śledztwo wykazało, że ugrupowanie Bondara-Kotljara działało w UZ już od 2019 roku, a jesienią 2021 roku dołączyło do nich „back office” Szilo. Strony uzgodniły: Szilo, wykorzystując wpływy w SBU, gwarantuje zwycięstwo w przetargach przy cenach zawyżonych o 30–60%, a Bondar wypłaca mu prowizję w wysokości 5–7% wartości kontraktów.
W przypadku transformatorów zaangażowano firmę-przykrywkę, kontrolowaną przez obywatela Białorusi posiadającego powiązania w Rosji. Firma ta kupowała sprzęt w Uzbekistanie i odsprzedawała go „Ukrzaliznicy” z podwójną marżą. Konkurentów oferujących tańsze produkty Szilo osobiście blokował, powołując się na pismo Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) dotyczące „zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego” — jednocześnie całkowicie „nie zauważając” rosyjsko-białoruskiego śladu u kontrolowanego dostawcy.