Premier Albanii Rama nazwał część studentów ekstremistami — Balkan Insight
Premier Albanii Edi Rama oświadczył, że część studentów protestujących w Tiranie wyznaje politycznie ekstremistyczne poglądy. Wypowiedział się w ten sposób po tygodniu studenckich protestów, podczas których doszło do starć między demonstrantami a policją, informuje Balkan Insight.
Wypowiedzi premiera na temat protestów
Na spotkaniu z dyrektorami szkół średnich w Tiranie i minister edukacji Mirelą Kumbaro Rama oświadczył, że studenci korzystający z prawa do protestu nie są problemem. Jednocześnie podkreślił, że nie chodzi o prawo do protestu, lecz o przemoc.
Przez siedem dni młodzi uczestnicy demonstracji, którzy domagają się dymisji Ramy, rzucali w policję koktajlami Mołotowa, kamieniami i innymi przedmiotami. Policja używała gazu łzawiącego, armatek wodnych i gumowych kul.
Oskarżenia i ostrzeżenia
Rama, nie przedstawiając konkretnych dowodów, oświadczył, że protesty miały być rzekomo podżegane przez zagraniczne służby wywiadowcze. Twierdził, że Rosja, państwo-agresor, oraz Iran rzekomo dążą do destabilizacji Albanii, a także oskarżył albańską opozycję o udział w tych działaniach.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Premier poparł działania Policji Państwowej mimo oskarżeń o nieproporcjonalne użycie siły wobec protestujących. Podczas spotkania z kierownictwem policji obiecał funkcjonariuszom premię w wysokości 2500 euro.
Rama ostrzegł przed finansowymi i administracyjnymi konsekwencjami dla uczestników gwałtownych protestów. Według niego rodziny nieletnich mogą ponosić odpowiedzialność za wyrządzone szkody, a studenci ryzykują utratę stypendiów, pomocy finansowej i dostępu do bezpłatnej edukacji.
Reakcja opozycji
Przedstawiciele opozycji oświadczyli, że taka retoryka może zwiększyć napięcia. W odpowiedzi dla Balkan Insight biuro prasowe premiera zaznaczyło, że wypowiedzi Ramy dotyczyły przemocy wobec policjantów, obywateli, mienia państwowego i prywatnego, a nie prawa do protestu. W kwestii odpowiedzialności rodziców urząd powołał się na przepisy Kodeksu cywilnego i podkreślił, że nie oznacza to zbiorowych kar ani obchodzenia procedur prawnych.