W Rosji specjalistów IT wabi się do udziału w wojnie przeciwko Ukrainie pod pretekstem ofert pracy zdalnej
Rekruterzy pracujący dla rosyjskiego Ministerstwa Obrony zaczęli werbować obywateli do wojny przeciwko Ukrainie pod pozorem ofert pracy dla specjalistów IT. Na portalu z ofertami pracy zdalnej FL.ru pojawiły się ogłoszenia dla „programistów”, „specjalistów IT” i „specjalistów ds. systemów cyfrowych”, którym proponuje się podpisanie umowy z rosyjskim resortem obrony.
W jednym z ogłoszeń napisano: „Rozważamy kandydatury specjalistów IT oraz osób z doświadczeniem technicznym do pracy w oddziale »Rubikon«. Odpowiedni będą specjaliści, którzy mieli do czynienia z oprogramowaniem, sieciami, elektroniką, łącznością i systemami technicznymi”.
Oferty pracy są skierowane do kandydatów w wieku od 18 do 35 lat. Od kandydatów wymaga się „biegłej obsługi komputera”, a także umiejętności technicznych i zainteresowania techniką.
Jednocześnie w żadnym ogłoszeniu nie ma bezpośredniej wzmianki o wojnie przeciwko Ukrainie ani o tak zwanej „operacji wojskowej”. Niemniej jednak wszystkie oferty pracy zawierają typowe dla rosyjskich żołnierzy kontraktowych obietnice finansowe:
- jednorazowa wypłata – do 2 mln rubli;
- wynagrodzenie – od 300 tys. rubli;
- umorzenie długów – do 10 mln rubli;
- możliwość uzyskania działki o powierzchni 10 sotek.
Ogłoszenie opublikowano na początku października na koncie „Centrum Ochotników”, które zajmuje się rekrutacją Rosjan do wojny.
Dziennikarz serwisu „Werstka” za pośrednictwem formularza kontaktowego na stronie centrum zapytał, na ile bezpieczna jest praca na stanowisku specjalisty IT i jak blisko linii frontu trzeba będzie przebywać.
W odpowiedzi otrzymano automatyczną wiadomość: „Służba kontraktowa zakłada przebywanie w strefie pełnienia służby, praca zdalna nie jest możliwa”.
W ten sposób, pomimo sformułowań ogłoszeń o pracy, które sprawiają wrażenie zwykłej pracy technicznej, mowa jest o służbie kontraktowej w rosyjskiej jednostce wojskowej.
Wcześniej rosyjscy rekruterzy stosowali również inne sposoby pozyskiwania ludzi do armii pod pozorem zatrudnienia cywilnego.
W szczególności obywatelom proponowano stanowiska ochroniarzy w magazynach Wildberries i Ozon, pracę na Białorusi i w Chinach, kierowców do przewozu ładunków humanitarnych, a także służbę w roli „sił pokojowych”.
Pojawienie się takich ogłoszeń wiąże się ze spadkiem tempa rekrutacji żołnierzy kontraktowych do rosyjskiej armii.
Według szacunków eksperta niemieckiego Instytutu Problemów Bezpieczeństwa Międzynarodowego, Janisa Kluge, w okresie od stycznia do sierpnia umowę z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej podpisało 234 tys. Rosjan. To o 10% mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
W sierpniu spadek ten wyniósł 20%, mimo że średnia wysokość jednorazowej wypłaty w rosyjskich regionach wzrosła do rekordowego poziomu prawie 1,8 mln rubli.
Wcześniej dobrze poinformowane źródło „Financial Times” podało, że Kreml postawił sobie za cel pozyskanie do rosyjskiej armii 409 tys. żołnierzy kontraktowych do 2026 roku.
Na te oferty zwróciło uwagę wydawnictwo „Werstka”.
Przypomnijmy, że po pojawieniu się doniesień o możliwej nowej fali mobilizacji Rosjanie zaczęli aktywniej poszukiwać nieruchomości za granicą. Jednym z najpopularniejszych kierunków stała się Tajlandia. W okresie od stycznia do sierpnia 2026 r. obywatele Federacji Rosyjskiej nabyli tam 1050 nieruchomości o łącznej wartości 123,5 mln dolarów, czyli 10,4 mld rubli. Liczba transakcji okazała się o 38% większa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Rosja może przygotowywać nową falę mobilizacji obejmującą 300 tysięcy osób – Macron.
Szef niemieckiego MSZ mówił o nowym poziomie agresji Rosji w Europie.
Wcześniej w Polsce w podejrzanych okolicznościach zapaliła się naziemna stacja Starlink.
Rosyjski helikopter wojskowy naruszył przestrzeń powietrzną Polski.
Ponadto w Polsce ponownie zamknięto dwa lotniska z powodu ataku Rosji.