Analiza JCFA łączy Hezbollah z handlem ludźmi i praniem pieniędzy — Jerusalem Post
Jerusalem Center for Security and Foreign Affairs (JCFA) opublikowało analizę, której autorka, Ella Rosenberg, twierdzi, że rozróżnienie między politycznym i wojskowym skrzydłem Hezbollahu w Unii Europejskiej może umożliwiać ugrupowaniu pranie pieniędzy, w tym środków potencjalnie uzyskanych z handlu ludźmi. Informuje o tym Jerusalem Post.
Rosenberg, starsza badaczka JCFA i członkini forum Dvorah, oświadczyła, że UE nie wpisała politycznego skrzydła Hezbollahu na listę organizacji terrorystycznych. Jej zdaniem pozwala to wspieranemu przez Iran ugrupowaniu swobodniej prowadzić działalność polegającą na pozyskiwaniu środków. Uważa również, że dochody z handlu ludźmi w Ameryce Łacińskiej, Afryce i na Bliskim Wschodzie mogły być prane za pośrednictwem firm przykrywkowych, organizacji charytatywnych i sieci handlowych w Europie.
Twierdzenia dotyczące sieci przestępczych
W materiale stwierdzono, że egzekwowanie przyjętej w Libanie w 2011 roku ustawy kryminalizującej handel ludźmi jest, zdaniem Rosenberg, rzekomo osłabiane przez korupcję i wpływy Hezbollahu. Autorka powołała się na doniesienia z 2016 roku o domniemanej współpracy urzędników powiązanych z ugrupowaniem z sieciami wykorzystania seksualnego.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Rosenberg twierdzi również, że powiązane z Hezbollahem centra logistyczne w Argentynie, Brazylii i Paragwaju rzekomo współdziałały z handlarzami ludźmi i członkami karteli. Według przedstawionej przez nią wersji osoby, które popadły w zależność długową z powodu wysokich opłat za transport, mogły być zmuszane do pracy lub nielegalnej działalności. Wśród wymienionych w materiale grup przestępczych znajduje się kartel Los Zetas.
Pytania o pochodzenie pieniędzy
Autorka analizy napisała również o domniemanym udziale Hezbollahu w handlu „krwawymi diamentami” i narkotykami w Afryce Zachodniej i Środkowej. Jej zdaniem ugrupowanie może wykorzystywać przewóz gotówki, transakcje dotyczące nieruchomości oraz samochodów do przekazywania środków do Bejrutu z pominięciem sankcji.
Pochodzenie pieniędzy Hezbollahu jest dyskutowane po doniesieniach o możliwym przekazaniu 200 mln dolarów z Iranu na wsparcie osób przesiedlonych w wyniku wojny z Izraelem. Departament Stanu USA nazwał pierwotne doniesienie zmyśleniem. Jednocześnie kilka dni później Hezbollah ogłosił pomoc finansową w wysokości do 14 tys. dolarów dla przesiedlonych rodzin. Libański deputowany Fuad Makhzoumi oświadczył, że ma poważne pytania dotyczące źródeł tych środków, ich wwiezienia oraz dystrybucji poza oficjalnym systemem finansowym.