Premier Rama nie poda się do dymisji w obliczu protestów w Tiranie — Al Jazeera
W stolicy Albanii, Tiranie, szósty dzień trwają gwałtowne antyrządowe protesty. Premier Edi Rama, który sprawuje urząd od 2013 roku i obecnie pełni czwartą kadencję, odrzucił żądania dymisji, informuje Al Jazeera.
Starcia w pobliżu Ministerstwa Edukacji
W niedzielę setki osób zgromadziły się przed budynkiem Ministerstwa Edukacji, skandując: „Rama, podaj się do dymisji”. Po napiętej konfrontacji policja użyła gumowych kul, armatek wodnych i gazu łzawiącego, aby powstrzymać tłum.
Sklepy i instytucje w centrum miasta zamknęły drzwi i okna metalowymi roletami. Pracownicy miejscy usuwali kostkę brukową, aby protestujący nie mogli wykorzystać kamieni podczas zamieszek. Według lokalnych mediów uczestnicy protestów zaatakowali instytucje państwowe i policję, w tym budynek Ministerstwa Edukacji oraz teren w pobliżu biura szefa rządu.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Żądania protestujących i stanowisko Ramy
Uczestnicy protestów domagają się poprawy edukacji, zwiększenia liczby miejsc pracy, zakończenia domniemanej korupcji oraz dymisji Ramy. Albańska dziennikarka Lindita Karadaku zaznaczyła, że zarówno premier, jak i młodzi protestujący są zdecydowani nie ustępować, a dalszy rozwój sytuacji pozostaje niejasny.
Rama podczas transmisji na żywo w mediach społecznościowych oświadczył, że rząd nie jest zagrożony, ale dopuścił, że zamieszki mogą wpłynąć na drogę Albanii do członkostwa w Unii Europejskiej. Kraj ma nadzieję uzyskać członkostwo w UE do 2030 roku. Premier oświadczył również, że jest gotów omówić uzasadnione żądania studentów, w tym koszty edukacji, lecz podkreślił, że osoby winne zniszczenia mienia muszą ponieść odpowiedzialność.
Według raportu albańskiego Ministerstwa Zdrowia opublikowanego w niedzielę rano obrażenia odniosło 65 osób, w tym 37 policjantów; 12 poszkodowanych hospitalizowano. Od wtorku w starciach ucierpiały 272 osoby, w tym 169 funkcjonariuszy organów ścigania.