Sybiga uznał propozycje wznowienia dostaw gazu z Rosji do Europy za niebezpieczne
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiga uznał propozycje wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do Europy za błędne i niebezpieczne. Według niego takie inicjatywy ponownie poruszają kwestię powrotu rosyjskich surowców energetycznych na rynek europejski.
„Dla Moskwy energetyka to broń, a nie biznes. Ta lekcja została przyswojona drogą ceną” – napisał w serwisie społecznościowym X.
Według ministra stanowcza decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa z 2019 roku o wstrzymaniu budowy „Północnego Strumienia 2” stała się jednym z najważniejszych wkładów w bezpieczeństwo Europy, a zezwolenie USA na wznowienie budowy w 2021 roku – jednym z najpoważniejszych błędów strategicznych, który faktycznie skłonił Putina do inwazji na pełną skalę.
„Ta wojna nie zakończy się dzięki ustępstwom, umowom handlowym czy pochlebstwom. Może się zakończyć jedynie dzięki sile i pozbawieniu reżimu Putina zasobów niezbędnych do jej kontynuowania” – podkreślił Sibiga.
Jak informowano, specjalni wysłannicy prezydenta USA Jared Kushner i Steve Witkoff proponują wznowienie dostaw rosyjskiego gazu do Europy w ramach porozumienia pokojowego dotyczącego Ukrainy, donosi „The New York Times”, powołując się na dobrze poinformowane źródła.
Komisja Europejska (KE) nie zamierza wznowić dostaw rosyjskiego gazu w dotychczasowym zakresie, do czego – według źródeł – wzywa administracja USA, dała do zrozumienia oficjalna rzeczniczka KE Paula Pinhu.
Jednocześnie stowarzyszenie europejskich operatorów infrastruktury gazowej Gas Infrastructure Europe (GIE) poinformowało, że zapasy gazu w podziemnych magazynach w Europie na koniec doby gazowej 17 października wzrosły do 74,47%.
Informację tę podaje The Economist.
W Rosji doszło do wybuchu gazociągu łączącego Azję Środkową z Europą.
Dodajmy, że w Rostowie nad Donem po ukraińskim ataku spłonął terminal naftowy.
Przypomnijmy, że w Rosji terminal przeładunkowy ropy płonął przez trzy doby po ataku dronów.
W nocy z 9 na 10 października drony zaatakowały rosyjską rafinerię w Rostowie nad Donem. Po kilku wybuchach na terenie zakładu wybuchł rozległy pożar. Prawdopodobnym celem był terminal przeładunkowy ropy naftowej należący do zakładu produktów naftowych w Nowoszachtinsku.
Moskwa i obwód moskiewski zostały poddane masowanemu atakowi dronów. Jedno z uderzeń spadło na moskiewską rafinerię „Gazpromnieft-MNPZ” w dzielnicy Kapotnia, po czym na terenie zakładu wybuchł pożar.