Prien o możliwym udziale środowiska migranckiego w zamieszkach — Der Spiegel
W Niemczech minister edukacji Karin Prien oświadczyła, że w zamieszki po w większości pokojowych protestach pokolenia Z mogły być zaangażowane osoby ze środowiska migranckiego. Minister obrony Boris Pistorius zakwestionował zasadność takiego sformułowania.
Wypowiedź Prien
Jak informuje Der Spiegel, po zakończeniu demonstracji młodzieżowych, które ogólnie przebiegły pokojowo, w kilku miastach doszło do pojedynczych zamieszek. W audycji Deutschlandfunk polityczka z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej powiedziała, że przemocy dopuszczały się lewicowo-radykalne grupy, a także inne osoby, które prawdopodobnie pochodzą ze środowiska migranckiego.
Według Prien jej wypowiedź nie ma na celu podsycania uprzedzeń. Powiedziała, że jeśli uczestnicy zamieszek rzeczywiście pochodzą z takiego środowiska, powinno to budzić niepokój i skłonić do analizy przyczyn, dla których ludzie nie zintegrowali się ze społeczeństwem. Minister podkreśliła również potrzebę poprawy działań integracyjnych skierowanych do młodzieży migranckiej.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Reakcja Pistoriusa
Podobną ocenę wcześniej wyraził minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Oświadczył, że pokojowe demonstracje zostały rzekomo przejęte przez gotowe do przemocy lewicowe grupy oraz „migranckich chuliganów”.
Pistorius, reprezentujący Socjaldemokratyczną Partię Niemiec, sprzeciwił się takiemu uogólnieniu. Zadał pytanie, kogo dokładnie należy uznawać za grupy migranckie, w tym czy chodzi o osoby, które mieszkają w Niemczech w trzecim pokoleniu i mają niemieckie obywatelstwo.
Minister obrony dodał, że nie wie, czy migranci byli odpowiedzialni za zamieszki, jednak tego nie wyklucza. Jednocześnie podkreślił, że wśród uczestników przemocy byli ekstremiści i przestępcy, którzy atakowali policjantów, ranili ich i powodowali poważne szkody materialne. Osoby, których odpowiedzialność zostanie ustalona, muszą zostać ukarane — zaznaczył Pistorius.