Wysoki Trybunał Izraela zażądał wyjaśnień w sprawie powrotu społeczności Ras Ein al-Auja — Jerusalem Post
Wysoki Trybunał Sprawiedliwości Izraela wydał nakaz warunkowy, zobowiązując organy państwowe do wyjaśnienia, dlaczego nie powinny jak najszybciej podjąć konkretnych działań na rzecz bezpiecznego powrotu palestyńskiej społeczności beduińskiej Ras Ein al-Auja w południowej części Doliny Jordanu. Według mieszkańców opuścili oni swoje domy około dziewięć miesięcy temu z powodu przemocy ze strony osadników.
Jak podaje Jerusalem Post, sąd zaproponował władzom wyjaśnienie, dlaczego nie należy ograniczyć Izraelczykom dostępu do obszaru mieszkalnego społeczności, z wyjątkiem osób, których wjazd zostanie uzgodniony z mieszkańcami. Chodzi również o możliwą ewakuację nielegalnych posterunków, zablokowanie lub rozbiórkę wybudowanej bez zezwolenia drogi w pobliżu oraz środki bezpieczeństwa podczas powrotu ludzi i po nim.
Odpowiedź należy złożyć do 1 grudnia
Nakaz warunkowy po rozprawie wydali prezes Sądu Najwyższego Icchak Amit oraz sędziowie Dafna Barak-Erez i Jechiel Kaszer. Pozwani muszą przedłożyć pisemne wyjaśnienia pod przysięgą do 1 grudnia. Kolejną rozprawę w sprawie planuje się przeprowadzić w pierwszej połowie grudnia.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Władze Izraela uznały obowiązek ochrony mieszkańców społeczności i oświadczyły, że są gotowe koordynować ich powrót. Jednocześnie informowały, że nie mogą rozmieścić tam stałych sił bezpieczeństwa, a także wyrażały zastrzeżenia wobec udziału cywilnych strażników, którzy nie podlegaliby ich kontroli.
Pozew złożyło sześciu mieszkańców
Petycję w marcu 2025 roku złożyło sześciu mieszkańców społeczności oraz Centrum Rozwoju Inicjatyw Pokojowych. Powodowie wskazali w niej na wielomiesięczne prześladowania, zajmowanie pastwisk, uszkadzanie infrastruktury i kradzieże bydła, które łączą z utworzeniem i rozbudową sąsiednich posterunków osadniczych.
Według relacji powodów przytoczonej w orzeczeniu sądu społeczność ostatecznie opuściło około 110 rodzin — ponad 1 tys. osób. Twierdzą oni, że mieszkali na tym obszarze przez około 70 lat. Sąd zaznaczył, że obawy mieszkańców przed nową przemocą po odejściu wojska, w świetle wcześniejszych wydarzeń, nie są bezpodstawne.