W Polsce zatrzymano Ukraińca podejrzanego o próbę podpalenia zakładu zbrojeniowego w Rumunii
W Warszawie zatrzymano obywatela Ukrainy, którego podejrzewa się o przynależność do grupy sabotażystów, która mogła działać na rzecz Rosji. Według doniesień mediów grupa ta próbowała podpalić zakład zbrojeniowy Carfil w rumuńskim mieście Braszów.
Chodzi o 25-letniego obywatela Ukrainy Artema S. Obecnie ma zostać ekstradowany do Bukaresztu na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Mężczyzna jest jednym z trzech członków grupy, która w połowie września podpaliła państwowe przedsiębiorstwo zbrojeniowe w Braszowie. Wówczas ogień ogarnął powierzchnię 1000 metrów kwadratowych.
„Rola Ukraińca polegała na rozpoznaniu terenu. Jego zadaniem było zidentyfikowanie obiektu, który planowano podpalić, oraz sfinansowanie operacji” – pisze serwis RMF24.
Według danych rumuńskiego wywiadu 25-letni mężczyzna współpracował z dwoma Białorusinami. Zostali oni zatrzymani w Niemczech. Grupa miała rzekomo na celu również ataki na ukraińskie wojskowe ośrodki szkoleniowe, państwowe i prywatne przedsiębiorstwa produkujące broń oraz inne obiekty przemysłowe.
Ukraińca zatrzymano w mieszkaniu w jednej z dzielnic Warszawy. Nie stawiał oporu.
Źródło: RMF24
Wcześniej Rumunia wezwała ambasadora Rosji w związku z sabotażem w zakładzie zbrojeniowym.
Rumuńskie służby wywiadowcze oświadczyły, że wykryły sieć sabotażową, którą – według ich danych – koordynowała Rosja – państwo-agresor. Służby specjalne uważają, że sieć ta może być powiązana z pożarem, który miał miejsce we wrześniu w zakładzie przemysłowym w centralnej części Rumunii, w pobliżu państwowej firmy produkującej broń.
Rumuński wywiad zdemaskował sieć sabotażystów, którzy – według ustaleń śledztwa – byli koordynowani z Rosji. Są oni podejrzani o udział w próbie podpalenia zakładu zbrojeniowego Carfil w Braszowie, do której doszło 14 września.