Do Petropawliwskiej Borszczagówki pod Kijowem udaje się dowództwo wojskowe po pojawieniu się doniesień o rzekomym wzięciu 40 zakładników. Funkcjonariusze organów ścigania ustalają okoliczności zdarzenia z udziałem mężczyzny, który – według wstępnych danych – może znajdować się w stanie samowolnego opuszczenia jednostki wojskowej (SOJ).
„Na miejsce jedzie dowództwo wojskowe” – zaznaczył przedstawiciel policji.
Zgodnie z oficjalnymi informacjami policji funkcjonariusze otrzymali wezwanie od pracowników prywatnej służby ratownictwa medycznego. Lekarze poinformowali, że uniemożliwia się im dotarcie do obywatela.
Po przybyciu na miejsce policjanci ustalili, że zdarzenie ma miejsce w pobliżu prywatnego domu, w którym przebywają żołnierze jednej z jednostek Gwardii Narodowej. W pobliżu zgromadzili się również lokalni mieszkańcy.Policja podkreśliła, że doniesienia o rzekomym bezprawnym przetrzymywaniu osób i śmierci obywatela nie odpowiadają rzeczywistości.
Obecnie na miejscu działają kierownictwo Głównego Zarządu Policji Narodowej w obwodzie kijowskim oraz dowództwo Gwardii Narodowej. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane.
Wcześniej w mediach społecznościowych i na kanałach Telegramu krążyły informacje o rzekomym wzięciu około 40 zakładników w piwnicy budynku w Pietropawłowskiej Borszczagowce. Donoszono również o rannych i starciach na miejscu zdarzenia. Twierdzenia te nie znalazły potwierdzenia.
W Kijowie policjant użył broni przeciwko psu, który zaatakował
ludzi w schronie.